Nowa moda z Ameryki

Czy sprzedaż aut w Polsce może wzrosnąć o 300 proc? Tak. Szkoda tylko, że chodzi wyłącznie o pick-upy, których rok temu praktycznie nie sprzedawano.

Polski rynek motoryzacyjny potrafi zaskakiwać. Może trudno w to uwierzyć, ale od kilku miesięcy obserwujemy w Polsce rekordowy wzrost sprzedaży... pick-upów.

Przykład? W ciągu czterech miesięcy 2005 r. trzy firmy oferujące w Polsce te auta (Nissan, Toyota i Mitsubishi) znalazły nabywców na 98 sztuk. W takim samym okresie tego roku łączna sprzedaż tych producentów wyniosła aż 421 sztuk. Do tego doszło jeszcze 6 sztuk modelu Musso Sports, oferowanego przez nowego gracza, czyli firmę Ssangyong. Daje nam to wzrost sprzedaży przekraczający 300 proc. (!)

Reklama

Przepisy oraz moda

Co sprawiło, że Polacy zainteresowali się tymi samochodami? Kluczowa data to 22 sierpnia 2005 r. Tego dnia weszły w życie przepisy znowelizowanej ustawy o podatku VAT. Dla właścicieli firmowych samochodów oznaczało to skurczenie gamy aut, które uprawniają do pełnego odpisu podatku VAT, zawartego w cenie zarówno samochodu, jak i zużywanego paliwa. Już wtedy pisaliśmy, że wielu właścicieli firm wybierze pick-upa jako auto służbowe. I tak się właśnie stało!

Atrakcyjne przepisy podatkowe nie do końca tłumaczą jednak rosnącą popularność pick-upów. - W równym stopniu w grę wchodzi płynąca do nas ze Stanów Zjednoczonych moda na tego typu samochody. W ostatnich latach nabrały one ogłady i coraz mniej kojarzą się wyłącznie z autami rolniczymi czy dostawczymi. Częściej wybierają je ludzie aktywni, którzy chcą przewieźć nimi wakacyjny sprzęt - deskę snowboardową czy surfingową - tłumaczy Jan Okulicz-Kozaryn, szef PR spółki Toyota Motor Poland.

Zakładając, że producenci ostatnio coraz częściej oferują je z zabudowaną częścią ładunkową, to rzeczywiście można z nich zrobić atrakcyjny samochód na wakacje.

Japońska dominacja

Rekordowe wzrosty sprzedaży są głównie udziałem Nissana. W kwietniu 2005 r. firma znalazła nabywców jedynie na 11 sztuk takich pojazdów, a w kwietniu tego roku - już 85. - Model Pick-up to typowe auto przeznaczone do ciężkiej pracy. Natomiast Navara znajduje coraz większe uznanie wśród właścicieli firm, którzy jeżdżą nim na co dzień na spotkania służbowe - mówi Dariusz Pachulski, szef polskiego oddziału Nissan Sales Central and Eastern Europe.

Wzrosty sprzedaży, choć nieco mniejsze niż konkurenta, notuje też Mitsubishi. - Są miesiące, w których dostajemy więcej zamówień na nasz model L200 niż na osobowego Colta. Nie zdziwiłbym się, gdyby sprzedaż tego pierwszego dogoniła w tym roku nasz flagowy model osobowy. Dla nas ten segment rynku jest bardzo obiecujący - twierdzi Arkadiusz Tomala, dyrektor zarządzający MMC Car Poland, importera aut marki Mitsubishi.

Podobne nadzieje z tym segmentem wiąże Toyota. - Nasz nowy Hilux coraz bardziej podoba się klientom. Na razie jego sprzedaż jest mniejsza niż konkurentów. Jednak oczekujemy, że w przyszłym roku pojawią się mocniejsze silniki i wtedy będzie to rok Toyoty - dodaje Jan Okulicz-Kozaryn.

Obiecanki cacanki

Zdaniem przedstawicieli branży, moda na te pojazdy szybko się nie skończy. Podobnie jak zachęcające do zakupu przepisy fiskalne. - Mimo wcześniejszych obietnic resort skarbu wycofał się z wprowadzenia możliwości odliczenia pełnego podatku VAT dla firm użytkujących samochody osobowe. Nadal więc będziemy mieli przepisy, które weszły w życie w sierpniu ubiegłego roku. To oznacza, że pick-upy będą cieszyły się sporą popularnością - twierdzi dyrektor Tomala.

Paweł Janas

Puls Biznesu
Dowiedz się więcej na temat: ameryk | VAT | Mitsubishi | moda
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy