Kto ma rację? PIM czy PwC?

Przez lata motoryzacja była jedną z głównych sił napędowych naszej gospodarki. Przyszły rok przyniesie załamanie na tym rynku. To opinia Michaela Gartside z „Autofacts” wydawanego przez PricewaterhouseCoopers.

Ta informacja jest błędna – czytamy w komunikacie nadesłanym do naszej redakcji przez Polską Izbę Motoryzacji. Oto stanowisko PIM na ten temat.

Reklama

19 grudnia rozgorzała w mediach dyskusja wywołana analizami PricewaterhouseCoopers (Autofacts) o mającym nastąpić załamaniu produkcji pojazdów w naszym kraju w najbliższych latach. Ponieważ informacja ta, naszym zdaniem jest błędna, przedstawiamy w tej kwestii nasze stanowisko. Raport PricewaterhouseCoopers, oparty „na analizie kilkudziesięciu czynników” zakłada, że popyt na samochody produkowane w Polsce spada. Ma to się przełożyć na spadek produkcji w 2006 r. o 40 tys. szt. i o kolejne 30 tys. szt. w 2007 r.

Sytuacja ma ulec poprawie dopiero w 2008 r. Jakie czynniki maja wpłynąć na takie zmiany na polskim rynku nie udało się PIM ustalić. Natomiast większość znanych Polskiej Izbie Motoryzacji czynników wskazuje na tendencje zgoła odmienna niż przewidywana przez PwC.

Przemysł motoryzacyjny w Polsce jest jednym z ważniejszych sektorów gospodarki w Polsce. Zatrudnienie w branży motoryzacyjnej w ciągu ostatnich lat rośnie, według analiz Polskiej Izby Motoryzacji, przekroczyło po III kwartałach br. 114 tys. osób, w tym 25,5 tys. zatrudnionych w sektorze produkcji pojazdów i silników.

Produkcja samochodów osobowych i dostawczych w Polsce w ostatnich latach miała swoje upadki i wzloty. Faktem jest, że do naszych sąsiadów, Czech i Słowacji, trafiły aż trzy nowe fabryki: Toyota-PSA, PSA i Hyundai-KIA.

Lata 2002 i 2003 były najgorsze w tym pięcioleciu - z fabryk wyjechało odpowiednio 305 tys. i 360 tys. aut. Ale w kolejnych dwóch latach odnotowujemy dynamiczny wzrost.

W 2004 roku zostało wyprodukowanych blisko 600 tys. pojazdów. Bieżący rok, zamknie się rekordowa wartością na poziomie 610-615 tys. Zawdzięczamy to inwestycjom oraz uruchomieniom produkcji kolejnych modeli przez Fiata (Panda), GM (Zafira) i VW (Caddy, T5).

Michael Gartside z Autofacts w informacji dla „Rzeczpospolitej” mówi, że „naszych prognoz nie budujemy na opiniach producentów, którzy zawsze są zbyt optymistyczni”. Z naszego doświadczenia w prognozach jednorocznych producentów pojazdów w Polsce, wynika, że sprawdzają się one z błędem nie większym niż 3-5 proc.

Prognoza PIM na rok 2006 zakłada wzrost produkcji do 650-660 tys. samochodów osobowych i dostawczych. Jeśli przyjąć błąd rzędu 5 proc. to produkcja wyniosłaby miedzy 608 a 627 tys., a wiec byłaby na takim samym poziomie jak w bieżącym roku lub wyższym.

Jak będzie się kształtować rok 2007, w tak trudno przewidywalnym sektorze, jakim jest przemysł motoryzacyjny, trudno już wyrokować. Eksperci PIM przynajmniej nie podejmują się „wróżenie” na kolejne lata w odróżnieniu od przedstawicieli PwC.

Nasze zdziwienie budzi także fakt, że prognoza PricewaterhouseCoopers, zakładająca spadek w ciągu dwóch nadchodzących lat w o sumie 12 % jest podstawa do publikacji w mediach artykułów o tytułach wieszczących niemalże katastrofę przemysłu motoryzacyjnego w Polsce (np. „Groźba wielkiej kraksy” czy też „Czeka nas motoryzacyjna zapaść?”)

Wszelkie posiadane przez Polska Izbę Motoryzacji dane i wykonane na tej podstawie analizy pozwalają nam stwierdzić, że rok 2006 nie będzie rokiem spadku ale wzrostu produkcji samochodów osobowych i dostawczych w Polsce.

Ciekawe kto ma rację Polska Izba Motoryzacji czy PricewaterhouseCoopers? Jak sądzisz?

Dowiedz się więcej na temat: PricewaterhouseCoopers Sp. z o.o.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje