Koniec z Elmotem

250 osób zatrudnionych w jednym z najstarszych zakładów w Świdnicy - Remy Automotive (dawnym Elmocie), straci wkrótce pracę.

Przyczyną zwolnień - jak usłyszeli pracownicy - jest światowy kryzys gospodarczy. To na jego skutek amerykański koncern Remy zdecydował się na likwidację kilku fabryk, w tym tej w Polsce.

Reklama

Amerykanie podjęli decyzję o likwidacji dwóch fabryk w USA. Natomiast do maja przyszłego roku zamknięte zostaną zakłady w Świdnicy. Linie montażowe trafią do fabryk w Meksyku, Korei Południowej i na Węgrzech. Takie posunięcie ma znacząco obniżyć koszty producenta.

- Do nas to jeszcze nie dociera. Zazwyczaj takie rzeczy robi się, gdy firma traci płynność finansową, jest niewydolna. A tu się liczył się biznesplan - mówi jedna z pracownik zakładu. - Dostaniemy jakieś zadośćuczynienie, ale to nic nie znaczy przy utracie pracy. Wiele kobiet ma ponad 50 lat i gdzie one teraz znajdą zatrudnienie?

Decyzja jest nieodwołalna, a związki zawodowe mogą jeszcze jedynie walczyć o wysokie odprawy dla pracowników.

- Prowadzimy rozmowy. Uzgodnimy takie rzeczy, jak ewentualne ponadwymiarowe odprawy. - mówi jeden z działaczy.

Dyrekcja zakładu nie chce komentować planowanych zwolnień.

Amerykański koncern Remy Automotive zainwestował w Świdnicy w 2000 roku zostając właścicielem znanej na polskim rynku od kilkudziesięciu lat firmy Elmot. Na Dolnym Śląsku powstawały głównie alternatory i rozruszniki, m.in. na potrzeby Fiata i General Motors. Firma znana była jako główny, tytularny sponsor rozgrywanego na dolnośląskich trasach rajdu Elmot-Remy.

W ostatnich czasach w Świdnicy pracowało 360 osób. Po zamknięciu zakładu, co ma definitywnie nastąpić w maju przyszłego roku, zatrudnienie spadnie do około 100 osób. W Polsce pozostaną służby sprzedażowe oraz wrocławskie laboratorium.

INTERIA.PL/RMF
Dowiedz się więcej na temat: Świdnica

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje