Jak z jajkiem

Jeśli ktoś nie dba o swoje auto, niech nie dziwi się później, że pewne jego podzespoły czy elementy ulegają szybszemu zużyciu. Samochód, nawet ten najbardziej zaawansowany technologicznie, wymaga czasem, w myśl zasady: pańskie oko konia tuczy, naszej troski.

Akumulator jest jedną z tych części, których niesprawność może okazać się szczególnie dokuczliwa. I choćby już z tych względów z akumulatorem powinniśmy obchodzić się jak z jajkiem.

Reklama

Musimy pamiętać o tym, że bez odwiedzin w wyspecjalizowanym warsztacie elektrycznym trudno jednoznacznie stwierdzić, w jakiej kondycji znajduje się w danej chwili akumulator w naszym samochodzie. Bywa, że pierwsze oznaki niedomagania akumulatora niekoniecznie muszą oznaczać diagnozę o jego wymianie na nowy. Najczęściej w takich przypadkach wystarczy po prostu podładować baterię, aby funkcjonowała ona prawidłowo przez następne miesiące, a nawet lata.

Normalnie, a więc przy prawidłowym użytkowaniu i konserwacji akumulatora jego żywotność powinna wynosić co najmniej trzy, cztery lata. Po tym okresie akumulator, może, choć nie musi wykazywać pewne oznaki zmęczenia. A to światła przygasają nabierając żółtego koloru, a to wskaźniki na tablicy przyrządów świecą mniej jasno niż zazwyczaj. Również kolor elektrolitu w akumulatorze może być dla nas sygnałem zużycia baterii (powinien być przezroczysty, a jest na przykład lekko szarawy).

Właśnie częste, regularne sprawdzanie elektrolitu w akumulatorze jest podstawową czynnością, jaką powinniśmy wykonywać, chcąc, aby bateria zachowywała dobrą kondycję. Oczywiście nie jest to możliwe w przypadku akumulatorów bezobsługowych, w których nieprzezroczysta obudowa nie pozwala na sprawdzenie ani ilości, ani też gęstości elektrolitu. Powinniśmy także często doglądać i kontrolować takie parametry, jak: napięcie ładowania akumulatora oraz tak zwaną upłynność prądu. Zdarza się bowiem, że za niedomagania baterii odpowiedzialne jest zbyt niskie napięcie ładowania. Przyczyną takiego stanu rzeczy może być nieprawidłowo funkcjonujący alternator, który nie potrafi w sposób dostateczny doładować akumulatora w czasie pracy silnika.

Jeśli chodzi o pobór prądu, to jest on ściśle związany z ilością "prądożernych" urządzeń zainstalowanych na pokładzie naszego samochodu. Mamy tu na myśli wszelkiego rodzaju zegarki cyfrowe, radioodtwarzacze z podtrzymaniem funkcji, autoalarmy czy inne tego typu patenty. Należy pamiętać o tym, że dopuszczalny, a więc maksymalny zakres takiego poboru nie powinien przekraczać 40 mA.

Jednym z najbardziej wrażliwych elementów akumulatora są jego klemy. Coraz częściej we współczesnych konstrukcjach akumulator chroniony jest przed zabrudzeniem specjalną zabudowującą od góry cały silnik płytą i ani błoto, ani kurz, ani też woda nie mają do klem dostępu. W większości samochodów jednak akumulator wciąż narażony jest na działanie warunków atmosferycznych. Dlatego też należy często sprawdzać stan klem i jeśli są one na przykład zaoksydowane lub zabrudzone, należy je przeczyścić, aby w ten sposób "udrożnić" przepływ prądu.

Kiedy już okaże się, że akumulator po dłuższym postoju pod chmurką nie jest w stanie uruchomić silnika naszego samochodu i podejmiemy próbę "pożyczenia" prądu z pojazdu przychylnie nastawionego do nas sąsiada, warto pamiętać o tym, że jest to dla akumulatora, ze względu na szok prądowy, proces bardzo niekorzystny. Pamiętajmy także w takiej sytuacji o starej zasadzie, która mówi, aby przewody wysokiego napięcia podpinać do silnika, który pracuje już od pewnego czasu. Przewody zawsze łączymy w kolejności: plus do plusa, minus do minusa, rozłączamy zaś na odwrót.

Co do przechowywania akumulatora, to powinien on znaleźć takie miejsce w komórce, garażu czy warsztacie, aby nie dosięgnęły go ręce dzieci, żadne źródło ognia oraz zabójcza dla urządzeń tego typu wilgoć.

Dowiedz się więcej na temat: jaja | akumulator | z

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje