Dyrektor Tata Motors wyskoczył z 22. piętra?

Smutne wieści płyną ze stolicy Tajlandii - Bangkoku. Przedstawiciele lokalnej policji poinformowali o tragicznej śmierci dyrektora zarządzającego Tata Motors - Brytyjczyka Karla Slyma.

Ciało jednego z bossów indyjskiego potentata motoryzacyjnego znaleziono w niedzielę w hotelu. 51-letni Slym przyjechał do Bangkoku wraz z żoną, by uczestniczyć w posiedzeniu zarządu jednej z lokalnych spółek związanych z Tata Motors.

Reklama

Wszystko wskazuje na to, że Brytyjczyk targnął się na własne życie. Wstępny raport policji mówi o tym, że Slym wyskoczył z okna swojego apartamentu na 22 piętrze hotelu. Personel hotelowy znalazł jego ciało na czwartym piętrze w niedzielę rano. Około 7:45 lokalnego czasu na miejscu pojawili się funkcjonariusze policji. Dopiero oni poinformowali o zdarzeniu śpiącą żonę Karla Slyma. Kobieta jest w szoku - para była małżeństwem od 30 lat.

Policyjny raport podkreśla, że hipoteza o nieszczęśliwym wypadku jest bardzo mało prawdopodobna. W apartamencie Slym'a znaleziono wprawdzie otwarte okno, ale otwiera się ono jedynie w niewielkiej, górnej części - wyjście na zewnątrz wymaga przeciśnięcia się przez tzw. lufcik.

Urodzony w Derby Karl Slym pracował w Tata Motors od 2012 roku. Wcześniej jego kariera zawodowa związana była m.in. z Toyotą, Brytyjczyk pełnił też funkcję dyrektora zarządzającego indyjskim przedstawicielstwem koncernu General Motors.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje