Decydują się losy Opla

Co dalej z Oplem? W połowie tygodnia poznamy przyszłość tej marki.

Na placu boju o przejęcie Opla pozostały włoski Fiat, kanadyjska Magna i amerykański koncern Ripplewood.

Reklama

Decydujący głos w kwestii sprzedaży należy oczywiście do General Motors, ale Amerykanie muszą się liczyć również ze zdaniem niemieckiego rządu. To on może udzielić gwarancji na pożyczki bankowe, które są niezbędne Oplowi. A bez nich żaden kontrahent nie jest zainteresowany przejęciem niemieckiego producenta.

Swoje dokładają również związki zawodowe. Bardziej obawiają się one fuzji z Fiatem, która nieuchronnie doprowadziłaby do zwolnień. Prezes Fiata Sergio Marchonne zapewnił ostatnio, że obejmą one nie więcej niż 2000 z 25 tys. pracowników. Dodał również, że do Niemiec zostanie przeniesiona produkcja modeli grande punto. To jednak nie tylko nie zadowoliło niemieckich związkowców, ale wprowadziło również nerwowość w związkach... włoskich, które również zaczęły obawiać się zwolnień.

Ryzyka nie jest pozbawiona również oferta ze strony Magny. Firma ta należy przecież do konsorcjum rosyjskiego, kto wie więc, czy produkcja Opla nie zostanie przeniesiona do Rosji, gdzie koszty robocizny są dużo niższe niż w Niemczech...

Zdaniem niemieckiego ministra gospodarki Theodora zu Guttenberga wszystkie trzy złożone w zeszłym tygodniu oferty są niewystarczające. W opublikowanym w niedzielę wywiadzie dla gazety "Bild am Sonntag" powtórzył on, że nie wyklucza "kontrolowanego bankructwa" spółki, jeśli inwestorzy nie poprawią swoich ofert.

Niemieckie rząd chce mieć pewność, że "znaczna kwota z pieniędzy podatników", którą chce przeznaczyć na poręczenia dla Opla, "nie pójdzie na marne" - dodał.

Wypowiedź ta wywołała kontrowersje. Szef dyplomacji i kandydat socjaldemokratycznej SPD na Kanclerza Niemiec Frank-Walter Steinmeier zażądał, by "wreszcie skończyć gadanie o bankructwie spółki".

Także chadecki premier landu Hesja, w którym znajduje się siedziba Opla - Ruesselsheim - Roland Koch zaapelował w poniedziałek do rządu federalnego o podjęcie wszelkich działań, by uratować motoryzacyjny koncern Opel od bankructwa.

"To obowiązek polityki" - powiedział Koch w telewizji ARD. Bankructwo byłoby "najgorszym z możliwych rozwiązań".

Jak podał w poniedziałek dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung", inwestorzy zainteresowani niemieckim koncernem poprawili swoje oferty. Fiat zobowiązał się do spłacenia 6 miliardów euro rządowych poręczeń w ciągu czterech lat. Wcześniej włoski koncern zamierzał zabiegać o 7-miliardowe gwarancje.

Jego koncepcja zakłada też likwidacje 10 tys. miejsc pracy w zakładach Opla oraz siostrzanej spółce Vauxhall, w tym najwyżej 2000 w Niemczech. Fabryki w tym kraju miałyby zostać utrzymane.

Fiat nie przewiduje żadnych zmian w Polsce - informuje "FAZ". Opel ma fabrykę w Gliwicach.

Z kolei Magna zapowiada w swej ofercie wstrzymanie wypłat dywidend na poczet spłaty zadłużenia. Likwidacji miałoby ulec około 2600 miejsc pracy w niemieckich zakładach.

Swoje potrzeby finansowe w związku z przejęciem Opla konsorcjum szacuje na 5 miliardów euro w tym oraz przyszłym roku; sama Magna chce zainwestować w niemiecką spółkę 700 mln euro.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: magna | koncern | fiat | losy | co dalej

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje