BMW to przede wszystkim technika

W odnowionych BMW serii 1 i 5 udowodniono, że auta koncernu z Monachium nie muszą dużo palić.

Mały hatchback w wersji trzydrzwiowej wygląda teraz bardziej rasowo: wydłużony przód auta, równie długie drzwi z bezramowym oknem, tylne jednoelementowe okno w kształcie klina i wygięte przetłoczenia boczne przy progach powodują optyczne wrażenie przysadzistości tyłu. Ponadto z przodu większy grill i ciemniejsze obwódki reflektorów, z tyłu praktycznie bez zmian.

Reklama

W wersji trzydrzwiowej pomiędzy dwoma tylnymi fotelami pojawiło się miejsce na dodatkowy schowek. Na te siedzenia można się dostać dzięki funkcji easy entry, dzięki której fotele przednie odsuwają się samoczynnie po naciśnięciu przycisku, choć zdecydowanie za wolno. Z tyłu podróżuje się komfortowo osobom do 180 cm wzrostu, wyższym może być trochę za ciasno.

Wewnątrz dobrze jest rozkoszować się niezłej jakości dźwiękiem z audio. Lepiej słuchać muzyki, bo akurat czterocylindrowy, dwulitrowy silnik o mocy maksymalnej 170 KM nie wydaje nadzwyczaj przyjemnych odgłosów. Ale osiągi są nad wyraz przyzwoite - 7,7 sekundy do 100 km/h (wersja 5-drzwiowa w 7,8 sekundy), prędkość maksymalna 224 km/h, średnie zużycie paliwa 6,4 l/100 km, co w porównaniu z poprzednim modelem oznacza zmniejszenie zużycia o prawie 14 procent przy zwiększeniu mocy o 20 KM.

Efficient Dynamics działa, a ekonomiczne zabiegi nie wpłynęły źle na zachowanie auta. Można się cieszyć dobrym przyspieszeniem i zrywnością od niskich obrotów bez konieczności częstej zmiany biegów. Charakteru BMW nie psuje twardo zestrojone zawieszenie, pomaga też dobre wyprofilowanie przednich foteli, które trzymają w ryzach ciało kierowcy. W razie czego w sukurs idą układy stabilizacji toru jazdy i korekcji hamowania, także w zakrętach. Ingerencja wszechobecnej elektroniki jest wyczuwalna jedynie w groźnych dla sterowności samochodu chwilach. Wprawny kierowca może sobie pozwolić na wyłączenie (choć nigdy nie całkowite) DSC.

Kiedy BMW "jedynka" wjeżdża do miasta, odkrywa swoją nową właściwość dostępną jedynie wraz z manualną przekładnią - Automatic Start & Stop. Wystarczy stanąć np. na czerwonym świetle, przesunąć drążek zmiany biegów do pozycji neutralnej i zwolnić sprzęgło. Wówczas następuje automatyczne wyłączenie silnika, a gdy wciśniemy sprzęgło jednostka uruchamiana jest automatycznie. Dzięki tej funkcji praktycznie nie zużywa się paliwa i nie zatruwa środowiska podczas postoju.

Jeśli kierowcy nie w głowie dynamiczna jazda i ponad wszystko ceni sobie oszczędność, przyda mu się zapewne wskaźnik najbardziej optymalnego momentu zmiany biegów (migająca strzałka oraz numer biegu wyświetlają się na zestawie wskaźników).

W miejskiej dżungli z pewnością docenić można też elektryczne wspomaganie kierownicy (EPS) z funkcją Servotronic, które zużywa energię wyłącznie podczas skrętów kierownicą oraz dostępny opcjonalnie aktywny układ kierowniczy (Active Steering), który pozwala, zwłaszcza podczas parkowania przy niższych prędkościach, na komfortowe manewrowanie samochodem przy minimalnym skręcie kierownicy.

Nowe E81 z silnikiem 2.0 to dobry wybór dla osób ceniących zwinność auta. Idealnym nabywcą będzie para z niezbyt wyrośniętym jeszcze przychówkiem lub osoba traktująca samochód jako środek transportu, ale ciesząca się każdym przejechanym kilometrem

Dowiedz się więcej na temat: Monachium | kierowcy | limuzyna | silniki | prędkość | procent | auto | jazdy | silnik | układ | technika | Auta | paliwa | BMW

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje