43 KM w BMW coupe? To nie żarty!

Miłośnicy BMW wśród zalet aut tej marki wymieniają niezłe osiągi i dobre właściwości jezdne. Nie każdy samochód z Bawarii wpisuje się jednak w ten schemat.

Na przestrzeni lat w Bayerische Motoren Werke powstało wiele aut, które nie do końca pasują do utrwalonego wizerunku. Mało kto wie, że w tym roku mija np. równe 40 lat od zbudowania przez BMW pierwszego samochodu elektrycznego!

Reklama

W 1972 roku Niemcy świętowali otwarcie Letnich Igrzysk Olimpijskich w Monachium (te zapisały się na kartach historii głównie "olimpijską masakrą" - jak przyjęło się określać udany zamach palestyńskich bojowników na reprezentację Izraela, w którym zginęło 13 osób).

Z okazji sportowego święta w BMW powstały niecodzienne pojazdy - w oparciu o dwa auta tzw. neue klasse zbudowano prototypy aut z napędem elektrycznym.

Pierwsze "elektrowozy" zbudowano przy wykorzystaniu nadwozi usportowionych, dwudrzwiowych BMW 1602. Zadziorne kształty karoserii niekoniecznie pasowały jednak do ogólnej charakterystyki samochodu. Auta napędzane były elektrycznym motorem trakcyjnym o mocy zaledwie 43 KM, energia magazynowana była w dwunastu kwasowo-ołowiowych akumulatorach.

Producent nie chwalił się przyspieszeniem do 100 km/h - w tym przypadku była to bowiem prędkość maksymalna. Auto rozpędzało się do 50 km/h w 8 sekund - maksymalny zasięg oscylował w okolicach 30 km.

Wraz ze śmiercią techniczną słynnej neue klasse w Bawarii nie porzucono pomysłu stworzenia popularnego pojazdu elektrycznego. W początku lat osiemdziesiątych, gdy ze sceny schodziła "trójka" typoszeregu E21 nowy model - E30 - stanowił podstawę do opracowania kolejnego samochodu na prąd.

Koncepcyjny pojazd otrzymał nazwę 325iX Electric. Podobnie, jak poprzednicy z wczesnych lat siedemdziesiątych samochód nie zachwycał osiągami. Elektryczny silnik miał moc zaledwie 30 KM i rozpędzał auto do prędkości maksymalnej 100 km/h. Prawdziwy postęp dokonał się jednak w dziedzinie magazynowania energii. Nową "trójkę" wyposażono w akumulatory sodowo-siarkowe, które miały trzykrotnie większą pojemność niż stosowane dotychczas baterie kwasowo-ołowiowe. Dzięki nim zasięg auta wzrósł aż do 150 km - to wartość, której nie powstydziłaby się duża część współczesnych aut elektrycznych.

Konstruktorzy BMW na poważnie zaczęli myśleć nad możliwością stworzenia popularnego samochodu elektrycznego w początku lat dziewięćdziesiątych. W 1991 roku, na salonie motoryzacyjnym we Frankfurcie zaprezentowano światu koncepcyjny, niewielki model o nazwie E1. Samochód był pierwszym jeżdżącym BMW od podstaw zaprojektowanym z myślą o wykorzystaniu napędu elektrycznego. By zmniejszyć masę auto wyposażono w aluminiową ramę przestrzenną do której przykręcono panele karoseryjne wykonane z tworzyw sztucznych. Silnik o mocy 43 KM zapewniał przyspieszenie do 50 km/h w 6 sekund i prędkość maksymalną 120 km/h. Akumulatory sodowo-siarkowe gwarantowały zasięg 150 km.

Niedługo po premierze koncepcyjnego E1, na auto elektryczne przebudowano też ówczesną "trójkę" typoszeregu E36. Samochód miał silnik o mocy 61 KM, który był w stanie rozpędzić go do prędkości maksymalnej 135 km/h. Sodowo-chlorkowo-niklowe akumulatory zapewniały zasięgi 150 km.

W czasach mniej odległych w ofercie firmy z Monachium pojawiły się modele Mini E i BMW ActivE, które - w przeciwieństwie do wymienionych prototypów - weszły do produkcji seryjnej. Pierwszy wytwarzany był w latach 2009-2010 w fabryce w Oxfordzie (auto miało moc 200 KM i baterie o pojemności 35 kWh), produkcją drugiego wciąż zajmuje się zakład w Lipsku.

Pierwszym prawdziwie "wieloseryjnym" autem BMW z napędem elektrycznym ma się stać zaprezentowany niedawno w Los Angeles miejski BMW i3, którego produkcja rozpocznie się w 2013 roku.

Dowiedz się więcej na temat: żarty | coupe | Nie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje