Wyścigowe monstrum

W przyszłym roku Maciej Stańco razem z Rafałem Janusem, tegoroczni mistrzowie Polski w wyścigach długodystansowych, wezmą udział w cyklu mistrzostw FIA GT. Polacy będą startować jednym z najszybszych samochodów na świecie - modelem Saleen S7R.


To prawdziwy potwór - może mieć nawet 700 KM i w klasie pojazdów GT uważany jest za auto znacznie przewyższające osiągami i technologią takie marki jak Porsche, Masserati, Lotus czy Ferrari.

Reklama


Od Steva Saleena

20 lat temu Amerykanin Steve Saleen, kierowca wyścigowy i konstruktor pochodzący z Kalifornii, opracował pierwszy projekt super szybkiego wyścigowego bolidu, który został nazwany jego imieniem. Auto miało być konstrukcją wyłącznie amerykańską i konkurować w klasie najszybszych wyścigówek z europejskimi producentami. W 2001 roku na wyścigowe tory wyjechał Saleen S7R, zbudowany na bazie seryjnego modelu S7.


2,9 do setki

W Saleenie S7R najważniejszy jest silnik. To mocarz V8 o pojemności 7 litrów i katalogowej mocy 600 KM, która przy podrasowanej elektronice (taką mają Stańco i Janus) może wzrosnąć do ponad 700 KM. Moment obrotowy to - bagatela - 764 Nm. W parze z tymi wartościami idą oszałamiające wręcz osiągi - Saleen rozpędza się do setki w 2,9 sekundy, zaś pierwsze 400 metrów połyka w 10,8 sekundy. Auto bez problemów wygrałoby więc wyścigi na 1 mili rozgrywane w Modlinie.

Silnik umiejscowiony jest centralnie, za kabiną kierowcy. Ma aluminiową głowicę, tytanowe tłoki i korbowody. Cylindry i gniazda zaworów wykonane są z połączenia stali magnezu i aluminium. Napęd przekazywany jest na tylne koła.


Niezwykła konstrukcja

Tak jak w rajdówkach, w S7R bardzo istotne jest odpowiednie zbalansowanie masy samochodu, która wynosi 1150 kg. Ze względu na tylny napęd 40 procent masy opiera się na przedniej osi, a 60 procent na tylnej. Samochód jest długi, szeroki i wyjątkowo niski - ma tylko 1,041 metra wysokości! Przypomina wielką jeżdżącą "szufladę" - prześwit od podwozia do asfaltu wynosi zaledwie 100 mm. To zapewnia lepszy docisk aerodynamiczny - przepływająca pod spodem struga powietrza ma niższe ciśnienie, a więc docisk z góry jest większy. Ten efekt wspomaga specjalna zamontowana od spodu płyta. Na dodatek w karoserii znajduje się mnóstwo tuneli, także zaprojektowanych z myślą o optymalnym przepływie powietrza.

Konstrukcja karoserii to jeden wielki szkielet wykonany z połączenia stali, tytanu i aluminium, w którym umieszczono specjalnie wzmacnianą klatkę. Nie trudno się domyślić, że błotniki, maska i tylna klapa wykonane są z super lekkich kompozytów węglowo-kevlarowych. Z tyły zwraca uwagę potężny spoiler. Także i on ma zapewnić większy docisk Saleena do asfaltu.

Wsiadanie do bolidu wymaga niemal ekwilibrystycznych umiejętności. Trzeba zdjąć kierownicę, później wsunąć się w fotel i w półleżącej pozycji zapiąć sześciopunktowe pasy. Kierowca ma przed sobą cyfrowy wyświetlacz, który informuje o parametrach pracy silnika, skrzyni biegów, pomp paliwa, doładowania, a nawet o czasach okrążeń toru. Generalnie środek wygląda jeszcze bardzie kosmicznie, niż w autach WRC - mnóstwo tu bezpieczników, przełączników, wyświetlaczy LED, przewodów - to wszystko przypomina kokpit wojskowego myśliwca.


Milion dolarów

Sekwencyjna skrzynia biegów ma sześć przełożeń. Napęd na koła przekazywany jest przez podwójne stalowo-ceramiczne sprzęgło. Zawieszenie to kolejna ciekawostka. Jest oparte na wahaczach przykręcanych do szkieletu i całej baterii stabilizatorów. Amortyzatory i sprężyny, wykonane ze stopów stali, magnezu i aluminium, są twarde jak beton. Jak podkreśla Maciej Stańco, prawdziwą sztuką jest odpowiednie ustawienie geometrii zawieszenia.

Układ hamulcowy pochodzi od Brembo. Z przodu tarcze mają rozmiar 15 cali, z tyłu są o cal mniejsze. Zamontowano na nich 6-tłoczkowe zaciski. W czasie wyścigów stosuje się tarcze aluminiowo-stalowe, a nie węglowe czy ceramiczne. Koła są iście diabelskie - z przodu 19-calowe, z tyłu 20-calowe. Opony to slicki Pirelli P Zero Rosso o rozmiarze 275/30 ZR 19 (przód) i 345/25 /ZR 20 (tył).

Z ciekawostek warto zauważyć, że klapa silnika jest odkręcana, a do tankowania służy specjalny otwór z blokadą - taki sam jak w Formule 1. No i na koniec największa ciekawostka - koszt auta. Trzymacie się mocno? Na wyścigowego Saleena S7R trzeba wydać prawie milion dolarów! Wersja drogowa jest tańsza. Kosztuje "zaledwie" 430 tys. zielonych banknotów.

Łukasz Kański-Chmielewski
zdjęcia: Marek Wicher

Artykuł pochodzi z aktualnego wydania Magazynu Rajdowego WRC

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje