Volkswagen cross up! 1.0 75 KM. Czerwona mrówka na białym śniegu

VW up! to bardzo praktyczny i rozsądnie skalkulowany samochód miejski (ceny od 31 000 zł). Cross up! to bazująca na nim... droga zabawka. Jak jeździ się tym małym samochodem za 50 tys. zł?

Reklama

Zwykły up! ginie w tłumie. Przynajmniej w zwykłych wersjach kolorystycznych, które nie wymagają dopłaty. Cross up! wyróżnia się już z daleka. Ma podwyższone zawieszenie, poszerzone nadkola z czarnego tworzywa, listwę ochronną na drzwiach z napisem cross up!, srebrne relingi dachowe, i srebrne lusterka. Kropką nad przysłowiowym "i" są specjalnie zaprojektowane dla tego modelu 16-calowe felgi z oponami o profilu 185/50. Nasz testowy egzemplarz miał także "strażacki", czerwony lakier.

Stylizacja wnętrza również wyróżnia prezentowany model - uwagę zwraca specjalna, wzorzysta tapicerka w kolorze czerwonym (dostępny jest także kolor czarny), deska rozdzielcza zdobiona wstawką w kolorze nadwozia (w zwykłym up! wymaga dopłaty, tu jest standardem), obszyta skórą kierownica i dźwignia hamulca ręcznego z ozdobnym, kolorowym przeszyciem. W wersji cross up! dysze nawiewów, a także prędkościomierz i zegary pomocnicze posiadają srebrną obwódkę, a na progach umieszczona została listwa z napisem cross up!.

Cross up! dostępny jest tylko w 5-drzwiowej wersji nadwoziowej, w połączeniu z mocniejszą, 75 konną jednostką 1.0 MPI i manualną 5 biegową skrzynią biegów. Wyposażenie standardowe obejmie min. centralny zamek, elektrycznie sterowane szyby, elektrycznie sterowane i podgrzewane lusterka, system podwójnej podłogi w bagażniku, ESP, światła przeciwmgielne, a także komputer pokładowy MFA.

Kwestia ceny

Oczywiście - twierdzenie, że prawie 20 tys. zł dopłaca się tylko za plastikowe owiewki , powiększony prześwit i oryginalne koła to nadużycie. Mówimy tu przecież o aucie w pełnej kompletacji wyposażenia. A ile kosztują bogato wyposażone "zwykłe" modele up!? 5-drzwiowy move up! to wydatek ok. 40 tys. zł, a high up! - 45 tys zł (oczywiście chodzi o wersje 75-konne). Jak widać cena odmiany cross up! sama w sobie wydaje się astronomiczna, ale na tle pozostałych wersji - już nie tak bardzo.

Cross up! nie ma oczywiście napędu na cztery koła. Jego jedynym atutem w walce z trudnym terenem jest zwiększony prześwit (niestety tylko o 15 mm). Zawsze to coś - szczególnie dla kogoś, kto jeżdżąc zwykłą limuzyną uszkodził sobie kiedyś zderzak czy tłumik. Podwyższonym maluchem znacznie łatwiej niż zwykłą wersją wjeżdża się na krawężniki. Nie straszne stają się progi zwalniające. W okresie zimowym łatwiej przebijać się przez zaspy na nieodśnieżonych parkingach.

Jak się jeździ?

Kapryśna pogoda pozwoliła nam wypróbować oryginalny model w zróżnicowanych warunkach. Zaczęło się od ekstremalnej gołoledzi. Opony Pirelli Snowcontrol radziły sobie doskonale i trzeba przyznać, że świetnie pasują do tego samochodu - wielu użytkowników wskazuje, że ich jedyną wadą jest podwyższony poziom głośności przy wyższych prędkościach. W cross up! nie ma tego problemu, bo przecież... nie jest samochodem do szybkiej jazdy.

Podróże w padającej, zamarzającej mżawce i ujawniły jednak inną niedoskonałość samochodu - przeciętną wentylację. Silnik bardzo szybko się nagrzewa i nawiewy już po kilku minutach od startu "pracują pełną parą", ale szwankuje cyrkulacja powietrza. Już przy prędkości ok. 70 km/h szyba przednia nie zamarzała tylko przy skierowanym na nią maksymalnym wydatku ogrzewania. Niestety na przednich fotelach robiło się wówczas naprawdę gorąco i trzeba było uchylać okna. Zmniejszenie ogrzewania sprawiało, że niemal natychmiast na szybie pojawiał się szron - szedł od linii dachu w dół. Doskonałym panaceum byłoby elektryczne podgrzewanie przedniej szyby.

Kilka dni później pogoda poprawiła się. Również było dość mroźno, ale świeciło słońce i odśnieżone, suche nawierzchnie zapewniały bardzo dobrą przyczepność. Cross up! pojechał na przejażdżkę autostradą. Prędkość 140 km/h osiągnął bez większych problemów, a obrotomierz wskazywał na to, że ma jeszcze pewien zapas. Nie był przy tym przesadnie głośny. Ujmiemy to tak - do 100 km/h auto jest ciche, a przy 140 km/h... naprawdę da się wytrzymać!

Mimo dość wysokiego i niezbyt szerokiego nadwozia, cross up! prowadzi się dość stabilnie. Ogólnie - zestrojenie układu kierowniczego i zawieszenia zasługują na pozytywną ocenę. Na parkingu kierownicą można obracać jednym palcem. Podczas jazdy zapewnia dobre wyczucie samochodu.

Zgodnie ze swoim głównym przeznaczeniem cross up! dość dużo czasu spędzał w korkach. Dzięki temu, że jego sprzęgło i dźwignia zmiany biegów pracują bardzo lekko - nie męczy kierowcy.

Tym razem nie braliśmy naszej testówki w teren. Przecież to nie jest samochód off-roadowy. Ograniczyliśmy się do pokonania kilkunastu kilometrów ośnieżonymi gruntówkami. Nie było źle. Zaletą auta jest nie tylko podwyższony prześwit (choć przecież w stosunku do zwykłego modelu nie jest to jakaś duża różnica), ale także krótkie zwisy z przodu i z tyłu.

Ekonomiczna strona medalu

O ile cena zakupu tego samochody jest wysoka, o tyle rachunki za paliwo będą naprawdę niewielkie. Tak jak zwykły up! wersja cross ma wyjątkowo mały apetyt. Maksymalne zużycie paliwa jakie odnotowaliśmy to ok. 6/100 km. Czasem wskaźniki pokazywały więcej, ale wyniki rzędu 7 -8/100 km generowały się podczas sesji zdjęciowej, kiedy samochód kręcił się w miejscu z uruchomionym silnikiem. W cyklu mieszanym, podczas delikatnej jazdy można łatwo zejść do poziomu 5 l/100 km.

Jednostka testowanego modelu 1.0 75 KM ma tylko trzy cylindry, ale konstruktorom udało się zredukować do minimum drgania i warkot typowy dla takich jednostek.

Atrakcyjny gadżecik

Testowany egzemplarz wyposażony był w płatną opcję "Maps&More". To przypinany do uchwytu na desce rozdzielczej dotykowy ekran, który jest nie tylko nawigacją, ale także pełni funkcje komputera pokładowego, współpracuje z czujnikami parkowania, może wyświetlać obroty silnika, temperaturę itp. Kosztuje prawie 1400 zł, ale chyba warto dopłacić. Owszem - zwykłą nawigację można kupić choćby za 300-400 zł, ale po pierwsze - nie będzie mieć wspomnianych, dodatkowych funkcji, a po drugie nie będzie mieć tak wygodnego systemu mocowania - tu obywa się bez przewodów - panel wpina się w uchwyt wyposażony w styki. Wystarcza jedno kliknięcie i wszystko działa.

Podsumowanie

Jeśli dla kogoś VW cross up! wydaje się abstrakcyjny, to co można powiedzieć o SUV-ach, które coraz częściej kupowane są tylko po to by jeździć w mieście, a ich największym wyzwaniem jest pokonanie wielopoziomowego parkingu w galerii handlowej? W takim kontekście cross up! jest propozycją lepszą. Wygląda oryginalne, ale w przeciwieństwie do swoich znacznie większych, udających terenówki rywali jest zwrotny, bardzo ekonomiczny i... bardziej funkcjonalny. Gdyby przeliczyć proporcje między gabarytami nadwozia, masą oraz objętością użyteczną i ładownością, cross up! pozostawia w tyle znacznie większe konstrukcje. Tak jak mała, pracowita i - w tym wypadku czerwona - mrówka.

PS. Żeby nie było, że jesteśmy tendencyjni, podajemy alternatywę dla VW cross up!. To oczywiście Fiat Panda Climbing 4×4 1,3 MultiJet. Włoski samochód jest wyposażony w silnik wysokoprężny o mocy 75 KM, na napęd na cztery koła i kosztuje 60 tys. zł. Kilka tys. zł taniej można kupić większego Fiata Sedici 4x4 z silnikiem benzynowym 1.6 (ok. 57 tys. zł).

Jacek Ambrozik

Volkswagen cross up! 1.0 75 KM

Silnik: benzynowy, trzycylindrowy, o pojemności 999 cm3

Osiągi:

0-100 km/h: 14,2 s

V max: 167 km/h

Spalanie w teście: 5-6 l/100 km

Moc max. 75 KM/6200 obr./min

Max mom.obr.: 95 Nm/3000-4300 obr./min

Ceny:

od 49 990 zł

Dowiedz się więcej na temat: Volkswagen Cross Up!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje