Szykuje się ostra walka

Renault jest konsekwentne. Po wprowadzaniu na rynek nowego megane sukcesywnie odmładza swoją ofertę.

W okolicach Genewy i we francuskich Alpach odbywają się właśnie pierwsze jazdy nowym grand scenikiem.

Reklama

W klasie vanów szykuje się ostra walka, przecież zaledwie miesiąc wcześniej jeździliśmy nową toyotą verso. Nowy grand scenic zbudowany jest na płycie podłogowej nowego megane i z tym modelem dzieli też m.in. silniki. A jest w czym wybierać - na polskim rynku samochód może by napędzany jedną z trzech jednostek benzynowych (1.6 110 KM, 2.0 140 KM, 1.4 TCe 130 KM) lub jedną z trzech - wysokoprężnych (1.5 105 KM, 1.9 130 KM, 2.0 160 KM FAP).

Absolutną nowością jest opracowany przez Nissana doładowany silnik benzynowy o pojemności 1.4 l. Dzięki doładowaniu dysponuje on mocą 130 KM i momentem 190 Nm i trzeba przyznać, że zarówno na autostradzie, jak i krętych alpejskich drogach radzi sobie, z dużym w końcu autem (1420 kg wagi), zupełnie przyzwoicie.

Niestety, nie okazał się specjalnie ekonomiczny - mimo jazdy zgodnej z przepisami, średnie spalanie przekroczyło nieco 10 litrów na 100 km.

Silnik 1.4 TCe współpracuje z manualną, sześciobiegową skrzynią biegów. Pracuje ona nieźle, aczkolwiek biegi wchodzą nieco "gumowato", nie dając wyraźnej sygnalizacji, że przełożenie już "wskoczyło".

Pochwalić trzeba za to wyciszenie. Podczas jazdy autostradowej do wnętrza w niewielkim stopniu przenika szum powietrza, za to silnik jest niemal zupełnie niesłyszalny. Nowy grand scenic otrzyma nowe zawieszenie (oparte na konstrukcji zastosowanej w megane), oraz elektryczne wspomaganie układu kierowniczego. Obydwa elementy trzeba pochwalić - na alpejskich drogach samochód nie przechyla się zanadto, a układ kierowniczy sprawnie informował kierowcę o tym, co dzieje się z kołami.

Siła wspomagania jest odpowiednia, a grube koło kierownicy w połączeniu z dość ciekawie zestrojonym zawieszeniem (nacisk położono m.in. na minimalizacją przechyłów bocznych, które są na poziomie klasycznych samochodów kompaktowych) sprawiają, że kierowca może zapomnieć, że prowadzi mały autobus o długości 456 cm, szerokości 185 cm i wysokości 165 cm!

Grand scenic to przeznaczony dla rodzin van, który oferowany będzie zarówno w wersji pięcio, jak i siedmioosobowej.

Wnętrze obfituje w schowki. W całej kabinie, jeśli wierzyć Renault (nie podjęliśmy się samodzielnego liczenia), można doszukać się ich aż czterdziestu! Ich całkowita pojemność to 92 litry. Bagażnik równie jest olbrzymi. 752 litry (702 - w wersji 7-miejscowej) to o 10 procent więcej niż w poprzedniej generacji grand scenica.

Nowe auto ma nie tylko większy bagażnik, ale i większy o 34 mm rozstaw osi. Dzięki temu poprawiły się właściwości jezdne, a pasażerowie drugiego rzędu siedzeń mają nieco więcej miejsca. Tragicznie nie jest również w trzecim rzędzie.

Renault zapewnia, że usiąść wygodnie mogą tam osoby o wzroście nie przekraczającym 1.75 m. Usiąść może i tak, ale nie podróżować na dłuższym dystansie...

Nie każdemu spodoba się deska rozdzielcza nowego renault grand scenic. Na próżno szukać tam analogowych wyświetlaczy. Wszystko "załatwia" jeden ekran LCD wykonany w technologii TFT (identycznej jak w laptopach), który podaje wszystkie potrzebne informacje.

Ciekawostkę stanowi fakt, że obrotomierz wyświetlany jest w formie analogowej. Niestety, rozwiązanie to znajdziemy tylko w bogatszych wersjach wyposażenia. W uboższych zastosowano monochromatyczny ekran LCD (z białymi znakami wyświetlanymi na czarnym tle).

Ciekawą opcją, która w pakiecie kosztować będzie 1500 zł jest nawigacja. System opracowany przez TomToma podaje informacje na kolejnym ekranie umieszczonym obok głównego.

A co w standardzie? M.in. kurtyny i poduszki boczne, system ISOFIX, elektrycznie sterowane lusterka, elektryczne szyby przednie i manualna klimatyzacja. Lista wyposażenia opcjonalnego jest znacznie dłuższa...

Nowy grand scenic, podobnie jak dwie wcześniejsze wersje (ostatni lifting ten samochód przeszedł w 2006 roku) będzie produkowany we francuskiej fabryce Renault w Douai. Auto będzie sukcesywnie wprowadzane do sprzedaży, w Polsce trafi do salonów 5 maja. Wtedy również trafi do salonów mniejszy od granda scenic. Póki co, Renault nie podało jeszcze oficjalnych cen nowego modelu. Nieoficjalnie mówi się jednak, że będą one utrzymane na poziomie poprzednika, a więc za podstawową wersję przyjdzie nam zapłacić ok 70 tys. zł. Wiadomo już, że zarówno grand, jak i scenic dostępne będą również "z kratką", jako pojazdy ciężarowe.

Dowiedz się więcej na temat: silnik | jazdy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje