Czy to auto będzie zagrożeniem dla passata?

Koreańczycy przekonali nas już, że potrafią robić nieduże samochody oraz SUV-y, które mogą konkurować z najlepszymi. Czy podobnie będzie w przypadku limuzyny klasy średniej?

Postaramy się na to odpowiedzieć w naszej relacji z pierwszych jazd testowych nową kią optima.

Reklama

Niedawno zadaliśmy pytanie w ankiecie, czy sądzicie, że koreańskie limuzyny zagrożą pozycji volkswagena passata - od lat stawianego za wzór samochodu segmentu D? Ku naszemu zaskoczeniu, niemal 80 proc. głosujących uważa, że tak. Po jazdach najnowszym modelem kii musimy przyznać, że mają oni solidne podstawy do formułowania takiej opinii.

Nadwozie i wnętrze

Bez zbędnego owijania w bawełnę - nowa optima, po prostu, robi wrażenie. Ma ogromne wręcz nadwozie (4845 mm długości) o drapieżnej stylistyce, które sprawia, że trudno się za nią nie odwrócić, kiedy obok nas przejedzie. Oczywiście, nie każda spotkana optima będzie poruszała się na fantazyjnych 18" alufelgach, czy miała czarny, szklany dach. Z pewnością jednak nie przeoczycie jej, bowiem ma ona naturalną skłonność do wyróżniania się wśród innych aut.

Wielkie nadwozie zwiastuje niemałe wnętrze. Rzeczywiście, pasażerowie obu rzędów siedzeń mają sporo miejsca i nikt tu nie będzie czuł się pokrzywdzony, a bagażnik o pojemności 505 l wystarczy na rodzinne wypady.

Szczególną uwagę przywiązano do miejsca pracy kierowcy - wszystkie przełączniki są pod ręką, a ich rozplanowanie logiczne. Dzięki temu, nawet po raz pierwszy wsiadając do optimy, nie czujemy się zagubieni. Konsolę środkową zaprojektowano tak, aby była nachylona lekko w stronę kierowcy, niczym w bmw. Jeśli dodamy, że w bogatszych wersjach jest ona obszyta skórą, nietrudno się domyślić, skąd odniesienia do niemieckich marek premium.

Silniki

Duże samochody dużo palą, nic dziwnego więc, że w tej klasie tak popularne są wersje z silnikami wysokoprężnymi. Taką też odmianę mieliśmy okazję przetestować. Znana, choćby z hyundaia i40, jednostka ma co prawda jedynie 1.7 l pojemności, ale rozwija bardzo przyzwoite 136 KM. Nie znamy jeszcze osiągów, lecz wspomniany wcześniej bliźniaczy model Hyundaia potrzebuje na sprint do "setki" 10,6 s, więc wynik optimy będzie z pewnością bardzo podobny.

Silnik ten większości kierowców w zupełności wystarczy - całkiem dobrze radzi sobie z ważącą niemal 1,5 tony limuzyną. Niestety, nie możemy równie pozytywnie wypowiedzieć się o wersji z 6-biegowym automatem. Auto wyraźnie traci wtedy temperament (i40 potrzebuje na rozpędzenie się od 0 do 100 km/h 12 sekund) i szybko też odkrywamy, że powyżej 3000 obr./min silnik robi się nieprzyjemnie głośny. Zauważalnie wzrasta wówczas również spalanie, z obiecywanych 5,1 l/100 km w cyklu mieszanym do 6 l. Jeśli zatem chodzi o skrzynie automatyczne, pozycja Niemców wciąż jest niezagrożona.

Prowadzenie

Koreańczycy nie mają za to powodów do wstydu, jeśli chodzi o zachowanie się ich samochodów na drodze. Nowa optima prowadzi się bardzo pewnie i chociaż trudno mówić tu o sportowym temperamencie, to jeśli tylko najdzie nas ochota na chwilę szaleństwa na górskich serpentynach, nie będziemy zawiedzeni.

Polskiego kierowcę o wiele częściej jednak interesuje kwestia wybierania nierówności. I tutaj również inżynierom Kii należą się pochwały - komfort jazdy stoi na wysokim poziomie. Przyczyniają się do niego z pewnością wygodne i zapewniające dobre podparcie fotele.

Czy są wady?

Pewną trudność sprawiło nam poszukiwanie wad nowej optimy. Do głowy przychodzą nam takie drobiazgi, jak odrobinę za małe zegary, bagażnik, który jest minimalnie mniejszy niż u konkurentów oraz pewne braki w wyposażeniu w gadżety; za miły dodatek uznalibyśmy chociażby aktywny tempomat. Nie do końca też rozumiemy, dlaczego pasażer z przodu, w przeciwieństwie do kierowcy, nie ma wentylowanego fotela, a także regulacji wysokości (nawet przy zamówieniu elektrycznego sterowania) - w bliźniaczym i40 nie znajdziemy takiej dyskryminacji.

To wszystko jednak pestka wobec ubogiej oferty silnikowej. Podczas styczniowego debiutu na naszym rynku dostępny będzie jedynie opisywany diesel. Na odmianę benzynową (nowa jednostka ze zmiennymi fazami rozrządu o pojemności 2 l i mocy 170 KM) przyjdzie poczekać aż do czerwca. W drugiej połowie roku pojawi się hybryda (2 l "benzyniak" 150 KM + 40-konny silnik elektryczny), ale na naszym rynku będzie to jedynie ciekawostka w cenniku.

Z czego wynikają takie braki w gamie jednostek napędowych? Paradoksalnie - z sukcesu. Poza rynkiem europejskim optima jest w sprzedaży już od zeszłego roku. Do września br. bieżącego klientów znalazło 149 tys. sztuk tego modelu. Kia zwyczajnie nie nadąża z realizacją zamówień, stąd też opóźniona premiera na Starym Kontynencie, jedna tylko wersja silnikowa na początek oraz odmiana kombi "w planach".

Taka sytuacja odbije się, niestety, na sprzedaży. Nie tylko ze względu na brak wyboru silników, ale głównie z powodu ceny auta. Najtańsza optima kosztować będzie 87 900 zł. W zamian otrzymamy 6 poduszek, ESP, klimatyzację automatyczną, 16" alufelgi, radio z CD, MP3, USB i Bluetooth oraz skórzaną kierownicę. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że porównywalny passat kosztuje 106 tys. zł, cena "koreańczyka" wciąż może odstraszać. Będzie nieco lepiej, kiedy pojawi się auto z silnikiem benzynowym, które wyceniono na 82 900 zł.

Nowa kia optima to zatem bardzo dopracowany i rzucający się w oczy samochód. Wygodny, dobrze się prowadzący, nieźle wyposażony, a do tego wyjątkowo ładny. Jest godnym przeciwnikiem starych faworytów tego segmentu, ale ze względu na ubogą ofertę silnikową i wysoką cenę wersji podstawowej, może mieć problemy z przekonaniem do siebie potencjalnych klientów. Szkoda, bo to obecnie jedno z najciekawszych aut w segmencie, które dzięki 7-letniej gwarancji (z limitem 150 tys. km) zwiastuje lata bezproblemowej eksploatacji.

Michał Domański

Dowiedz się więcej na temat: limuzyny | SUV-y | passat

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje