Citroen C4 Grand Picasso. Prawdziwe "creative technologie"

Większość prezentacji nowych samochodów wygląda dokładnie tak samo. Gdy grupa niedospanych dziennikarzy wysypie się już z samolotu w jakimś urokliwym miejscu globu, wszyscy - biegusiem - kierują się do zorganizowanego naprędce biura prasowego.

Tam, opychając się ciastkami i kawą, wygłodniali żurnaliści (lecąc LOT-em nie liczcie na nic ponad karłowatego batonika) grzecznie ustawiają się w kolejce. Każdego czeka ten sam rytuał - trzeba podać nazwisko, okazać prawo jazdy, odebrać kluczyki i w drogę.

Reklama

Od momentu opuszczenia samolotu do chwili wyruszenia na trasę nie upływa przeważnie więcej niż 10 minut. No, chyba że trafiła nam się właśnie prezentacja nowego modelu Citroena. Dajmy na to modelu Grand C4 Picasso...

Długość ma znaczenie?

Chociaż do Monachium dotarliśmy odrobinę spóźnieni, nie było mowy o tym, by z miejsca wydano nam kluczyki. Najpierw czekała nas kilkunastominutowa prezentacja, w czasie której miły Francuz objaśniał obsługę podstawowych urządzeń, takich jak np. system klimatyzacji, panel wskaźników czy nawigacji. Wniosek? Fani marki znów będą zachwyceni. Wraca stary, dobry Citroen!

Wbrew temu, czego można by się spodziewać, nowy samochód nie jest wcale większy niż poprzednia generacja. Oba wcielenia mają identyczną długość - karoseria mierzy dokładnie 4,59 m. Mimo to wnętrze nowego Grand C4 Picasso oferuje zdecydowanie więcej miejsca. Wszystko za sprawą modułowej płyty podłogowej EMP2, dzięki której - w stosunku do poprzednika - rozstaw osi wydłużył się aż o 11 cm! W najnowszym modelu wynosi on dokładnie 2,84 m, czyli o zaledwie 3 cm mniej niż np. w produkowanym obecnie Mercedesie klasy E!

Zapowiedzią obecnej generacji C4 Picasso był zaprezentowany w marcu, w Genewie, koncepcyjny model o nazwie Technospace. W przypadku Citroena trudno o słowo, które w lepszy sposób oddawałoby odczucia towarzyszące pasażerom. Wnętrze nowego Grand C4 Picasso to - po prostu - przestrzeń i technologia w jednym...

W kabinie na pewno nie można narzekać na brak przestrzeni. Pozytywne odczucia wzmagają m.in. duże powierzchnie przeszklone (aż 5,7 m kwadratowego). Z perspektywy kierowcy trudno oprzeć się wrażeniu, że prowadzi się właśnie samobieżne akwarium...

Powody do narzekań mogą mieć jedynie pasażerowie dwóch dodatkowych foteli. W trzecim rzędzie, dla osób o wzroście powyżej 1,75 m, może zabraknąć miejsca dla głowy. Biorąc jednak pod uwagę, że oba fotele pełnią zazwyczaj funkcję "awaryjną" i przystosowane są do okazyjnego przewozu dzieci, teściowej lub psa, dodatkowe siedziska zaliczyć trzeba in plus. Warto dodać, że dla pasażerów ostatniego rzędu przewidziano nawet osobne nawiewy powietrza! Z dziennikarskiego obowiązku wypada też poinformować, że bagażnik - w wersji 5-osobowej - ma 645 l pojemności, a po maksymalnym przesunięciu do przodu tylnej kanapy, do dyspozycji mamy aż 700 l.

Wieża? Prosimy o pozwolenie na start!

Przestrzeń byłaby jednak niczym, gdyby nie upakowana w nią technologia... Siadając za kierownicą można poczuć się jak w kabinie prywatnego odrzutowca. Dla przykładu - podcięta u dołu kierownica uformowana została na kształt samolotowego wolantu. "Lotnicze" wrażenia potęgują również boczne, schodzące się ku środkowi auta, przednie szyby, dwa duże ciekłokrystaliczne wyświetlacze czy wreszcie - dostępne w droższych wersjach - zagłówki zapewniające również boczne podparcie głowy. Takie, jak w samolotowej klasie biznes. Jakby tego było mało, fotel pasażera, oprócz funkcji masażu, może np. zostać wyposażony w elektrycznie sterowany podnóżek!

Oczywiście tego typu podejście nie każdemu będzie się podobać. Kierowcy przyzwyczajeni do "klasycznych" rozwiązań, w nowym Grand C4 Picasso, przez dłuższy czas czuć się będą właśnie tak, jakby posadzono ich w kokpicie Airbusa - przytłoczeni. Nie wszystkim na pewno przypadnie do gustu fakt, że klimatyzację czy radio obsługuje się za pomocą wbudowanego w deskę rozdzielczą dotykowego wyświetlacza (na którym możemy nawet przeglądać zdjęcia!) lub to, że zmiana ustawień głównego ekranu (do wyboru mamy np. trzy różne wersje zegarów) - niczym w Dreamlinerze - wymaga zresetowania całego systemu.

Z drugiej strony, trudno spodziewać się, by nowoczesna elektronika przeszkadzała nabywcom. Na vany decydują się zazwyczaj rodziny lub osoby aktywnie spędzające czas w gronie znajomych. W obu przypadkach mowa o współczesnym pokoleniu "30+", czyli osobach, które - w większości - nie wyobrażają już sobie życia bez smartfonu, tabetu czy Faceeboka... Właśnie z myślą o nich twórcy Citroena przygotowali m.in. wbudowane w deskę rozdzielczą gniazdko 220V, aktywny tempomat, system automatycznego parkowania czy np. systemy kontroli martwego pola i automatycznego przełączania świateł.

Całkiem nowy HDI. Ma 150 KM

W przypadku Grand C4 Picasso nowości znajdziemy również pod maską. Auto jest pierwszym modelem francuskiej marki, w którym zastosowano całkowicie nowy silnik wysokoprężny 2,0 l BlueHDI spełniający normę emisji spalin Euro6. Dzięki większemu stopniowi sprężania jednostka uzyskuje moc 150 KM (przy 4 tys. obr./min) i może pochwalić się maksymalnym momentem obrotowym 370 Nm (uzyskiwany przy 2 tys. obr.min.) W układzie wydechowym, przed filtrem cząstek stałych, zastosowano moduł SCR, dzięki któremu ilość emitowanych przez silnik szkodliwych tlenków azotu zmniejszyła się aż o 90 proc.

Jednostka zapewnia autu nadspodziewanie dobre osiągi. Niezależnie od zastosowanej skrzyni biegów (do wyboru są sześciostopniowa ręczna lub sześciostopniowa, automatyczna) auto przyspiesza do 100 km/h w mniej niż 10 s i rozpędza się do prędkości maksymalnej 210 km/h. Silnik całkiem rozsądnie obchodzi się też z paliwem. Chociaż nasze jazdy testowe odbywały się w większości po niemieckich autostradach i w górzystych okolicach Obersalzbergu, samochód z automatyczną przekładnią zużywał średnio 6,4 l oleju napędowego na 100 km.

Kiedy i za ile?

Powiększony C4 Picasso trafia właśnie do polskich salonów. Klienci mają do wyboru cztery wersje wyposażenia (Attraction, Seduction, Intensive i Exclusive) i cztery odmiany napędowe (po dwa silniki benzynowe i wysokoprężne). Testowana przez nas odmiana - 2,0 l BlueHDI o mocy 150 KM dołączy do oferty nieco później - przed końcem bieżącego roku.

Najtańsza odmiana - wyposażona w benzynowy silnik 1,6 l VTi o mocy 120 KM wyceniona została na 69 400 zł. Decydując się na zostawienie swojego starego auta w rozliczeniu można też liczyć na dodatkową premię. Wówczas cena nowego Grand C4 Picasso wynosić będzie 61 400 zł. Ofertę cennikową zamyka wspominany diesel 2,0 l BlueHDI, który - w wersji Exclusive - wyceniony został na 111 400 zł.

Już w podstawowej odmianie Attraction, na wyposażeniu znajdziemy m.in. 6 poduszek powietrznych, system wspomagania ruszania na wzniesieniu, klimatyzację, radio CD/MP3 z wyjściem Jack/USB i 6 głośnikami, obszytą skórą kierownicę czy wbudowany zestaw głośnomówiący.

Tym, którzy obawiają się współczesnej francuskiej "creative technologie" spieszymy dodać, że auto objęte jest dwuletnią gwarancją.

TUTAJ ZNAJDZIESZ NASZ PROFIL.

Oceń swoje auto. Wystarczy wybrać markę... Kliknij TUTAJ.

Dowiedz się więcej na temat: Citroen | Grand | Citroen C4 Picasso

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje