Auto z piorunującą mieszanką stylów

Malkontenci, którzy wciąż narzekają na to, że najlepsze lata w motoryzacji mamy już za sobą, zostali postawieni w kłopotliwej sytuacji...

Najnowsza generacja mercedesa SLK wygląda lepiej niż legendarny 190 SL!

Do trzech razy sztuka

Reklama

Pierwsza generacja mercedesa SLK (R 170,1996-2004) była odpowiedzią na BMW Z3 i porsche boxstera. Pod względem technicznym zbyt wiele nie można było jej zarzucić. Linia nadwozia nie powalała jednak na kolana.

SLK II, czyli R 171 (2004-2011) bez wątpienia miał już "to coś". W masce widać wyraźnie nos bolidu Formuły 1. Warto podkreślić, że właśnie ten model w wersji 55 AMG został safety carem F1 (debiutował 7 marca 2004 roku na torze w Melbourne w Australii).

Obecna, najnowsza generacja SLK (R 172), która właśnie trafiła do salonów, to już prawdziwe dzieło sztuki. Styliści trafili w dziesiątkę. Mamy wzorowe sportowe proporcje, mamy bezbłędne rozwinięcie formy klasycznego, historycznego 190 SL i solidną porcję techniki, która gwarantuje nie tylko doskonałe osiągi, ale także wspaniałą kontrolę nad samochodem.

Sylwetka

Nadwozie to wzór proporcji małego samochodu sportowego. Długa maska, krótki masywny bagażnik, kabina pasażerska tuż przed tylną osią. 18-calowe koła (element opcjonalnego pakietu AMG) znajdują się niemal w narożnikach nadwozia. Samochód jest szeroki i niski.

Ten model wygląda świetnie z każdej strony, zarówno z dachem, jak też bez. Co więcej, wydaje się znacznie większy niż jest w rzeczywistości. Gwóźdź programu to charakterystyczny przód z cudowną atrapą chłodnicy i czarne wloty powietrza na masce, tuż przed przednią szybą. To hołd złożony najlepszym konstrukcjom historycznym, a jednocześnie wyjątkowo nowoczesna, wysublimowana forma.

Wnętrze

W kabinie znów mamy piorunującą mieszankę stylów. Jest sporo klasyki - okrągłe nawiewy powietrza, wyświetlacz radioodtwarzacza z pomarańczowym paseczkiem "skali", okrągłe tarcze wskaźników.

Jest także sporo szczotkowanego, matowego aluminium, które w połączeniu z aplikacjami ze skóry (tapicerka skórzana Nappa, dopłata ok. 6500 zł) dają poczucie klasy i luksusu. Na dodatek całość jest perfekcyjnie dopasowana. Szczeliny montażowe są bardzo małe, a wszystkie elementy poszycia wnętrza zamocowane wyjątkowo solidnie. Jedyną rzucającą się w oczy, jaskrawą ozdobą są czerwone pasy bezpieczeństwa. Ale absolutnie nie mamy im tego za złe!

Zaskakująco obszerny jest bagażnik. Użytkownik ma do wyboru dwie możliwości: jeśli planuje jeździć z otwartym dachem, musi zmieścić wszystkie bagaże pod wysuwaną półeczką, która wyznacza "maksymalny górny poziom", tak aby w razie potrzeby zmieścił się tam jeszcze składany dach (ok. 220 l). Jeśli podróż będzie przebiegać z zamkniętym dachem, do dyspozycji pozostaje przestrzeń o objętości prawie 350 l.

Silnik

Testowany model wyposażony był w czterocylindrowy silnik benzynowy (oczywiście ustawiony wzdłużnie z przodu, napędzający koła tylne). W przeciwieństwie do jednostki starszej generacji stosowanej w modelu R 171, zamiast sprężarki mechanicznej, czyli kompresora, zastosowano tu klasyczną turbosprężarkę.

Rezygnacja z rozwiązania, które jeszcze nie tak dawno było dla Mercedesa charakterystyczne (podobno fabrykę zmusiły do tego zaostrzone normy czystości spalin), nie niesie za sobą efektów ubocznych w postaci pogorszonej charakterystyki rozwijania mocy. Wręcz przeciwnie. Samochód jest elastyczny, zjawisko "turbodziury" nie występuje, a osiągi - w porównaniu z poprzednikiem - są wyraźnie lepsze.

Smaczkiem, który już na wstępie robi doskonałe wrażenie, jest sposób, w jaki uruchamia się nową jednostkę. Zapala "na dotyk" i natychmiast pracuje bardzo równomiernie. Wynika to z faktu, że zapłon inicjowany jest zawsze w tym cylindrze, którego tłok znajduje się najbliżej pełnego cyklu do wykonania pracy. To naprawdę ważny detal, ponieważ auto jest wyposażone w system ECO start/stop, a zatem rozrusznik pracuje praktycznie na każdym skrzyżowaniu.

Zza kierownicy

Za kierownicą SLK można usiąść naprawdę nisko. Prawie na podłodze. Regulację fotela ułatwia panel elektrycznego sterowania umieszczony wzorem modeli wyższej klasy na drzwiach, tuż obok klamki. Wszystkie elementy obsługi znajdują się tam, gdzie powinny - ich obsługa nie sprawia najmniejszej trudności. Największą zaletą jest jednak... widok zza kierownicy. Chodzi oczywiście o długą maskę, na której znajdują się wyraźnie zaznaczone wloty powietrza (nawiasem mówiąc, jeden z nich jest atrapą). Właśnie to przypomina, że mamy do czynienia z autem wyjątkowym, a nie masowo produkowanym "econoboxem".

Układ kierowniczy

Jeśli ktoś jest przyzwyczajony do lekko działających układów kierowniczych Mercedesa, będzie zaskoczony. W SLK kierownica obraca się ciężko, jak w autach typowo sportowych, co daje kierowcy dobre wyczucie auta. Niestety - skrajne położenia kierownicy dzielą aż trzy obroty, co utrudnia szybkie kontrowanie podczas jazdy na nawierzchniach o ograniczonej przyczepności. W pewnym sensie utrudnia to także operowanie łopatkami do zmiany biegów.

Pozytywnie wypada natomiast ocenić sam kształt kierownicy - jest wykonana bardzo starannie i spłaszczona u dołu. W tym przypadku nie chodzi tylko o estetykę, ale o względy praktyczne - wyprofilowanie daje nieco więcej miejsca na górną część ud kierowcy.

Warto wspomnieć, że po wyłączeniu silnika kierownica unosi się w maksymalne górne położenie, aby ułatwić wysiadanie. Po ponownym przekręceniu kluczyka wraca w zapamiętanie miejsce.

Łagodny baranek

Dobry kabriolet nie musi imponować ani mocą, ani osiągami. Z otwartym dachem najlepiej jeździ się przecież spacerowym tempem. SLK pozwala czerpać pełną radość z takich przejażdżek.

Po pierwsze, podczas jazdy z otwartym dachem absolutnie nic nie skrzypi. Auto prawdopodobnie jest jednym z najbardziej sztywnych modeli w tej klasie. Po drugie, producent wprowadził szereg udogodnień, które chronią głowy pasażerów przed wiatrem i niską temperaturą. Mamy tu nie tylko poprawnie opracowany kształt szyb przedniej i bocznych, ale także tylny wiatrochron (opcja za ok. 580 zł) i coś ekstra - nawiew ciepłego powietrza na szyję, wbudowany w zagłówki (Airscarf, 1700 zł).

Jest to znany z poprzedniej generacji modelu układ ogrzewania, który zupełnie nie zależy od ustawienia pokręteł sterujących temperaturą w aucie. Ma trzy stopnie natężenia i gdybyśmy mieli wybrać tylko jeden element z szerokiej listy "ekstrasów", prawdopodobnie padłoby właśnie na te udogodnienie.

Diabelska natura

Po zamknięciu dachu mamy do czynienia z rasowym coupe, i teraz oczekiwania w kwestii trakcji i osiągów rosną. SLK znów staje na wysokości zadania, ale dopatrzyliśmy się dwóch niewielkich niedogodności. Po pierwsze, czasem zdarza się, że na nierównościach konstrukcja dachu wydaje jakieś cichutkie dźwięki. Po drugie, podczas jazdy w słońcu w kabinie jest naprawdę gorąco. Ciepło bije od czarnego dachu, który mamy przecież tuż nad głową.

SLK z pewnością nie należy do aut, które szybko się nudzą. Wręcz przeciwnie. Im dłużej go masz, tym więcej nowych możliwości dostrzegasz. Można nim jeździć na co dzień, można traktować jako zabawkę na weekend. Jest w swoim żywiole na krętych górskich drogach, pewnie czuje się na autostradzie, ale w razie potrzeby można się nim leniwie przemieszczać w kilkukilometrowym korku. Jednym słowem, coś na wszystkie okazje.

W trybie ekonomicznym możemy mówić o namiastce komfortu i zaskakująco niskim zużyciu paliwa (szczegóły za chwilę). W trybie sport - auto czeka na każdą okazję, aby wystrzelić do przodu. Mimo niewielkiej pojemności i ograniczonej do 204 KM mocy, SLK 250 osiąga setkę w niespełna 7 sekund, a jego prędkość maksymalna przekracza 240 km/h. Jak widać, absolutnie nie jest źle.

W porównaniu z poprzednią generacją modelu, nowy SLK lepiej się prowadzi - pozwala lepiej kontrolować swoją nadsterowność. Trzeba jednak podkreślić, że końcowy efekt zależy wyłącznie od doświadczenia kierowcy - im większe umiejętności i bagaż doświadczeń, tym więcej frajdy za kierownicą.

Automat da się lubić

Siedmiostopniowa automatyczna skrzynia biegów 7G-Tronic (dopłata ok. 8400 zł) może pracować w trzech trybach: ekonomicznym, sportowym oraz ręcznym. W trybie ekonomicznym reaguje z wyraźnym opóźnieniem. Na tyle dużym, że w razie konieczności wyprzedzania warto wcześniej przełączyć na tryb sport lub zredukować bieg ręcznie, korzystając z manetek pod kierownicą - działają niezależnie od aktualnego trybu pracy skrzyni. W trybie sport reakcje na zmianę położenia pedału gazu nie pozostawiają już nic do życzenia. Skrzynia utrzymuje wyższe obroty jednostki napędowej, a po ujęciu gazu auto wyraźnie hamuje silnikiem. Dużą przyjemność jazdy gwarantuje także tryb ręczny - zmianą przełożeń możemy sterować za pomocą lewarka lub wspomnianymi wcześniej łopatkami.

Dźwięk

Mercedes od dawna przywiązuje dużą wagę do akustyki w swoich pojazdach. SKL jest świetną próbką możliwości konstruktorów. Teoretycznie po turbodoładowanym, czterocylindrowym silniku o stosunkowo małej pojemności nie można się zbyt wiele spodziewać. W praktyce na kierowcę czeka nie lada niespodzianka.

Podczas łagodnego cruisingu silnik pracuje bardzo cicho - robi swoje, ale nie zwraca na siebie najmniejszej uwagi. Kiedy chcemy pojechać szybciej, budzi się w nim druga natura. W dolnym zakresie obrotów brzmi rasowo, donośnie. W górnym to już prawdziwy huragan. Ale najlepsze czeka na nas w chwili zmiany biegów. To niespodziewany, basowy strzał. Ale nie taki "plebejski", którym raczą nas wieczorami motocykliści. To coś wyjątkowego, wyszukanego; coś, co maluje na twarzy szeroki uśmiech.

Kilka słów o kosztach

Przepustką do świata nowego SLK jest kwota niespełna 143 tys. zł. Mówiąc szczerze, wizualnie auto wydaje się znacznie droższe. Owszem, nasza, testowa wersja kosztowała prawie 250 tys. zł, ale z zewnątrz wyróżnia ją tylko perłowy lakier (biel diamentu, ok. 5 tys. zł) oraz 18-calowe felgi (część pakietu AMG, 11 tys. zł).

Jeśli ktoś zwraca uwagę na zużycie paliwa, będzie mile zaskoczony. Podczas łagodnie pokonywanej trasy auto spala od 7 do 8 l/100 km. W miejskich korkach, jeśli jedynie muskamy pedał gazu, na każde 100 km wystarczy mu 11 l/100 km. To informacje dla miłośników rajdów o kropelce. Osoby, które jeżdżą naprawdę ostro, na każde 100 km zużyją przynajmniej 15 litrów benzyny (co ciekawe - wystarcza zwykłe paliwo min. 95). Górnej granicy nie podajemy. Jak zawsze w benzynowych silnikach z turbodoładowaniem trudno ją precyzyjnie określić.

Podsumowanie

To wspaniałe, że mimo rosnących cen paliw i nadchodzącego zmierzchu klasycznej motoryzacji, coraz częściej ograniczanej przepisami ekologicznymi i wyśrubowanymi normami bezpieczeństwa doczekaliśmy się jeszcze prawdziwego renesansu formy i treści. Najnowszy SLK jest autem, które z całą pewnością nie zestarzeje się szybko. Fakt, że producentowi udało się utrzymać dość atrakcyjną cenę, nie powinien natomiast nikogo dziwić. Produkcja aut ładnych kosztuje przecież tyle samo, co tych brzydkich. Więc po co produkować te drugie? (A)

Wybrane dane techniczne:

Mercedes SLK 250

Pojemność silnika 1796 ccm

Moc maksymalna 150 kW/204 KM

Prędkość obrotowa mocy maksymalnej 5500 obr./min

Prędkość maksymalna 243 km/h

Przyspieszenie 0-100 km/h 6,6 s

Minimalne testowe zużycie paliwa 7l/100 km

Masa własna z kierowcą 1500 kg

Dowiedz się więcej na temat: styl | Stylu

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje