Nie będzie strajku. Ale szef Solidarności bez pracy

Nie będzie strajku generalnego. W czwartek zostało podpisane porozumienie kończące spór zbiorowy pomiędzy dyrekcją Nexteer Automotive Poland a zakładową Solidarnością. Nie spełniono tylko jednego postulatu - szef tyskiej Solidarności nie zostanie przywrócony do pracy.

Podpisane porozumienie kończy spór zbiorowy pomiędzy zakładem produkującym m.in. układy kierownicze dla Opla i Fiata a Międzyzakładową Komisją NSZZ Solidarność w Tychach, co oznacza, że nie będzie strajku generalnego. Pierwotnie miał się on rozpocząć w czwartek z początkiem pierwszej zmiany, o godz. 6, a po środowym apelu związkowców o rozmowy, skierowanym do Nexteer - został przesunięty na godz. 14. Zakończyło się zainicjowane przez stronę związkową 7 czerwca pogotowie strajkowe.

Reklama

Rozmowy trwały cztery godziny, zakończyły się w czwartek wieczorem. Jak wynika z informacji prasowej nadesłanej przez biuro prasowe Nexteer "osiągnięte przez zarząd oraz stronę związkową porozumienie zakłada przede wszystkim wprowadzenie dodatkowej, jednomiesięcznej odprawy w przypadku zwolnień grupowych oraz modyfikację zasad dotyczących zmian harmonogramów pracy". Zostały więc spełnione wszystkie żądania związkowców z wyjątkiem jednego. Szef zakładowej Solidarności Grzegorz Zmuda, który w ubiegły piątek otrzymał dyscyplinarne wypowiedzenie, nie zostanie przywrócony do pracy.

Zmuda w rozmowie z PAP powiedział, że rzeczywiście żądania dotyczące pracowników zostały spełnione, ale w przypadku jego sprawy "czuje niesmak". "Nie przywrócono mnie do pracy. Zarzuca mi się naruszenie zasad współżycia społecznego poprzez udział w strajku z użyciem trąbek, syren i głośnych krzyków pod biurowcem. To jest jakiś absurd. Dziewięciu innym też groziło wypowiedzenie. Dlatego zdecydowałem się na podpisanie porozumienia. Poświęciłem się, bo dobro załogi było dla mnie ważniejsze. Będę się jednak domagać swoich praw w sądzie pracy" - powiedział PAP Zmuda.

W ramach trwającego od lutego sporu zbiorowego w tyskim Nexteer, zakładowa Solidarność domagała się m.in. gwarancji zatrudnienia oraz odpraw dla pracowników zwalnianych z winy pracodawcy. Jak argumentowali wtedy związkowcy, pracownicy powinni dostać odprawy, "bo wtedy zastępowanie ich pracownikami agencyjnymi przestanie się pracodawcy opłacać". Żądali też zmian w regulaminie pracy w sprawie harmonogramu zatrudniania, żeby "pracodawca nie mógł dowolnie go zmieniać".

Śląsko-Dąbrowska Solidarność zapowiedziała w czwartek, że będzie wspierać przewodniczącego Zmudę - "zapewniamy Grzegorzowi i jego rodzinie wsparcie materialne oraz pomoc prawną, jednocześnie bacznie przyglądamy się praktykom pracodawcy w Nexteer". Związkowcy zapowiadają, że "sprawą zajmie się też Komisja Krajowa".

W komunikacie nadesłanym do PAP Rafał Wyszomirski, prezes zarządu Nexteer Automotive Poland i dyrektor tyskiego zakładu poinformował, że "intencją, zarówno w przypadku zakończonego sporu, jak i innych podejmowanych przez zarząd decyzji, jest zachowanie konkurencyjności na rynku motoryzacyjnym", przy zapewnieniu pracownikom "możliwie najlepszych warunków pracy i stabilności zatrudnienia w kolejnych latach funkcjonowania zakładu". Dodał, że "podpisanie porozumienia jest powrotem do konstruktywnego dialogu ze stroną związkową, który będzie uwzględniał korzyści wszystkich pracowników Nexteer Automotive".

W Nexteer pracuje 980 osób. Jak podaje Solidarność 60 proc. z nich należy do związku.

Dowiedz się więcej na temat: . strajk | czwartek | "Solidarność" | 'Solidarność' | NSZZ "Solidarność" | Nie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje