Jeremy Clarkson zawieszony. BBC: Odcinek Top Gear anulowany

Decyzją szefostwa BBC Jeremy Clarkson został zawieszony w pracy. Powód to awantura (z rękoczynami), do jakiej miało dojść między prezenterem a producentem programu Top Gear. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Clarkson uderzył człowieka pięścią. Wstrzymana została także emisja kolejnego odcinka, którego premiera miała się odbyć w najbliższą niedzielę.

W programie tym pokazywany miał być  Fiat 124 Spider, a gościnnie wystąpić piłkarz Gary Lineker jako gwiazda "w samochodzie za rozsądną cenę". Jak informuje brytyjski  "The Independent",  także dwa gotowe już odcinki poleżą na półce dopóki specjalna komisja nie zbada incydentu.

Brytyjski "Daili Mail" donosi, że najnowsza wpadka Clarksona dotyczyła ataku furii spowodowanego tym, że jeden z producentów programu spóźnił się z... dowozem kolacji. Rozwścieczony prezenter miał wówczas uderzyć go pieścią.

Wydaje się jednak, że Clarkson nie bardzo przejmuje się kolejną aferą ze swoim udziałem lub - po prostu - robi dobrą minę do złej gry. Liczni świadkowie widzieli go wczoraj w jednym z położonych w pobliżu domu prezentera pubów, gdzie stwierdzić miał, że "ma świetne zimne piwo i czeka aż to wszystko ucichnie".

W obronie Clarksona, po raz kolejny, występują fani "Top Gear". W jednym z lokalnych serwisów internetowych pod petycją o przywrócenie go do pracy, w krótkim czasie podpisało się już 160 tys. osób.

Clarkson już od pewnego czasu ma problemy. M.in. był oskarżony o rasizm - podczas kręcenia jednego z programów, recytując wyliczankę dla dzieci pt. "Eeny, Meeny,  Miny,  Moe",  wymamrotał słowo "czarnuch".

Obrażał także Azjatów, określając ich obraźliwym słowem "slope" (słowo to w angielskim żargonie oznacza "skośny", czyli mniej więcej tyle co "żółtek" po polsku). A na Twitterze ogłosił, że swojego psa, czarnego terriera, nazwał Didier Dogba - nawiązując do imienia i nazwiska byłego napastnika drużyny piłkarskiej Chelsea, pochodzącego z Wybrzeża Kości Słoniowej - Didiera Drogby.

Rozwścieczył również  Argentyńczyków rejestracją jednego z aut wykorzystywanych przez Top Gear w tym kraju.  Konkretnie porsche o numerze H982 FKL. Rejestracja ta miała być prowokacją nawiązującą do konfliktu Wielkiej Brytanii i Argentyny zwanego  "wojną  o Falklandy".

Szef stacji, Danny Cohen, ogłaszając decyzję o zawieszeniu powiedział, że "jedna osoba nie jest większa niż BBC". Clarkson po tych wpadkach, o których powyżej, miał już  kilka "ostatnich ostrzeżeń", ale zawsze z opresji ratował go dyrektor generalny BBC, Tony Hall.

Czy i tym razem będzie podobnie?

Dowiedz się więcej na temat: Jeremy Clarkson | top gear
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy