Zakaz ostrzegania przed radarami anulowany

Pod naciskiem licznych protestów francuski rząd zdecydował się we wtorek zawiesić swoją decyzję o zakazie umieszczania tablic sygnalizujących obecność radarów.

W mocy ma pozostać natomiast zakaz używania antyradarów przez kierowców.

Reklama

We Francji trwa burzliwa polemika w sprawie ogłoszonego przez rząd dwa tygodnie temu zaostrzenia walki z piratami drogowymi. Nowe przepisy przewidują zakaz używania w samochodach wszelkich wykrywaczy radarów oraz usunięcie tablic drogowych informujących o stacjonarnych punktach kontroli prędkości.

Minister spraw wewnętrznych Claude Gueant poinformował we wtorek po południu, że - w następstwie licznych protestów - zdecydował się zawiesić akcję demontowania sygnalizacji o obecności radarów. Dodał, że od tej pory każde usunięcie takiej tablicy będzie poprzedzone konsultacją z władzami lokalnymi.

Szef francuskiego MSW zaznaczył też, że wszędzie tam, gdzie wspomniana tablica zostanie usunięta, zastąpi ją inne oznaczenie zwane "wychowawczym radarem" - będzie ono powiadamiało kierowcę o przekroczeniu prędkości, ale bez nakładania na niego kary.

Jak podała prasa, 70 deputowanych rządzącej Unii na Rzecz Ruchu Ludowego (UMP) napisało dzień wcześniej list do szefa rządu, aby powiadomić go o "głębokim oburzeniu (...) tysięcy" ich wyborców zmianami w przepisach w kwestii radarów.

Parlamentarzyści wyrazili rozgoryczenie tym, że rząd nie skonsultował się z nimi w tej sprawie. W liście do premiera Francois Fillona zaatakowali jednocześnie "+ajatollahów+ prewencji drogowej", którzy, według autorów apelu, chcieliby poprzez represyjne prawo narzucić innym "świat bez samochodu".

W odpowiedzi na ten apel deputowanych UMP rzecznik rządu Francois Baroin podkreślił we wtorek, że gabinet Fillona nie wycofa się z podjętych decyzji w sprawie radarów. Wyjaśnił, że mimo protestów zaostrzenie przepisów w tej dziedzinie jest konieczne, aby poprawić bezpieczeństwo na drogach. Władze chcą wprowadzić nowe przepisy jeszcze przed jesienią tego roku. Według prasy, w ostatnich dniach rozpoczęto zdejmowanie tablic sygnalizujących obecność stacjonarnych radarów.

Z sondażu przeprowadzonego w połowie maja przez ośrodek Gfk Custom Research wynika, że ponad 70 proc. Francuzów jest przeciwnych zakazowi używania antyradarów i zniesieniu tablic informujących o stacjonarnych radarach. Obecnie co najmniej 4,7 mln francuskich kierowców korzysta z urządzeń pozwalających na zlokalizowanie radarów - ocenia dziennik "Le Figaro".

Zgodnie z decyzją rządu kierowca przyłapany na używaniu w swoim pojeździe antyradaru już niedługo będzie musiał zapłacić 1500 euro grzywny i dostanie sześć punktów karnych. Otrzymanie 12 punktów oznacza we Francji odebranie prawa jazdy.

Francuskie media podchodzą sceptycznie do możliwości skutecznego egzekwowania zakazu. Zwracają uwagę, że antyradary mają na ogół niewielkie rozmiary, więc nie rzucają się w oczy przy kontroli policyjnej, a niektóre z nich są po prostu wmontowane w smartfony.

Rząd ogłosił w maju także inne działania, które mają zmniejszyć liczbę śmiertelnych ofiar wypadków drogowych. Zaostrzono kary za przekroczenie prędkości, prowadzenie pojazdów pod wpływem alkoholu oraz korzystanie w czasie jazdy z komórki bez zestawu głośnomówiącego.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: zakażanie | 'Wtorek' | W.E.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje