Wojsko na drodze

Rzadko odwiedzamy zakłady, w których produkuje się ciężarówki wojskowe. Taki charakter ma Centrum Produkcji Pojazdów Wojskowych w Limoges, podlegające Renault Trucks Defense.

Cały dział zajmujący się sprzętem wojskowym w ramach Renault nie jest wielki, a dodatkowo rozrzucono go po 4 miejscowościach. Zakład w Limoges zajmuje się produkcją i zatrudnia 180 osób, ponadto działają ośrodek rozwojowy w Satory (130 osób) oraz zakłady w St. Nazaire (120) i Fourchambault.

Reklama

Dzisiejszy zakład w Limoges, w centralnej Francji, jest częścią dawnych zakładów zbrojeniowych zbudowanych w 1939 roku, które w latach 60. należały do Saviema, a następnie weszły w skład RVI. Podstawową działalnością fabryki w Limoges, zajmującej 13 tys. m2 powierzchni, jest wytwarzanie lub modernizowanie pojazdów taktycznych oraz opancerzonych. Funkcjonują tu dwie linie. W ostatnim czasie jedna poświęcona jest ciężarówkom GBC, a druga opancerzonym pojazdom kołowym, takim jak VAB, Sherpa, VBMO. Choć eksport wzrasta, niemal 80% pojazdów trafia do armii francuskiej.

Specyfika branży wojskowej powoduje, że choć oficjalna lista produktów jest szeroka, w praktyce zakład zajmuje się jednocześnie najwyżej trzema modelami. Wśród pojazdów taktycznych, czyli przeznaczonych głównie do transportu żołnierzy, są ciężarówki GBC: małe Sherpy 2/3 (4x4, moc 215 KM, ład. 4 t) oraz większe Sherpy 5 (6x6, 240 KM, ład. 6 t), Sherpy 10 (6x6, 320 KM, ład. 8-12 t), Sherpy 20 (8x8, 450 KM, ład. 15-20 t), ale i budowane jako podwozia pod działa pojazdy Caesar. Wśród pojazdów opancerzonych i uzbrojonych oferta zaczyna się do Sherpy 3A (215 KM, DMC 9 t, ład. 3 t), przez transportery VAB 4x4 (300 KM, DMC 14 t, ład. 4 t) oraz 6x6 (DMC 15 t), a wreszcie 4-osiowe podwozia VBCI (Nexter) - moc 460-550 KM, DMC do 32 t. Są także tzw. pojazdy logistyczne, czyli zwykłe ciężarówki terenowe Renault produkowane w specyfikacji wojskowej, często na normalnych liniach montażowych. Ostatnio dostarczano dla armii Keraksy.

Cały ten dział dostarcza rocznie ok. tysiąca pojazdów o wartości ok. 100 mln euro. Ale w tym są i nowe, i modernizowane samochody.

Główne zajęcie fabryki w Limoges to produkcja lub generalna modernizacja GBC. W latach 60. armia kupiła 15 tysięcy takich ciężarówek i w ramach kontraktu z 1996 r. 6500 przeznaczono do modernizacji. Operacja jest logistycznie skomplikowana, najpierw pojazdy demontuje się w Neuvy Pailloux i większość komponentów wyrzuca, a tylko ramy i osie poddaje się naprawom, wzmocnieniom i wysyła do Limoges. Tu, bez narzuconego jak na normalnych liniach montażowych pośpiechu, ramy wyposaża się w nowe kabiny (dotąd dostarczane z Blainville - adaptacja dawnych kabin Midlinera), silniki 602.26, skrzynie Eaton (Tczew), układ kierowniczy i elektryczny, układy hamowania z ABS, wreszcie skrzynie ładunkowe. Gotowe samochody są z powrotem wiezione do Pallioux, gdzie są lakierowane na stosowne barwy i testowane przed wysyłką do armii.

Dowiedz się więcej na temat: wojsko | silniki | ciężarówki | pojazdy | Limoges

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje