W terenówce poczuję się świetnie

Jej pierwszy samochód stał przed blokiem tydzień, zanim do niego wsiadła.

Ale teraz Ilona Wrońska, aktorka znana m.in. z serialu "Na Wspólnej", już nie wyobraża sobie życia bez samochodu i najchętniej przesiadłaby się do ogromnego nissana patrola.

Reklama

- Nie marzę o zjechaniu w teren, za to lubię jeździć wygodnie, bezpiecznie i wysoko, gdy wszystko dookoła dobrze widzę - mówi o aucie swoich marzeń. Na razie jeździ skodą octavią.

Aktorka jest młodym kierowcą, własne auto ma dopiero od trzech lat. Ale prawo jazdy zrobiła już dwanaście lat temu.

- Kiedy potrzebowałam samochodu ktoś mi go pożyczał. Czasem brat, czasem wujek. Teraz mam swoje auto i nie wyobrażam sobie bez niego życia - mówi Ilona Wrońska.

Najpierw kupiła w salonie toyotę yaris. - Byłam tak zestresowana, że poprosiłam kolegę, aby ze mną pojechał. Bałam się, że nie wyjadę z salonu. Kolega więc zaprowadził mi auto pod dom - mówi Ilona Wrońska, która dopiero po tygodniu zdecydowała się usiąść za kierownicą.

- Moja przyjaciółka Bogusia jechała do Bydgoszczy. Namówiła mnie, żebym ją podrzuciła. I pojechałyśmy - mówi aktorka. Po tym bojowym chrzcie wskoczyła od razu na głęboką wodę. Gdy minął miesiąc, była w podróży po północnych i środkowych Włoszech. - Zwiedziłam tym autem włoskie miasta i poszło mi całkiem nieźle - mówi aktorka, która podkreśla, że włoskie ulice są ruchliwsze niż polskie, kierowcy bardziej niefrasobliwi, a dookoła pełno skuterów.

Ostatnio jeździ skodą octavią. Za kierownicą czuje się o wiele pewniej niż w toyocie yaris, w której kilka razy były problemy z alarmem - kiedy się włączył, nie chciał się wyłączyć. - Skoda to duże auto, daje poczucie bezpieczeństwa - mówi aktorka, która chciałaby od kierowców więcej uprzejmości.

- Często denerwują mnie kierowcy jadący wolniej niż inne auta - mówi aktorka. Irytuje ją, że duże samochody, zwłaszcza ciężarowe, jadą tak, jakby ich szoferzy nie widzieli, bądź nie chcieli widzieć innych użytkowników szos.

- Miałam kiedyś poważną stłuczkę. Jechałam toyotą yaris prosto prawym pasem, gdy przez sznur aut na lewym pasie przedarł się taksówkarz i wjechał mi prosto przed maskę. To było takie zaskoczenie, że wpadłam na niego, nim cokolwiek zdążyłam zrobić - mówi Ilona Wrońska. Taryfiarz, choć wjechał jej prosto pod koła nie umiał przyznać się do błędu, dopóki nie przyjechała policja. - Taksówkarz do końca wmawiał mi, że to moja wina, bo jestem kierowcą niekulturalnym. Na szczęście policja wzięła moją stronę i wyjaśniła mu, że to jego wina, bo jest kierowcą nieostrożnym - śmieje się Ilona Wrońska.

Ciąg dalszy na następnej stronie.

Dowiedz się więcej na temat: auto | aktorka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama