W Anglii będzie można jeździć szybciej?

Brytyjski minister transportu popiera podniesienie maksymalnej dozwolonej prędkości ruchu na autostradach do 80 mil, czyli prawie 130 kilometrów na godzinę.

Wkrótce rozpoczną się konsultacje społeczne w kwestii zmiany prawa, a tymczasem brytyjska policja i tak nie łapie kierowców przekraczających limit.

Reklama

Obowiązująca na brytyjskich autostradach prędkość maksymalna to 70 mil/godz., czyli nieco powyżej 110 km - podobna jak w Szwecji i Danii.

Ale we Francji i Włoszech wolno rozwinąć 130 km/godz., a w Niemczech w ogóle nie ma ustawowego limitu. W Wielkiej Brytanii ograniczenie wprowadzono w 1965 roku, ale minister transportu, Philip Hammond argumentuje, że od tego czasu znacznie poprawiły się i stan autostrad, i parametry bezpieczeństwa w samochodach. Dzięki temu liczba śmiertelnych wypadków na brytyjskich drogach zmalała od tego czasu aż o 3/4.

Co więcej, co najmniej połowa kierowców i tak nie respektuje obecnie obowiązującego ograniczenia prędkości, a policja i tak ma wytyczne, aby stosować margines tolerancji 10 mil/godz. i nie zatrzymywać kierowców mieszczących się w tych granicach.

Są też jednak i przeciwnicy podniesienia ograniczenia prędkości na autostradach. Ministerstwo zdrowia niepokoi się o bezpieczeństwo na drogach, a ministerstwo środowiska - o wyższą emisję dwutlenku węgla.

IAR/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje