Straż pożarna do zmiany koła!

Wymiana koła w samochodzie nie jest sprawą szczególnie skomplikowaną.

O ile problemy może mieć niedoświadczona kobieta, to już mężczyzna powinien sobie z tym poradzić. Szczególnie jeśli jest zawodowym kierowcą, pracującym w BOR.

Często bywa jednak tak, że im ktoś wyższe zajmuje stanowisko, tym większe ma problemy z podstawowymi czynnościami technicznymi. A, że innych ocenia według siebie, to dochodzi do takich sytuacji, jak ta opisana poniżej.

Podczas uroczystości przekazania nowego wozu legnickiej straży pożarnej przykra przygoda spotkała wicepremiera Grzegorza Schetynę. Otóż w jego służbowym samochodzie doszło do przebicia opony. Na ratunek politykowi pospieszył komendant wojewódzki dolnośląskiej straży pożarnej, Jarosław Wojciechowski - poinformował TVN24.

Reklama

Szef straży zabrał wicepremiera do swojego samochodu a do zmiany koła wezwał... podległych sobie strażaków z Kąt Wrocławskich. Na miejsce udał się wóz straży, jednak okazało się, że niepotrzebnie, bo kierowca Schetyny sam sobie poradził z problemem, który dla niego najwyraźniej problemem nie był...

Rzecznik wicepremiera, Wioletta Paprocka wyjaśniła TVN24, że Grzegorz Schetyna odjechał z miejsca z komendantem i nie wiedział o wysłaniu straży. Z kolei sam komendant schował głowę w piasek, a w jego gabinecie wybrano najprostszą formę obrony: "komendant wyjechał za granicę i jest nieosiągalny".

Jednak chyba najgorzej na całej sprawie wyszła minister Julia Pitera, która poproszona przez TVN24 o komentarz zaczęła grzmieć o nieetycznym postępowaniu, a gdy dowiedziała się, że chodzi o Grzegorza Schetynę, zaczęła coś pleść, że w sytuacji zagrożenia wysłanie straży pożarnej do zmiany koła jest dopuszczalne...

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: problemy | komendant | straż | straż pożarna | straz pożarna | pożar | koła
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy