Rozleciał się z łomotem na środku drogi!

- Kiedy walnął we mnie duży Fiat, mój Trabant rozleciał się z łomotem na środku skrzyżowania w drobne kawałki, dykta latała w powietrzu!

- Kierowca Fiata chciał zdążyć na późnym "żółtym" i gdy zobaczył czerwone, tylko dodał gazu. Nie zdążył - mówi Jarosław Kulczycki, producent i prezenter programu "Interwencja" w telewizji Polsat.

Reklama

- Prawo jazdy zdobyłem wcześnie, miałem szesnaście lat i byłem w drugiej klasie liceum, gdy zacząłem jeździć naszym Maluchem w kolorze "bahama yellow". To dlatego, że ojciec był za granicą na kontrakcie, a mama jeździć nie chciała - opowiada Jarosław Kulczycki.

Malucha zastąpiły później inne auta, ale Jarosław Kulczycki już myślał o własnym samochodzie. Gdy uzbierał okrągły milion, w 1991 roku kupił Trabanta. - To było świetne auto, biegi przy kierownicy - mówi Kulczycki i wyjaśnia, że milion, który zapłacił wtedy za samochód, to dziś ledwie sto złotych. Auto było bardzo tanie, ale dziennikarz i tak zrobił na nim świetny interes.

- Gdy tylko wszedłem w posiadanie Trabanta, natychmiast wsiadłem do niego na Żoliborzu, aby udać się na Powiśle, gdzie wynajmowałem mieszkanie. Auto świetnie jechało, miało dwusuwowy silnik, ale było lekkie i dość dynamiczne - mówi Jarosław Kulczycki. - Nagle, gdy już byłem na Świętokrzyskiej, z Jasnej na pełnym gazie wyjechał na czerwonym świetle duży Fiat i walnął prosto we mnie. Mnie nic się nie stało, ale auto rozpadło się na kawałki. Kierowca Fiata tłumaczył, że chciał zdążyć na "późnym żółtym" - mówi dziennikarz. Za to z ubezpieczalni dostał za skasowane auto trzy miliony złotych. - To się nazywa zysk! Ale nowe auto miałem zaledwie kwadrans - dodaje ze śmiechem.

Zaraz potem kupił Malucha, którym wybrał się do Heidelberga. - Udało mi się nim przewieźć łącznie sześć osób przez granicę francusko-niemiecką. Na pokładzie była Afroamerykanka, troje Francuzów, moja znajoma i ja. Wykorzystaliśmy każdą przestrzeń - zaśmiewa się prezenter. Dużo gorzej było z powrotem. Auto kompletnie nie chciało jechać. - Doszło do awarii, wskutek której olej sikał na sprzęgło. Jechałem do Polski autostradą w ślimaczym tempie, ale dojechałem, a naprawionym Maluchem jeździłem jeszcze parę lat - mówi Kulczycki. Zresztą Maluchy to jego ulubione auta, które wspomina z sentymentem. - Naprawiało się je dosłownie byle czym. Kiedyś zreperowaliśmy linkę gazu spinką do włosów. Auto jeździło na tej spince jeszcze dwa lata - mówi Kulczycki z rozbawieniem. W końcu jednak pożegnał się z Maluchami i przesiadł się do nieco lepszych wozów.

- W 1998 roku kupiłem nową Alfę Romeo 145. To był bardzo dobry samochód. Twarde zawieszenie, dobry silnik 1.6 i wspaniale zsynchronizowana skrzynia biegów. To wszystko wystarczyło, żeby auto wchodziło w zakręty jak nóż w masło i było bardzo dynamiczne - mówi Kulczycki. - Wchodziłem nim na siedem tysięcy obrotów - dodaje.

Alfa - wbrew nie najlepszej opinii o tych autach - nigdy poważnie się nie zepsuła. Raz awarii uległ mechanizm opuszczania szyby bocznej. Samochód był regularnie serwisowany i dobrze służył właścicielowi. Czarna Alfa Romeo miała tylko jedną wadę. - Zimą, kiedy temperatura spadała mocno poniżej zera, auto zaczynało potwornie skrzypieć. To twarde plastiki tak śpiewały - mówi Kulczycki, który niedawno zamienił Alfę na znacznie bardziej stateczny pojazd. Trzy lata temu kupił bowiem Renault Scenic, jedną z najlepiej wyposażonych wersji z silnikiem diesla. 120-konne auto dobrze spisuje się w długich trasach, zwłaszcza do Chorwacji, gdzie prezenter lubi wypoczywać i nurkować. Jedyny minus to brak sportowego zęba. - Za to, gdy zjechałem na boczne drogi w Chorwacji, żeby znaleźć jakąś ładną odosobnioną plażę na nurkowanie, auto na pierwszym biegu powoli, jak chrabąszcz parło do przodu, ale przez te wertepy dojechało. Inni spalili tam sprzęgła. To wszystko dzięki temu, że moment obrotowy Scenika wynosi 300 Nm - tłumaczy fachowo dziennikarz Polsatu.

Dowiedz się więcej na temat: W.E. | kierowca | maks | fiat | fiat 125p | Jarosław | auto

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje