Puste przebiegi surowo zabronione

To, co można spotkać na afgańskich drogach nieraz wprawić może w zdumienie.

Autobus przewożący dziesiątki pasażerów i wiozący na swoim dachu dwa samochody to dość powszechny widok. Patrząc na wszystkie pojazdy nie sposób odnieść wrażenia, że pustych przebiegów w tym kraju nie ma.

Reklama

Najbardziej popularnym...

...środkiem do przewozu osób w Afganistanie bez wątpienia jest samochód i autobus. Choć nie do końca można powiedzieć, że użytkuje się je zgodnie z przeznaczeniem. Tutaj zapakowany po brzegi pasażerami autobus to norma. Normą jest też autobus bez drzwi i szyb. Okazuje się, co Afgańczycy udowadniają każdego dnia, że dach autobusu to niezwykle przydatna platforma do przewozu samochodów osobowych i różnego rodzaju towarów, które ze względu na gabaryty nie mieszczą się w bagażniku.

Równie popularnymi środkami transportu są rowery i motorowery. Setki tego rodzaju pojazdów zaparkowanych np. przed budynkiem uniwersyteckim w Ghazni na nikim nie robią specjalnego wrażenia.

Nie można zapomnieć, jak przydatne w transporcie towarów są zwierzęta. Może rzadziej w mieście, ale w wioskach jeszcze dość często można zauważyć osły targające na swoich grzbietach nieprzeciętny tonaż, a od czasu do czasu i takie, które na swoich grzbietach dźwigają właściciela.

Mistrzowie pakowania

W Afganistanie do przewozu towarów, ale czasami także i ludzi wykorzystuje się ciężarówki, popularnie zwane "jingle truck". Patrząc na nie nikt nie ma złudzeń, że w przypadku tego pojazdu bardziej liczy się jego kolorystyka niż stan techniczny. Pojazdy te, pomalowane kolorowymi farbami w przeróżne wzory obowiązkowo na wyposażeniu muszą mieć tysiące dzwoneczków, łańcuszków i metalowych ozdób, które poruszane w czasie drogi wydają charakterystyczny dźwięk. Nie bez znaczenia w takim pojeździe pozostaje wystrój kabiny kierowcy, która obowiązkowo musi być upstrzona sztucznymi kwiatami.

Czasami patrząc na te pojazdy poruszające się po drogach ma się wrażenie, że Afgańczycy są niekwestionowanymi mistrzami załadunku. Bele materiału, drewno, opony wystające kilka metrów ponad przyczepę samochodu to właściwie standard. Niczym nadzwyczajnym nie jest także widok zapakowanego na dach kontenera samochodu osobowego bądź dodatkowego ładunku.

A co poza motoryzacją?

Afgańczycy nie korzystają z transportu kolejowego. Nie korzystają, bo ten rodzaj transportu po prostu w tym kraju nie istnieje. W różnych źródłach co prawda znajdują się wzmianki, jakoby Afganistan posiadał sieć linii kolejowych o długości od 25 do 30 kilometrów, ale nic nie wiadomo o jej pasażerach. Wiadomo jedynie, że jeden z odcinków o długości około 10 kilometrów na pewno kilka lat temu łączył jeszcze Serhetabat w Turkmenistanie z Towraghondi w Afganistanie.

Niewielu obywateli wybiera transport powietrzny. Co prawda w 2007 roku w Afganistanie było, według różnych źródeł, 46 portów lotniczych, ale tylko 12 z nich miało możliwość przyjmowania dużych pasażerskich samolotów. Z kolei na terenie tylko jednego lotniska spośród tych dwunastu, mogły lądować samoloty latające na trasach międzynarodowych.

Afgańskie drogi od lat są w fatalnym stanie. Patrząc na pojazdy jeżdżące po nich odnosi się wrażenie, że sytuacja jest analogiczna. To wszytko w połączeniu z zagrożeniem, jakie pojawia się kiedy na drogach podkładane są improwizowane ładunki wybuchowe sprawia, że podróżowanie po Afganistanie to wciąż ryzykowne przedsięwzięcie.

Tekst i foto: Bogumiła Piekut

Dowiedz się więcej na temat: Afgańczycy | pojazdy | autobus

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje