Opluwają nas z ekranu?

Od kilku dni w telewizji natrafić można na bardzo interesujący spot reklamowy. Mały chłopiec w starym kinie, a na ekranie obrazy wywołujące szybsze bicie serca.

Wspaniały, refleksyjny klimat i przepiękna muzyka zachęcają do pozostania przed telewizorem. Spot zmusza do myślenia, sekwencja zdjęć przypomina nam o najnowszej historii Polski i świata. Na ekranie pojawiają się złowrogie oddziały ZOMO, Lech Wałęsa podpisujący porozumienia gdańskie, Janusz Korczak z dziećmi, okrągły stół... Wszystko to poprzeplatane jest obrazami ze świata - oglądamy manifestacje na placu Tianenmen, obrazy wojny. Można by rzec, że specjaliści z Ministerstwa Kultury odwalili kawał dobrej roboty, gdyby nie fakt, że spot nie ma z nimi nic wspólnego. Na końcowej planszy pojawia się za to... nowy fiat 500!

Reklama

Chociaż spot po raz pierwszy pojawił się na antenie ledwie kilka dni temu, reklama szybko podzieliła Polaków. Wielu twierdzi, że odwoływanie się do historii to tani i żałosny chwyt, pojawiają się nawet głosy, jakoby "opluwano" nas z ekranu. Co ciekawe swoje oburzenie wyraził również jeden z bohaterów - sam Lech Wałęsa. Znany z tego, że nie raz bywał już "za, a nawet przeciw" stwierdził, że nie przypomina sobie, by wyrażał zgodę na wykorzystanie w reklamie jego wizerunku. Nam udało się jednak ustalić, że każda z osobistości, jakie pojawiły się w spocie wyraziła na to pisemną zgodę. Wygląda więc na to, że nie po raz pierwszy podsunięto mu coś do podpisania...

Wracając jednak do treści i formy reklamy wypada się zastanowić, czy powszechne oburzenie nie jest przypadkiem nieco przesadzone. To prawda, że kończąca spot plansza z napisem Fiat wywołuje zaskoczenie, ale czy mamy się o co obrażać?

Fiatowska kampania nie jest polskim pomysłem. Lokalne wersje spotu przygotowano również m.in. z myślą o Włoszech i Francji. Biorąc pod uwagę, że włoski koncern sprzedaje swoje samochody prawie na całym świecie, widać że specjaliści od PR ograniczyli się jedynie do najważniejszych, nie tylko z punktu widzenia sprzedaży, rynków. Dlaczego? Odrzucając uprzedzenia wystarczy wsłuchać się w słowa lektora.

Niezależnie od tego, jak bardzo chcielibyśmy zapomnieć o naszej, czasami bolesnej historii, prawda jest taka, że to właśnie Fiat zbudował podwaliny pod polską motoryzację. Fakt, że czasy były trudne i często jedynym słowem tłumaczącym rzeczywistość był wyraz "paranoja", ale nikt nie może zaprzeczyć, że całe pokolenia Polaków zaczynały swoją samochodową przygodę właśnie od Fiata. Tym czym "pięćsetka" była we Włoszech, tym w Polsce był poczciwy "maluch", czyli fiat 126p. Warto wiec zauważyć, że końcowa scena, w której logo marki ewoluuje do swojego dzisiejszego stanu zaczyna się od znaczka "polski fiat". Symbolu bliskiego sercu każdego fana rodzimej motoryzacji.

Oczywiście, biorąc pod uwagę nasze przywiązanie do historii, Włosi mogli to zrobić odrobinę subtelniej, ale nie ma się co obrażać za tego typu zestawienie. Przecież marka Fiat wciąż jeszcze przez wielu kojarzona jest z dwucylindrowym kapryśnym maluchem czy wymarzonym "kanciakiem" 125p. Być może nie u wszystkich pojazdy te wywołują pozytywne emocje, ale przywołanie przez ludzi z Fiata naszej historii wydaje się w tym kontekście słuszne.

Dlatego właśnie pojawienie się na końcu fiata 500 nie powinno być zaskoczeniem - to także bezpośrednie nawiązanie do Polski. Większość fanów motoryzacji wie doskonale, że jedynym miejscem, gdzie produkowana jest nowa "pięćsetka" jest właśnie polska fabryka w Tychach. Fabryka, dzięki której koncern odetchnął z ulgą, gdy na europejskim rynku ciepło przyjęto najnowszą pandę...

Jak więc należy traktować ten spot? Każdy odbiera go na swój sposób. My polecamy jedynie poświęcić mu nieco więcej uwagi. I to bynajmniej nie z uwagi na Fiata. Powiedzmy sobie szczerze - nawet najlepsza kampania reklamowa nie będzie miała istotnego wpływu na wyniki sprzedaży "pięćsetki" w Polsce. Ten samochód jest dla nas po prostu za drogi. Mimo to, Włosi pokusili się o zainwestowanie sporych pieniędzy w coś, co z finansowego punktu widzenia jest kompletną klapą. Oczywiście, są teraz na ustach wszystkich. Ale czy wpłynie to na wynik sprzedaży biorąc pod uwagę fakt, że wiele osób odbiera ów spot zdecydowane negatywnie? Wątpliwe.

Zamiast więc kłócić się o formę, może lepiej samą reklamę, jak i wywołane przez nią dyskusje potraktować jako bodziec do przemyśleń. W dobie niskiej świadomości przynależności społecznej i rażąco słabej znajomości historii wśród konsumpcyjnie nastawionej młodzieży, dobrze jest przypomnieć sobie, że Polska to nie tylko kawałek ziemi w środku Europy. Polska to również lata historii, ludzie i osiągnięcia z których możemy być dumni.

I warto pamiętać o tym na co dzień. Czego w dobie szalonego wyścigu szczurów i nieustającej pogoni za zyskiem sobie i Państwu życzymy.

Dowiedz się więcej na temat: obrazy | mały chłopiec | bicie serca | fiat | spot

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje