Monitoring w przyczepce

Znaleźli się winni przeciążenia policyjnego szczecińskiego ruchomego centrum monitoringu.

Pojazd, wart 700 tysięcy złotych, stoi w garażu, ponieważ zamontowano w nim za dużo sprzętu. Samochód przekracza dopuszczalną masę 3,5 tony. Do przeciążenia samochodu przyznał się wykonawca. Nic dziwnego - to on instalował sprzęt.

Policja milczy natomiast o tych, którzy przygotowywali specyfikację przetargu. Mundurowi unikną więc z pewnością odpowiedzialności. Problemu nie widzą władze zachodniopomorskiego garnizonu, bo problem na własny koszt zobowiązał się rozwiązać wykonawca supernowoczesnego pojazdu - zapewnił reportera RMF FM Maciej Karczyński, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji w Szczecinie.

Reklama

- Prawdopodobnie część sprzętu zostanie wymontowana. Prawdopodobnie będzie dostosowana do przewozu przyczepka, na której będą znajdowały się te elementy, które nie będą wymagały, żeby znajdować się w samochodzie - mówił Karczyński. Szkoda, że wcześniej nie pomyślano, by sprzęt zainstalować w większym samochodzie.

Policji i wykonawcy przypominamy: hak holowniczy też musi spełniać pewne wymogi.

RMF
Dowiedz się więcej na temat: monitoring
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy