Misiaczki z suszarką na hulajnogach

O co chodzi w tym tytule? To typowy komunikat, jaki można usłyszeć w eterze na kanale 19. CB radia ponownie są modne. Ale teraz to jeszcze jedno urządzenie ułatwiające podróżowanie samochodem.

CB było popularne 15 lat temu. Wtedy jednak kierowcy byli nieliczną grupą używającą tych urządzeń - większość posiadaczy miała radia w domach, a na mieście istniały nawet bary, w których spotykali się "sybiracy" - jak wtedy mówiono. Tamta moda szybko minęła, bo powstała na zasadzie nowości z zagranicy, a nie rzeczywistego zapotrzebowania na komunikowanie się za pośrednictwem radia.

Reklama

Ominąć zator

Grzegorz prowadzi firmę montującą regały magazynowe i biurowe. Dużo podróżuje po Polsce i zawsze zabiera ze sobą CB. - Najwięcej komunikatów dotyczy tego, gdzie stoją policjanci z radarami - opowiada. - Ale usłyszeć można też informacje o wypadkach, korkach, objazdach. Teraz CB radio spełnia rolę, do jakiej zostało przeznaczone - komunikacji na drodze.

Do Polski radia przyszły z zachodu Europy - tam ciężarówki przemierzające kontynent, od dawna mają na pokładach radia. U nas to też już norma - niemal każdy tir ma radio, a i widać coraz więcej osobówek z antenami na dachach.

Kierowcy posługują się kanałem 19, nazywanym drogowym - to przyporządkowanie międzynarodowe, w każdym kraju "19" służy do rozmów na drodze. Choć tak właściwie to rozmów w eterze nie ma: są pytania i odpowiedzi, komunikaty. Kierowcy posługują się swoistym kodem: "misiaczki" to policjanci, "suszarki" to radary, "hulajnogi" - policyjne motocykle. W eterze nie wolno przeklinać - osoba używająca brzydkich wyrazów jest natychmiast poprawiana. W informacji - komunikacie podaje się także, na którym kilometrze drogi jest to, o czym mowa w eterze.

CB przydaje się przede wszystkim podczas podróży w trasie; w mieście odbiór jest słabszy, a w eterze panuje spory bałagan i trudno się dogadać. - Dzięki CB poznałem fantastyczny bar na drodze do Gdańska - mówi Grzegorz. - Mały, niepozorny, ale można w nim świetnie i tanio zjeść.

Bez zezwoleń

Korzystanie z radia CB nie wymaga żadnych zezwoleń, o ile jego moc nie przekracza 4 W - i takie są wszystkie dostępne na rynku radia. CB pracuje na częstotliwości 27 MHz, która nie jest prawnie chroniona ani zarezerwowana dla np. określonych służb. Można go używać w czasie jazdy, bo kodeks drogowy zabrania korzystania z telefonów bez zestawów głośnomówiących, a radio CB przecież telefonem nie jest.

Nadajniki są w cenie od 250 zł i to także ma niebagatelne znaczenie dla ich popularności. Zasięg radia zależy od długości anteny: im dłuższa, tym jest większy. Najkrótsza, ok. 30-centymetrowa antena zapewnia zasięg ok. 2 km, 1,5-metrowa - 15 km, a 2-metrowa do 30 kilometrów. Do auta osobowego najlepiej nadają się anteny o długości ok. 1,5 metra - wtedy wysokość pojazdu z anteną pozwala na korzystanie z większości podziemnych parkingów. Anteny są w cenie od 60 do 460 zł, półtorametrowa kosztuje ok. 160-200 zł.

Radiotelefon CB standardowo posiada przełącznik kanałów, regulację głośności, regulację blokady szumów (w eterze jest sporo zakłóceń i stopień ich wyciszania możemy tak regulować, aby słyszeć mowę, a nie szum i trzaski). Droższe urządzenia (400-600 zł) posiadają jeszcze filtr przeciwzakłóceniowy i płynną regulację czułości, mogą też mieć funkcję automatycznej regulacji szumów - wtedy radio automatycznie ustawia poziom blokady na takim poziomie, aby nie było słychać zakłóceń, niezależnie od tego, jak są silne.

Montaż radia CB w aucie nie sprawia żadnych trudności - zasilane są napięciem 12 V i wystarczy je podłączyć do gniazda zapalniczki. Urządzenie kładziemy w pobliżu, aby swobodnie sięgnąć po mikrofon, czyli "gruszkę", antenę na dach i... można jechać.

Dowiedz się więcej na temat: hulajnoga | urządzenie | radio | kierowcy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje