Mercedesa z lampartem

Zamaskowani mężczyźni ukradli we wtorek w centrum Petersburga terenowego mercedesa z małym lampartem dalekowschodnim w bagażniku.

"Wraz z szoferem wkładaliśmy lamparta do bagażnika mojego mercedesa, gdy zostaliśmy zaatakowani przez trzech zamaskowanych mężczyzn. Udało im się wskoczyć do samochodu i uciec" - powiedział agencji AFP Michaił Barakin, szef prywatnej stacji telewizyjnej "Gubernatorskoje Telewidienije".

Reklama

Barakin wyjaśnił, że kilkumiesięcznego lamparta dostał od biznesmena z Moskwy. Nie wiedział, skąd zwierzę pochodzi.

"Jestem zaniepokojony losem małego lamparta. Nie potrzebuję samochodu. Jeśli mi zwrócą zwierzę, nie wniosę skargi" - oświadczył.

Właściciel lamparta zaoferował kwotę 70 tysięcy euro za zwrot jego ulubieńca. Według niego lampart dalekowschodni jest wart 270 tysięcy euro.

Nie wiadomo, czy złodzieje "polowali" jedynie na luksusowy samochód, czy też na jego zawartość.

Dalekowschodnie lamparty to najbardziej zagrożone dzikie koty na świecie. Prowadzą nocny tryb życia. Dłuższe i szersze niż u innych lampartów łapy ułatwiają im poruszanie się po śniegu. Żywią się głównie jeleniowatymi i mniejszymi ssakami. Szacuje się, że na wolności, na pograniczu Rosji i Chin, żyje tylko około 40 osobników tego podgatunku.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: 'Wtorek' | W.E. | Lampart

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje