Magia żółtych kurczaczków...

Droga Interio, że tak miło zacznę mój list. Piszę go w okresie przedświątecznym i siłą rzeczy ulegam magii żółtych kurczaczków (uwolnić kurczaki!).

A dlaczego piszę, mając oczywiście nadzieję, że zostanę przez Ciebie, droga Interio, opublikowana?

Reklama

Otóż idą Święta (notabene dawno już rozstrzygnęłam spór o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkanocnymi).

Jedna jest jednak rzecz, z motoryzacyjnego punktu widzenia, która zdecydowanie łączy jedne Święta z drugimi - szaleńcze i nagłe natężenie ruchu oraz kolejki pod myjniami.

Dziś z Czyżyn na Kleparz jechałam godzinę. Gdyby nie świadomość kolosalnego spóźnienia na ważne spotkanie byłoby nawet fajnie - słuchałam sobie muzyki i obserwowałam coraz bardziej nerwowe zachowania kierowców. Nie ma cierpliwości naród do stania w korkach, o nie.

Ciekawy rodzajowy obrazek zaobserwowałam za Rondem Grzegórzeckim w stronę centrum. Są tam dwa pasy, jeden kieruje do jazdy na wprost, z drugiego skręca się ulicę Rzeźniczą.

Jechałam pasem na wprost.

Przede mną jechało jakieś małe dostawcze auto prawie pod sufit wypełnione wytłoczkami z jajkami. Na pasie obok warczało wypasione czarne porsche, które nagle, bez żadnego kierunkowskazu gwałtownie ruszyło do przodu wpychając się przez niespodziewającego się takiego manewru biedaka z jajkami. Dlaczego biedaka?

Dowiedz się więcej na temat: kurczaczki | auto | święta | magia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje