Kuroń i auto z ogromnym grillem

Maciej Kuroń, smakosz, kucharz kreatywny, autor programów telewizyjnych i wielu książek o tematyce kulinarnej od prawie trzech lat jeździ ośmioosobowym chevroletem z ośmiocylindrowym, 360-konnym, benzynowym silnikiem widlastym o pojemności 6 litrów, z roku 1997.

Wcześniej poruszał się także vanem, choć nieco mniejszym - fordem aerostarem.

Reklama

Prawo jazdy ma od ponad 23 lat. Wcześniej jeździł już wieloma różnymi samochodami. Kiedyś z kolegami prowadził warsztat renowacji starych samochodów i w tym czasie jeździł mercedesem 190D, czyli popularnym "Kubusiem" z lat 50.

Podczas pobytu w USA, jeździł wieloma samochodami amerykańskimi i od tego czasu przywykł do amerykańskich standardów motoryzacyjnych i jest miłośnikiem aut zza oceanu.

Bardzo lubi jeździć samochodem i jeździ nim dużo, jednak ze względu na jakość polskich dróg i swoją aktywność, sporo podróżuje także koleją lub samolotem.

Maciej Kuroń przyzwyczaja się do samochodów, zmienia rzadko i to dopiero wtedy, gdy zbyt często musi odwiedzać warsztat. Pan Maciej kupił chevroleta 1500 express, gdy ten miał 6 lat i był bardzo mało wyeksploatowany. Poprzedni właściciel kupił go od ambasady amerykańskiej i niewiele nim jeździł. Dość powiedzieć, że samochód miał wówczas przejechanych 80 tys. kilometrów.

W ciągu niespełna trzech lat Maciej Kuroń przejechał samochodem znacznie więcej, bo około 100 tys. kilometrów. Dziś mówi, że samochód, który ma na liczniku już 180 tysięcy i jest eksploatowany bardzo intensywnie, jest autem praktycznie bezawaryjnym. Jedyna poważniejsza awaria, jaka przytrafiła się właścicielowi, to uszkodzenie chłodnicy automatycznej skrzyni biegów. Poza tym pan Maciej odwiedza serwis, tylko w razie konieczności przeprowadzenia przeglądu, lub wymiany elementów zużywających się podczas jazdy. Bezawaryjność jest bardzo ważna w pracy Macieja Kuronia, ale to nie jedyny plus jego samochodu.

Auto doskonale sprawdza się w działalności zawodowej pana Macieja oraz jako auto rodzinne. Mieści się w nim sześcioosobowa rodzina Macieja Kuronia, trzy psy i duża ilość bagażu. W ten sposób cała, liczna rodzina bez problemu może wspólnie jechać na wakacje, właśnie dzięki pojemności chevroleta.

"Jego wielką zaletą jest olbrzymia pojemność; mieści się w nim osiem osób, a do tego jeszcze całe mnóstwo bagażu. Wyjmując tylną kanapę otrzymujemy auto pięcioosobowe z jeszcze większą przestrzenią ładunkową, gdzie można włożyć duży materac i podłączyć lodówkę. W ten sposób otrzymujemy domek kempingowy na kołach. Dzięki wysokiemu zawieszeniu blokadzie tylnego mostu, samochód doskonale sprawdza się także w terenie. Sprawdziłem go podczas dojazdów na działkę, którą mam na Warmii, a do której trzeba dojechać 6-kilometrową drogą przez las. Kilka razy wyciągnął mnie tam z głębokiego błota czy śniegu" - mówi Maciej Kuroń.

Ogromny chevrolet, którego jedyna wada odczuwalna jest podczas tankowania, (pali około 15 -16 litrów benzyny na 100 kilometrów), sprawdza się doskonale w działalności pana Macieja, wożąc na miejsca imprez plenerowych, ogromne grille oraz pokaźne ilości produktów spożywczych.

Dla transportu tych ostatnich, niebagatelne znaczenie ma także bardzo wydajna klimatyzacja, w którą wyposażono Chevroleta. Dzięki niej, nawet w największe upały, bez problemu można przewieźć artykuły spożywcze w drugi koniec Polski.

Chevrolet Pana Macieja, choć wyposażony w bardzo silną klimatyzację, z rozprowadzeniem na tylne kanapy i możliwością sterowania stamtąd, nie jest wersją luksusową, a raczej - jak na warunki amerykańskie - podstawową.

Jeżeli chodzi o spalanie auta, to Maciej Kuroń uważa, że auto z tak dużym silnikiem i z automatyczną skrzynią biegów, musi po prostu przy normalnej jeździe tyle spalić. Choć można nim jeździć w ten sposób, że spalenie będzie jeszcze większe, to nie jest to auto przeznaczone do sportowej jazdy. Dla spalania nie ma natomiast znaczenia, czy auto jest po brzegi załadowane, czy ciągnie przyczepę. 360-konny silnik zawsze spala podobną ilość paliwa.

Choć Maciej Kuroń, jeździ swoim vanem spokojnie, to przyznaje, że nieraz daje o sobie znać żyłka sportowa. "Nieraz zdarza się, że na światłach stają obok mnie młodzieńcy w sportowych samochodach. Bardzo się dziwią, gdy ogromny furgon rusza z piskiem opon i zostawia ich daleko w tyle. Nie lubię się ścigać na drogach, jednak czasem pozwalam sobie na chwilę satysfakcji" - mówi pan Maciej.

Chevrolet 1500 express to doskonały i odporny na wszystko "koń pociągowy", któremu nic nie zaszkodzi i niestraszne duże obciążenie czy jazda w terenie. "Tak, jak w niektórych zachodnich czy japońskich samochodach, odczuwalne jest, gdy do baku wlane zostanie paliwo gorszej jakości, tak tutaj nie ma tego problemu; silnik auta przystosowany jest bowiem do amerykańskiej benzyny, która ma zaledwie nieco powyżej 80 oktanów" - dodaje Maciej Kuroń.

Maciej Kuroń, dużo porusza się swoim chevroletem po polskich drogach i twierdzi, że zachowanie naszych kierowców z roku na rok jest coraz lepsze. "Coraz częściej przepuszczamy się, ustępujemy, ułatwiamy wyprzedzanie, jesteśmy po prostu coraz bardziej uprzejmi dla siebie, a to cieszy" - dodaje Maciej Kuroń.

Krzysztof Kozerski, fot. autor

Autobit
Dowiedz się więcej na temat: jazdy | Maciej Kuroń | auto

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje