Jechał 270 km/h. Złapali go i...

Zza kierownicy prosto za kratki. Na pół roku więzienia oraz natychmiastową utratę samochodu i prawa jazdy skazany został 34-letni Francuz. Uciekał on przed żandarmerią drogową na autostradzie w Szampanii z prędkością ponad 270 km/godz.

Zaskoczeni żandarmi zobaczyli najpierw - jak się wyrazili - "pędząca rakietę". Ich radar zarejestrował prędkość przekraczająca 250 km/godz. Kiedy Brygada Szybkich Interwencji Drogowych (BRI) rzuciła się w pościg, ten jeszcze mocniej nacisnął na pedał gazu. W końcu został schwytany, bo zjechał z autostrady i musiał zwolnić z powodu korków na ulicach niewielkiego miasteczka. Wyjaśniał, że chciał... przetestować nowy samochód.

Reklama

Okazało się, że zawartość alkoholu w jego krwi przekraczała dozwolony poziom, "a silnik i układ napędowy w jego sportowym samochodzie zostały nielegalnie zmodyfikowane" (cokolwiek to znaczy).

Kierowca, który pomylił autostradę z torem Formuły 1, został osądzony w Charleville-Mezieres w trybie natychmiastowym. Prosto z posterunku trafił na salę rozpraw, a stamtąd za kratki. Do tego nie będzie mógł ubiegać się o nowe prawo jazdy przez okres półtora roku od wyjścia z więzienia. Jego "bolid" został skonfiskowany. I to zapewne najbardziej zabolało...

INTERIA.PL/RMF
Dowiedz się więcej na temat: kara więzienia | prawo jazdy | jazdy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje