Czy filtr kabinowy chroni przed spalinami?

Karoserie samochodów nie chronią przed wdychaniem szkodliwych substancji ze spalin. Do takich wniosków doszli czescy naukowcy, którzy przeanalizowali różne sposoby przemieszczania się po współczesnych metropoliach.

Eksperci z Czeskiego Uniwersytetu Technicznego w Pradze (ČVUT) postawili sprawdzić, w jaki sposób wybierany przez mieszkańców miasta środek transportu wpływa na poziom wdychanych przez nich zanieczyszczeń.

Badania przeprowadzono w ramach projektu "Prague City Clean Track". Pomiary odbywały się na trasie między Kačerovem (jedna ze stacji praskiego metra) a Placem Karola. Okazało się, że tkwiący w korkach kierowcy wdychają nawet dwukrotnie więcej szkodliwych substancji, niż piesi czy korzystający z metra.

Wyniki nie pozostawiają złudzeń. Stężenie szkodliwych dla zdrowia cząstek zawieszonych w powietrzu w kabinach samochodów wynosiło na tej trasie około 51,6 tys. na cm3 powietrza. Dla porównania - piesi i pasażerowie metra - na tej samej trasie, wdychali średnio 27,6 tys. szkodliwych substancji w centymetrze sześciennym. 

Reklama

Kluczem okazuje się być odległość od głównych arterii komunikacyjnych. Powietrze służące do wentylowania kabiny czerpane jest bezpośrednio z otoczenia, czyli - najczęściej - wprost spod rur wydechowych poprzedzających pojazdów. Jak się okazuje, na niewiele zdaje się filtr kabinowy. Dla porównania - chodniki oddalone są od głównych alei komunikacyjnych o kilka metrów, co pozwala znacznie zredukować ilość spalin. Co więcej, piesi czy rowerzyści mogą chodzić "na przełaj" korzystając z licznych skwerów czy terenów zielonych mających zbawienny wpływ na ich płuca.

Cytowany przez dziennik "Hospodářské Noviny" Michał Vojtíšek z Czeskiego Uniwersytetu Technicznego zwraca uwagę, że wśród transportu zbiorowego bezkonkurencyjne okazuje się metro. Co zaskakujące, mniej szkodliwych substancji niż stojący w korku kierowcy aut osobówek wdychają również pasażerowie autobusów miejskich i tramwajów. Dzieje się tak z tego względu, że mają one "staromodne" okna dachowe. Tego rodzaju wentylacja pozwala czerpać powietrze od góry, które ma w swoim składzie zauważalnie mniej pyłów zawieszonych niż czerpane przez pojazdy (najczęściej na wysokości podszybia).

"Wiele osób błędnie uważa, że są bardziej chronieni przed szkodliwymi substancjami w samochodzie niż gdyby podróżowali bez samochodu" - podsumował wyniki badań koordynator projektu Lukas Ersil z ČVUT. Czyżby więc jedynym sposobem na jazdę w korkach było włączanie obiegu zamkniętego w samochodach?

Praga jest drugim, po Ostravie, najbardziej zanieczyszczonym pod względem jakości powietrza miastem w Czechach.

PR

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy