Najlepszy zarobek na szmuglowaniu paliwa

Samochód, służący prawdopodobnie do przemytu paliwa, wybuchł na polsko-rosyjskim przejściu granicznym w Gołdapi.

Kierowca zdołał wyskoczyć, płonące auto uderzyło w sklep wolnocłowy. Spalił się samochód i dach sklepu - podały warmińsko-mazurskie służby celne.

Reklama

W samochodzie kempingowym, po rosyjskiej stronie granicy, zapaliło się paliwo. Kierowca - Polak wracający do kraju - w ostatniej chwili zdążył wyskoczyć z szoferki. Od płomieni stopiły się opony i samochód stoczył się w stronę polskich szlabanów, uderzając w budynek magazynowy sklepu wolnocłowego.

Do gaszenia pożaru wezwano Polaków, bo po rosyjskiej stronie najbliższa siedziba straży pożarnej znajduje się 30 km od granicy. Z płonącego samochodu pozostał jedynie metalowy szkielet. Spalił się też dach budynku. Śledztwo w sprawie wypadku będzie prowadzić rosyjska prokuratura.

Samochód prawdopodobnie służył do przemytu

Według rzecznika warmińsko-mazurskiej Izby Celnej, Ryszarda Chudego, kierowca spalonego auta prawdopodobnie przewoził paliwo z Rosji.- To właśnie kampery służą najczęściej przemytnikom do wożenia kontrabandy. Mają nie tylko pojemne baki paliwowe, często przerabiane domowym sposobem na jeszcze większe, ale jest w nich mnóstwo zakamarków, w których można ukryć przemycany towar - powiedział Chudy.

Paliwo jest w ostatnich tygodniach najpopularniejszym towarem przywożonym dla zysku z Rosji przez mieszkańców przygranicznych miejscowości. Legalnie można przywieźć do Polski pełny bak i 10-litrowy kanister. Zarobek jest lepszy niż na szmuglu papierosów i alkoholu. W obwodzie kaliningradzkim benzyna kosztuje o połowę taniej niż w Polsce. Kierowcy, mający wielokrotne wizy i jeżdżący codziennie przez granicę, zarabiają po 150-200 zł za kurs.

Znacznie wyższe zyski osiągają ci, którzy szmuglują w swych autach paliwo w ilościach przekraczających dopuszczalne normy. Przed kilku dniami funkcjonariusze Służby Celnej zatrzymali pod Braniewem mercedesa z angielską rejestracją, załadowanego pojemnikami z benzyną. W sumie było tam ponad 500 litrów rosyjskiego paliwa.

Tydzień temu pod Ełkiem funkcjonariusze grupy mobilnej zatrzymali dwa podobne transporty. W pierwszym przypadku kierowca z Suwałk wiózł na przyczepce dwie 200-litrowe beczki oleju napędowego. Natomiast kierowca BMW wypełnił kanistrami cały bagażnik. Upchnął w sumie 12 pełnych kanistrów po 20 litrów każdy.

Dowiedz się więcej na temat: zarobki | Polsko! | najlepszy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje