Przejdź do głównej części strony

× m.interia.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Interii,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

×

Treść dostępna również w wersji mobilnej
na m.interia.pl oraz w aplikacjach na iOS i Android

Przekręty i łapówki, czyli cała prawda o polskiej drogówce!

Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Czy policjanci rzeczywiście chętnie biorą łapówki? Czy zdarza im się naciągać kierowców? Czy łamanie przepisów ruchu drogowego przez mundurowych uchodzi im na sucho?

Drogówka ma swoje sposoby naciągania kierowców / Fot: Paweł Skraba
Drogówka ma swoje sposoby naciągania kierowców / Fot: Paweł Skraba /REPORTER

Film "Drogówka" Wojciecha Smarzowskiego opowiadający o polskiej policji bije rekordy popularności w kinach. Wielu kierowców zastanawia się, ile jest w nim fikcji, a z jakimi sytuacjami można się rzeczywiście spotkać - przede wszystkim, czy policjanci tak powszechnie biorą łapówki, wymuszają mandaty oraz piją w pracy. Postanowiliśmy sprawdzić, jaka jest prawda o polskiej drogówce.

Z oficjalnych danych Komendy Głównej Policji wynika, że w 2011 r. ukarano w sumie 529 policjantów (to raptem 0,54 proc. wszystkich zatrudnionych), z czego 26 zostało wyrzuconych ze służby. Dla porównania, w 2001 r. pracę straciło aż 284 mundurowych, liczba ukaranych wyniosła prawie 3 tys. To jednak tylko suche zestawienie, które- podobnie jak film - nie musi oddawać rzeczywistości.

Ukryta prawda

Prawdę znają tylko sami policjanci. "Motor" spytał kilku funkcjonariuszy, jak wygląda ich służba. Obawiając się konsekwencji żaden z nich nie zechciał wystąpić oficjalnie, zastrzegając, że wyjawi prawdę o swojej pracy, ale pod warunkiem zachowania anonimowości. Jako pierwszy opowiedział o niej sierżant sztabowy z kilkunastoletnim stażem w drogówce - nazwijmy go A. Na filmie już był, więc może ocenić, czy scenariusz odpowiada realiom.

"Reżyser chyba dawno nie widział pracy policji od kuchni, a jeśli już, to na pewno nie w Warszawie. Picie podczas służby? Jeszcze kilka lat temu koledzy siedzący za biurkiem popijali. Mój były przełożony musiał odejść na przymusową emeryturę po tym, jak świętował imieniny w gabinecie, a później wsiadł za kierownicę. Ktoś na niego doniósł i tylko dzięki mocnym plecom nie dostał dyscyplinarki. Teraz to niemożliwe. Zanim odkręciłbym flaszkę już miałbym kierownika referatu na karku. Poza tym zawsze znajdzie się uczynny kolega, który doniesie, że jestem po kilku głębszych. Kierowca też może wyczuć i zadzwonić do dyżurnego." - przyznaje A.

Alkohol to jedna strona medalu, ale co z łapówkami? "Wbrew temu, co widać w filmie, w stolicy nie jest to tak powszechne, choć moim zdaniem, jakby się ponownie nasilało. Z tego co wiem, gorzej jest w innych jednostkach w kraju. W Warszawie nigdy nie wiadomo na kogo się trafi, czy ta osoba nie zna naczelnika, komendanta, ministra... Zdarzają się też kontrole BSW (policja w policji - red.), czy po prostu ktoś nakręci wszystko telefonem. Jest spore ryzyko wpadki, ale jeszcze większa pokusa, więc... - mówi A.

Więcej na ten temat

Jak opowiadają funkcjonariusze, łapówki biorą, aby dorobić do pensji. "Na wejście w drogówce dostajesz ok. 2 tys. zł, później dochodzą dodatki - mundurówka itp. - więc po kilkunastu latach służby jest ok. 3 tys. zł na rękę. Nie każdemu to wystarcza, a że ma możliwość, to bierze. W zależności od sprytu, może dorobić drugą pensję. Młodzi raczej nie biorą, dopiero po czasie przestają się bać" - opowiada inny stołeczny policjant z wydziału ruchu drogowego. Ten także nie chce wypowiadać się pod nazwiskiem, z tego powodu nazywamy go B.

Od kogo i ile najczęściej biorą policjanci? "Dają zwłaszcza ci kierowcy, którzy boją się stracić uprawnienia z powodu przekroczenia limitu punktów karnych. Są to głównie przedstawiciele handlowi, kierowcy busów i tirów, taksówkarze, ale i zwykli kierowcy, którzy muszą dojeżdżać do pracy samochodem. Stawki? W zależności od grubości portfela i wysokości grzywny oraz cennika danego policjanta. Czasem to nawet więcej niż kwota wynikająca z mandatownika, ale kierowca unika punktów" - mówi B.

Bezpieczna "wziątka"

Cytat

Nigdy nie wiadomo, od kogo bierze się w łapę. Kierowca może znać przełożonego lub nakręcić film. Jest ryzyko, ale i pokusa.
sierżant sztabowy z kilkunastoletnim stażem pracy w stołecznej drogówce
A jak się wręcza? Policjanci wymieniają kilka sposobów, ale podkreślają, że najbezpieczniejsze dla nich są te, kiedy pieniądze nie są przekładane bezpośrednio z ręki do ręki. Najlepiej gdy kierowca zostawia gotówkę z tyłu radiowozu, np. na dywaniku - w końcu mundurowi mogli nie wiedzieć o tych pieniądzach. I to właśnie dlatego wewnętrzne przepisy policji tylko sporadycznie i wyjątkowo zezwalają kontrolowanemu kierowcy wsiadać do policyjnego auta.

Pijani na celowniku

Cytat

Pijany kierowca to idealna okazja do wzięcia łapówki. Jest w stanie zapłacić każdą cenę. Stawki zaczynają się od 1000 zł
Policjant pragnący zachować anonimowość
Szczególną kategorię wśród dających łapówki stanowią pijani kierowcy. Jak się okazuje, są oni na celowniku nieuczciwych mundurowych. "Nietrzeźwy kierowca lub rowerzysta to idealny cel. Zarobek jest o wiele większy, ryzyko wpadki mniejsze. Kierowcy panicznie boją się konsekwencji i są w stanie zapłacić każdą cenę - ponoć stawki zaczynają się od 1000 zł. W zamian za łapówkę w alkomat dmucha...policjant. Na wyświetlaczu pojawia się "0" i wszyscy są zadowoleni, a kierowcy raczej nie zależy, aby sprawa wyszła na jaw" - mówi policjant B.

Dodaje, że niektórzy idą o krok dalej. "Kilka lat temu w garnizonie dwóch naszych poszło po bandzie. Mieli spreparowany sprzęt, ten zawsze pokazywał 0,6 złotego (promila - red.). Pewnie sporo osób dałoby się złapać, gdyby nie kierowca, który okazał się sprytny i po propozycji dania łapówki zamiast do bankomatu po pieniądze pojechał na pobliską komendę zgłosić całą sprawę".

Wyrobić normę

Cytat

Jak nie wyrabiało się ustalonej normy mandatowej, trafiało się w pieszy patrol. Nikt tego nie lubi, więc karało się za wszystko
Były policjant drogówki, który niedawno przeszedł na emeryturę
Policjanci mają kilka metod na naciąganie kierowców. "Czasem trzeba było wyrobić normę mandatową, którą przewidział naczelnik. Więc na pewno nie było mowy o żadnych pouczeniach - dla każdego był mandat bez względu na tłumaczenie. A jak wyznaczony sektor był kiepski i kierujący sporadycznie przekraczali prędkość, trochę naginało się wyniki pomiaru, żeby nie wylądować w "słonecznym patrolu", czyli nie stać z lizakiem pod palmą (na rondzie de Gaulle'a w Warszawie - red.)" - mówi były policjant drogówki, który niedawno przeszedł na emeryturę.

Kierowcy są oszukiwani głównie dzięki niedoskonałością sprzętu pomiarowego, a także w związku z brakiem podstawowej wiedzy na temat działania tego typu urządzeń. Jeden z najpopularniejszych przekrętów to pokazywanie wyniku pomiaru innego auta, które jechało dość szybko. Wystarczy, że mundurowy nie wyzeruje wyświetlacza. Policjanci przyznają, że przy pomiarze w gęstym ruchu nigdy nie wiadomo, kto został "ustrzelony", więc zatrzymuje się osobę, którą najłatwiej "wyjąć" z potoku aut, tłumacząc że to ona najszybciej jechała. Sam miernik też może czasem wskazać błędne wartości, jeśli policjant np. uderzył mocno w jego obudowę.

Więcej na ten temat

Jeszcze większe pole do popisu mają funkcjonariusze poruszający się autem z wideorejestratorem. "Kierowcy nie zdają sobie sprawy, że wideorejestrator mierzy tylko prędkość radiowozu, a nie namierzanego pojazdu. Możliwości są więc nieograniczone" - mówi były policjant.

A sami policjanci na drodze czują się bezkarni? "Nie. Czasem zdarza się przejechanie na czerwonym świetle, zaparkowanie na zakazie, jednak niemal zawsze ktoś zrobi zdjęcie czy nagra film, który ukaże się w mediach czy Internecie i są kłopoty. Nie opłaca się tego robić, tak samo jak jechać "na bombie" bez zgody dyżurnego" - mówi były policjant.

Więcej na ten temat

  • Wewnętrzne śledztwo w policji ma pomóc w namierzeniu kierowców dwóch radiowozów, które nocą, bez włączonych sygnałów alarmowych, pędziły przez centrum Wrocławia. Policyjne auta jadące z prędkością 120 km/h sfilmował jeden z kierowców, a następnie umieścił film w internecie. więcej »

Jeszcze kilka lat temu także prywatnym samochodem policjanci musieli jeździć ostrożnie. Powód? ""Szmata" (legitymacja policyjna - red.) zwykle wystarcza, aby kolega puścił wolno, ale jak się trafiło na służbistę i ten wypisał mandat, to zaczynały się schody. Trzeba było zapłacić grzywnę, a następnie traciło się premię. Na szczęście zmieniły się przepisy, teraz płaci się tylko mandat" - mówi funkcjonariusz.

Taryfa ulgowa

A czy można nie płacić mandatów? Jak mówią funkcjonariusze - można, lecz trzeba mieć immunitet. Z tego przywileju najchętniej korzystają posłowie. Zresztą w ich przypadku interwencja kończy się najczęściej na podejściu do pojazdu i... życzeniu miłej, bezpiecznej podróży. Z taryfy ulgowej korzystają także celebryci, pod warunkiem, że są grzeczni i nie popisują się przed mundurowymi.

Kierowca bez legitymacji poselskiej też może uniknąć kary, o ile będzie zachowywał się właściwie. Grożenie policjantowi zwolnieniem i wulgarne odzywki zwykle kończą się niemiło dla kontrolowanego i gwarantują problemy w przyszłości, w razie ponownej kontroli przez ten sam patrol.

Źródło informacji: Motor

Więcej o:
łamanie przepisów,
O

Warto zobaczyć


Skomentuj artykuł:

Wasze komentarze (935)

Dodaj komentarz

~xxxxxxxxxxxx -

a to teraz wiem czemu multiselekt niby mi nie poszedł BO ZA UCZCIWY JESTEM a do NAJWIĘKSZEJ MAFI W EUROPIE tylko swoich przyjmują brawo ale czemu się dziwić jaki złodziej na sterze takie kreatury w terenie ot grajdoł towarzystwo wzajemnej adoracji i te stare k....y co nigdzie nie znajda pracy to sie bawia w panie psycholog a prawda taka że PILNUJĄ BY TYLKO Z "PATOLOGICZNEJ NIEBIESKIEJ RODZINY" się dostawali w końcu ostatnia robota na państwowym z 13tą pensja i 15 lat i emeryturka

~Codee -

A DLACZEGO TAK JEST? BO ZAMIAST DAWAĆ UPRAWNIENIA ITD CZY STRAŻĄ MIEJSKIM TRZEBA TĘ KASĘ PRZEZNACZONĄ NA WYPOSAŻENIE W/W DARMOZJADÓW PRZEZNACZYĆ NA POLICJĘ! PRZECIEŻ PATOLOGIA RODZI PATOLOGIĘ! ZNAJĄC ZAROBKI POLICJANTÓW MOŻEMY TYLKO IM WSPÓŁCZUĆ, CIEKAWE CZY W NIEMCZECH TEŻ TAKA SYTUACJA JEST? I JAKIEŚ PARAMILITARNE SŁUŻBY WPIEPRZAJĄ SIĘ W PRACĘ POLICJI? ALE PATRZMY TEŻ NA TO Z DRUGIE STRONY - WIELU ZARZUCA POLICJANTOM ZŁE TRAKTOWANIE ICH. CIEKAW JESTEM JAK SIĘ ZACHOWALI PO SŁOWACH POLICJANTA: DZIEŃ DOBRY (PODAJE IMIĘ NAZWISKO, STOPIEŃ I JEDNOSTKĘ) POWODEM ZATRZYMANIA BYŁO.....! JAK PO TYCH SŁOWACH SIĘ ZACHOWUJECIE? WYKAZUJECIE SIĘ NAD-ZNAJOMOŚCIĄ PRAWA? POUCZACIE POLICJANTA? A MOŻE TEN PRZED WAMI ZROBIŁ TO JESZCZE GORZEJ? WIĘKSZOŚĆ POLICJANTÓW TO TEŻ LUDZIE JAK SIĘ TRAKTUJE KOGOŚ JAK IDIOTĘ TO NIE MA CO LICZYĆ ŻE SIĘ ZOSTANIE POTRAKTOWANYM LEPIEJ! TERAZ CO DO KASY POLICJANTÓW ICH PODWYŻEK. POLICJA NIE MOŻE STRAJKOWAĆ JAK MY WSZYSCY! JEDNAK JEŚLI MY STRAJKUJEMY I MAMY ICH TEŻ NA UWADZE TO NA PEWNO NIE BĘDĄ NAM SZKODZIĆ. TZN. NIE POMOGĄ, ALE NIE BĘDĄ SZKODZIĆ! POLICJA MUSI BYĆ PO NASZEJ STRONIE NIE PO STRONIE DARMOZJADÓW!

~KLE -

Film jak wygląda polowanie, pomiar przed obszarem zabudaowanym... link

Załączniki:

~to ja -

. prawda jest taka ze dobry chłop nigdy nie będzie dobrym policjantem,.dobry pies musi być posluszny ,,,,,i gryść jak mu każą, a w łape brali , biorą i brać będą, nie zaleznie od tego ile zarobią, bo zawsze sie znajdzie ktoś kto im da

~DROGÓWKA -

GŁUBCZYCE -czy to tu krecili DROGÓWKE

~leszek -

Nie kasują radaru i komuś wciskają kit miałem tak niedawno to chamstwo !!

taran43

Obojętny taran43 -

A co z lapowkami od pseudo pomocy drogowych tzw lowcow blach oplacajacych sowicie poszczegolne zaprzyjaznone patrole bioracych gratyfikacje (w lape) za sms lub telefon w niektorych przypadkach bedacych wlasnoscia lowcow blach,ciekawe jak patrol wytlumaczy pojawianie sie na kolizjach jednych i tych samych"pomocnikow" czasami nawet wczesniej od patrolu i poufale zwracajacych sie do siebie po imieniu co by wskazywaloby na ""sluzbe w jednej formacji" A do czego ma sluzyc zabieranie dowodow rejestracyjnych za najdrobniejsze uszkodzenia jesli nie do wymuszenia skorzystania z uslug pomocy asystujacych patrolowi na miejscu zdarzenia nawet gdy uczestnik kolizji ma uszkodzny np zderzk ktory mozna podwiazac sznurkiem aby dojechac do domu ok.1 kilometra A STAWKA TO OD 500ZL50-

~taran -

A co z pseudo pomocami t-zw lowcami blach oplacajacych patrole. za platy za telefon od 50-500 no i poco polcjantowi prywatna komora na patrolu ktorej czasem wlascicielem ich sa nawet lowcy blach i jak to sie dzieje ze w wiekszosci kolizji uczestnicza ci sami ''pomocnicy''czesto przybywajacy na kolizje przed patrolem ale gdyby sprawdzic ich poczte to okazalo by sie ze sms od zaprzyjazninego skorumpowanego gliny z patrolu

~gliniarz -

Buahahaha, ale żenada... Pracuję w drogówce 13 lat i nie znam ze swojego wydziału nikogo kto by wziął w łapę... Alkohol w pracy niemożliwy, zawsze by ktoś doniósł... A z tymi przekrętami na wideo to przesadziliście konkretnie... Naprawdę malutka interio nie masz lepszego pomysłu na SF??? Jesteście żenujący, ale ubaw mam po pachy... Jedyne, co w tym tekście się zgadza, to biały mobbing przełożonych, owszem polecenia ustnie wydają np. "zakaz pouczeń a same kwity", ale na papierze tego nie napiszą, wiedzą czym to pachnie... Bawcie się dobrze mydleniem oczu czytelników... Pozdrawiam... Opublikujecie czy niewygodne dla Was???

~dzwon -

Co za brednie w tym artykule. Później ludzie myślą, że tak jest naprawdę. Ci informatorzy to chyba spod budki z piwem wzięci - o ile to nie jest po prostu jakaś prowokacja.