Żołnierska fantazja na drodze

Na łamach naszego serwisu publikujemy listy, w których poruszacie problemy codziennego ruchu drogowego, opisujecie problemy z usterkowymi samochodami, a także niewłaściwe zachowania policji.

Tym razem napisał do nas czytelnik, który był świadkiem przejazdu kolumny wojskowej. Nie był to jednak przejazd, który wszyscy uznalibyśmy za normalny.

Reklama

"Jakiś czas temu poruszyliście Państwo temat dotyczący poruszania się pojazdów uprzywilejowanych w tzw. konwojach po polskich drogach i łamaniu przepisów ruchu drogowego przez kierującymi tymi pojazdami w trakcie takich przejazdów.

Osobiście widziałem jak to robią kierujący pojazdami żandarmerii wojskowej w trakcie przejazdów z użyciem sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Przykład? Proszę bardzo, w dniu 09.03.2006 około godziny 9,30-10,00 obserwowałem przejazd kolumny trzech pojazdów wojskowych ( z użyciem tzw. "kogutów") składającej się z prowadzącego kolumnę opla astry (oznakowane auto ŻW ), autobusu - chyba - Autosana (koloru zielonego) i zamykającego kolumnę kolejnego opla astra o numerze rejestracyjnym UA-00390 ( oznakowane auto ŻW) ale numeru nie jestem pewien ponieważ był nieczytelny, a tablice rejestracyjne brudne (chyba że celowo były zabrudzone). Wspomniany powyżej przejazd obserwowałem na długości kilkunastu kilometrów w Przeźmierowie koło Poznania na ulicy Rynkowej i Skórzewie na ulicy Skórzewskiej. Jechałem za nimi z "duszą na ramieniu", że nie będę naocznym świadkiem jakiegoś potwornego wypadku.

O ile jadący na czele tej kolumny, samochód opel ŻW oraz autobus jechały po swoim pasie ruchu, przy prawej krawędzi jezdni to zamykający kolumnę samochód ŻW wyczyniał istne cuda na drodze!!! Podczas całego przejazdu jechał istnym wężykiem od prawego skraju jezdni do lewego skraju zmuszając jadących z przeciwka innych użytkowników ruch drogowego do gwałtownego hamowania i zjeżdżana na nieutwardzone pobocze. Notorycznie i stale wjeżdżał przed nadjeżdżające z przeciwka auta. Nie reagował na mruganie światłami nadjeżdżających z przeciwka. Pasował tylko wtedy gdy z przeciwka nadjeżdżały wielotonowe pojazdy ciężarowe. Na mrugania i trąbienie zdenerwowanych kierowców prowadzący oznakowany radiowóz żandarmerii wojskowej pozwolił sobie kilkakrotnie na pokazanie środkowego palca (taki międzynarodowy gest niekoniecznie znaczący "życzę miłego dnia").

Zastanawiam się: kto dopuścił i na jakich prawach zezwolił na dokonanie takiego niebezpiecznego przejazdu wojskowej kolumny, oraz dlaczego za kierownicą uprzywilejowanego samochodu siedział jakiś "nerwowy żołnierz" aby nie nazwać go dosadnie?"

Dowiedz się więcej na temat: fantazje | przejazd | problemy | fantazja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje