Zginął po zderzeniu z dzikiem w 2002. Sprawa w sądach

Wdowa po kierowcy, który zginął w wypadku na autostradzie A4 w 2002 r. może jeszcze walczyć o zadośćuczynienie od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad - orzekł w środę Sąd Najwyższy. Sprawcą kolizji był dzik, który nagle znalazł się na jezdni.

Sąd Najwyższy orzekł, że mimo upływu kodeksowych terminów, roszczenie wdowy nie przedawniło się.

Reklama

Sprawa dotyczy tragicznego wypadku, do którego doszło na dolnośląskim odcinku autostrady A4 wiosną 2002 r. W dzika, który nagle znalazł się na jezdni, uderzyły dwa samochody. Obaj kierowcy ponieśli śmierć.

Niedługo po wypadku wdowa po pierwszym kierowcy wytoczyła proces przeciw zarządzającej tym odcinkiem autostrady Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Proces ten wygrała, uzyskując zadośćuczynienie na siebie i osierocone przez zmarłego kierowcę dziecko.

Żona drugiego ze zmarłych kierowców popadła w depresję, z której leczyła się prawie cztery lata. Gdy wyzdrowiała, skierowała do GDDKiA wniosek o wypłatę zadośćuczynienia oraz renty za śmierć męża i ojca swojej córki, która w chwili wypadku miała zaledwie sześć miesięcy. GDDKiA nie uwzględniła jej próśb, również wniosek wdowy o ugodowe załatwienie sprawy nie został uwzględniony. Kobieta skierowała sprawę do sądu.

Proces rozpoczął się w 2007 r., ponad pięć lat po wypadku. Zasadniczo tego typu roszczenia, jak zadośćuczynienie za krzywdę i renta cywilna, przedawniają się po trzech latach, ale sąd I instancji odrzucił zarzut przedawnienia zgłaszany przez GDDKiA - uznał, że w takim wypadku jego zastosowanie byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Ostatecznie sąd zasądził od GDDKiA na rzecz wdowy i jej córki po 70 tys. zł zadośćuczynienia.

Postępowanie w II instancji zakończyło się niekorzystnie dla wdowy i córki - sąd uwzględnił apelację GDDKiA, uznając, że roszczenie się przedawniło.

W środę Sąd Najwyższy uchylił wyrok sądu apelacyjnego i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy (sygn. V CSK 516/12).

W uzasadnieniu SN podkreślił, że ze względu na zasady współżycia społecznego zarzut przedawnienia nie powinien być w tym wypadku uwzględniony. Sąd zwrócił uwagę na fakt, że wdowa nie mogła wcześniej należycie pokierować swoimi sprawami, ponieważ kilka lat leczyła się z depresji.

SN wziął też pod uwagę wcześniejszy proces o zadośćuczynienie dla wdowy i dziecka po pierwszym zmarłym kierowcy, który GDDKiA przegrała. Podkreślił, że mimo tej przegranej GDDKiA nie podjęła żadnych kroków dla wyrównania szkód drugiej wdowie, także pozostałej po wypadku z osieroconym dzieckiem.

"Nie może być tak, że mamy dwie ofiary tego samego wypadku, które znalazły się w tej samej sytuacji i wdowa po jednej z nich otrzymuje zadośćuczynienie, a druga - nie" - powiedziała sędzia Anna Kozłowska.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje