Zdrowy rozsądek czy małpi rozum?

Z dużym zainteresowaniem spotkał się nasz artykuł, w którym zaprezentowaliśmy list jednego z naszych czytelników, który analizując złą sytuację na polskich drogach, doszedł do wniosku, że sposobem zwiększenie bezpieczeństwa są inwestycje w nieoznakowane wideoradary. To Tutaj.

Dzisiaj prezentujemy kolejny list, którego autor podejmuje polemikę z takim podejściem do sprawy bezpieczeństwa na drodze. Oto on:

"Piszę ten list, bo nie zgadzam się z treścią artykułu pt.: "Dostają małpiego rozumu". Po pierwsze chciałbym zacząć od owego zachodu, w którym ponoć kara za przekroczenia na drogach jest wysoka i nieuchronna. Tak się składa, że mieszkam i pracuję w Wielkiej Brytanii i na co dzień stykam się z ruchem samochodowym. Po pierwsze mandaty są tu niższe od tych w Polsce, nawet przeliczając je bezpośrednio, bez uwzględniania średniego dochodu obywatela danego kraju. Po drugie nie wiem na jakiej podstawie autor w/w tekstu uważa, że kara jest bardziej nieuchronna?

Reklama

Zupełnie innym zagadnieniem jest fakt wycofywania się Anglików z wszechobecnych fotoradarów, "kasujących" nawet najmniejsze przekroczenie prędkości. Okazuje się, że nie dość że nie zmniejszyły one liczby wypadków na drogach (różne statystyki tego dowodzą i tylko jedna - "rządowa" wskazuje na zahamowanie wzrostu tej liczby) to są dodatkowo utożsamiane z bezduszną maszynką do zapychania dziury budżetowej. W skutek narastającej krytyki rząd postanowił stopniowo wycofać się z ich stosowania.

Niestety, moim zdaniem problem tkwi w czymś zupełnie innym, a mianowicie wyobraźni ludzkiej. O ile kierowca jest świadom konsekwencji swojego każdego ruchu oraz potrafi prawidłowo przewidywać rozwój sytuacji na drodze zapewniając w ten sposób bezpieczeństwo sobie i innym o tyle nie stanowi on zagrożenia dla reszty ruchu. Mnie dość często zdarzało się np. przekroczyć dozwoloną prędkość jednak nigdy nie miałem żadnego wypadku ani stłuczki. Dobrze wiedziałem, gdzie można sobie pozwolić na pojechanie trochę szybciej bez zagrożenia komukolwiek w ten sposób i nie wydaje mi się, żeby głupia pewność siebie miała coś z tym wspólnego.

Myślę, że przepisy drogowe powinniśmy traktować jako zbiór wskazówek pomagających nam bezpiecznie dotrzeć do celu ale najistotniejszym czynnikiem zawsze pozostaje zdrowy rozsądek."

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: rozsądek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy