Za zakrętem stali. Rower mu zabrali

Można orzec zakaz prowadzenia rowerów wobec pijanego rowerzysty nawet wtedy, gdy nie ma on prawa jazdy - potwierdził w czwartek Sąd Najwyższy.

Sprawa dotyczyła Mariana S. z Częstochowy, rowerzysty zatrzymanego przez policję w zeszłym roku. W jego krwi wykryto zawartość alkoholu na poziomie między 0,2 a 0,5 promila, co kwalifikuje się jako wykroczenie - jazda po spożyciu alkoholu. Mężczyzna nie miał prawa jazdy - dorosłej osobie do jazdy rowerem wystarczy dowód osobisty. Sąd Grodzki skazał rowerzystę na grzywnę i na 4 miesiące zakazał mu jeździć rowerem.

Reklama

Wyrok zaskarżył do SN Prokurator Generalny. Chciał uchylenia orzeczenia, wskazując że Kodeks wykroczeń przewiduje wymierzenie zakazu prowadzenia pojazdów na okres od 6 miesięcy do trzech lat - a nie 4 miesięcy - jak orzekł częstochowski sąd.

Na czwartkowej rozprawie w SN wyłonił się jednak inny problem prawny. "Czy - skoro do prowadzenia roweru przez osobę dorosłą nie potrzeba żadnego szczególnego uprawnienia - w ogóle można zakazywać prowadzenia takiego pojazdu jak rower?" - zapytała prokurator Małgorzata Wilkosz-Śliwa.

Sąd Najwyższy uznał, że przepis nie budzi wątpliwości. "Rower jest pojazdem, jak już wielokrotnie uznały sądy. Nie znaleźliśmy podstaw, by burzyć utrwalone orzecznictwo" - powiedział w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Józef Szewczyk. Ostatecznie SN uchylił wyrok sądu z Częstochowy i nakazał mu powtórzenie procesu - w którym sąd zdecyduje w sprawie zakazu zgodnie z przepisami - czyli w granicach od pół roku do 3 lat.

O pijanych rowerzystach wypowiedział się w kwietniu Trybunał Konstytucyjny, odpowiadając na pytanie prawne Sądu Rejonowego we Wschowie, według którego fakt, iż rower jest poruszany siłą mięśni, na tyle odróżnia go od innych pojazdów mechanicznych, że nie można karać pijanych rowerzystów na tej samej zasadzie, co kierowców innych pojazdów.

W ocenie TK, przepisy kodeksu karnego przewidujące karę grzywny lub pozbawienia wolności do roku dla nietrzeźwego kierowcy "nie budzą wątpliwości". "Nie może sam fakt poruszania za pomocą mięśni stanowić o podobieństwie między pieszym a rowerzystą (...). Nietrzeźwy rowerzysta stanowi kilkakrotnie większe zagrożenie dla ruchu drogowego" - orzekł Trybunał Konstytucyjny.

Od redakcji:

Ciekawi nas jak Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy oceniliby sprawę pijanych deskorolkarzy, rolkarzy, czy osób jeżdżących na hulajnogach. Czy stanowią oni większe zagrożenie niż pijany pieszy? Ilukrotnie? A czy mniejsze niż rowerzysta? A czy można zakazać jazdy na wrotkach?

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje