Za ostro chcą nas karać?

Prezydent Lech Kaczyński skierował do Trybunału Konstytucyjnego nowelizację prawa o ruchu drogowym.

Uznał m.in. za zbyt dotkliwy przepis, pozwalający na odebraniu samochodu kierującemu w przypadku, gdy ten nie uiści kary za przekroczenie prędkości.

Reklama

Według skierowanych przez prezydenta do TK przepisów, od maja 2010 r. mają zacząć obowiązywać sztywne stawki mandatów; jeżeli kierowcy będą się uchylać od płacenia kar, prawo jazdy będzie tymczasowo zawieszane, a za każde kolejne wykroczenie będzie trzeba płacić dwa razy więcej.

Według taryfikatora mandatów, który został przyjęty przez Sejm, przy przekroczeniu prędkości od 10 do 20 kilometrów na godzinę kierowcy zapłacą - 150 zł mandatu, od 20 do 30 kilometrów - 300 zł, od 30 od 40 kilometrów - 400 zł, od 40 do 50 kilometrów - 600 zł, o więcej niż 50 kilometrów - 700 zł.

Mandaty za przekroczenia prędkości poza obszarem zabudowanym będą wynosiły odpowiednio 200, 300, 500, 700 i 900 zł.

Nowela przewiduje też powołanie Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Jego celem będzie rejestrowanie naruszeń przepisów ruchu drogowego, w tym przekraczania przez kierujących dozwolonych prędkości. Zakłada także utworzenie automatycznego systemu fotoradarów.

Jak podano na stronie internetowej prezydenckiej kancelarii, Lech Kaczyński uznał za zbyt dotkliwy przepis pozwalający na odebranie kierowcy samochodu w przypadku, gdy nie uiści on dobrowolnie kary, a następnie umożliwiający sprzedaż tego samochodu - nawet jeżeli w chwili przekroczenia prędkości nie kierował nim właściciel.

Lech Kaczyński uznał, że niezwykle dotkliwa dla obywateli byłaby natychmiastowa wykonalność decyzji o nałożeniu kary za przekroczenie prędkości.

"Takie niezwykle dotkliwe dla obywateli rozwiązanie zdaniem Prezydenta mogłoby być uzasadnione tylko wyjątkowymi okolicznościami, których jednak ustawodawca nie wskazał. Ma to tym bardziej istotne znaczenie, że ustawa nie zawiera jasnych i czytelnych rozwiązań co do możliwości i trybu odwołania się od nałożonej kary" - czytamy w komunikacie.

Prezydent zaznaczył, że w skierowanej do Trybunału ustawie przewidziano, że kary za przekroczenie prędkości będą nakładane nie jak dotychczas w trybie wykroczenia, ale w drodze decyzji administracyjnej wydawanej przez organ administracji centralnej (Główny Inspektorat Transportu Drogowego).

"Oznacza to, że decyzję w tej sprawie będzie wydawał tylko jeden urząd w Polsce, mający siedzibę w Warszawie. W efekcie skargi obywateli na decyzje o nałożeniu kary będą rozpatrywane przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie" - napisano na prezydenckiej stronie internetowej.

Lech Kaczyński zwraca uwagę, że wiąże się to z tym, że sprawy o przekroczenie dozwolonej prędkości zostaną przeniesione z sądów powszechnych do sądu administracyjnego. "To poważna zmiana nie została skonsultowana ani z Krajową Radą Sądownictwa, ani z Naczelnym Sądem Administracyjnym" - zauważa prezydent.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: przekroczenie prędkości | kierowcy | prezydent | Lech Kaczyński | kara

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL