Wpadłeś w dziurę? Należy ci się odszkodowanie!

Zapłaciliście słono za naprawę samochodu, bo wpadliście w dziurę? Walczcie o odszkodowanie!

W ubiegłym roku w Lublinie Zarząd Dróg dostał 159 zgłoszeń od kierowców. Rekompensatę wygrało 96. Z tego może wynikać, że jedna trzecia kierowców nie udokumentowała właściwie wypadku. Prezentujemy krótki poradnik, co zrobić, żeby na pewno otrzymać pieniądze.

Reklama

Jeśli przydarzy nam się niemiła niespodzianka, przede wszystkim nie możemy wpadać w panikę. Każdy z zarządców dróg jest ubezpieczony, ale to na nas ciąży obowiązek udowodnienia, że do uszkodzenia pojazdu doszło z winy zarządcy drogi.

Podstawa to dokumentacja

- Najważniejsze są dwie rzeczy, które możemy zrobić, używając telefonu komórkowego. Po pierwsze: zdjęcia uszkodzeń pojazdu, dziury, ogólnego planu - tak, żeby nie było wątpliwości co do miejsca zdarzenia. Po drugie - dzwonimy po policję albo straż miejską - radzi mecenas Stanisław Denkowski.

Samo nasze oświadczenie, że zdarzenie miało miejsce w danym miejscu i jego opis to za mało. Firma ubezpieczeniowa wyda odmowną decyzję.

- Firmy zarabiają na różnicy między wpłaconymi składkami a wypłaconymi odszkodowaniami - podkreśla Denkowski. - To oznacza, że jeśli nie muszą, odszkodowania nie wypłacą, bo zmniejszy to ich zysk.

Protokół policyjny czy ze straży miejskiej jest jako dowód nie do podważenia. Firmy ubezpieczeniowe zazwyczaj wówczas nie dyskutują, tylko wypłacają odszkodowanie. Jeśli do tego mamy dokumentację fotograficzną możemy być w 100 procentach pewni, że otrzymamy rekompensatę.

Wypełnij formularz

Większość zarządców dróg ma przygotowany specjalny druk zgłaszania szkody. Musimy ustalić, kto administruje danym odcinkiem jezdni i do niego zgłosić nasze roszczenie.

Nie możemy jednak naprawić w tym czasie samochodu, ponieważ firma ubezpieczeniowa w większości przypadków wskazuje własnego likwidatora szkód, który szacuje wartość strat. Jeśli naprawimy auto sami i przedstawimy jedynie fakturę, może ona być zakwestionowana. Po pierwsze rzeczoznawca może podważyć zakres naprawy, uznając np. że wymieniono więcej, niż powinno być wymienione. Po drugie, może zakwestionować ceny podzespołów, czy koszty naprawy. Warto poczekać więc do oględzin.

Jeśli mamy już protokół z oględzin to wtedy możemy naprawić auto i liczyć na zwrot pieniędzy. Jeśli w trakcie naprawy okaże się, że jej zakres powinien być większy, niż ocenił to rzeczoznawca, trzeba ponownie wezwać go na dodatkowe oględziny. Na likwidację szkody firma ubezpieczeniowa ma 30 dni.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje