Ryzykowna gra. Jeżdżą po zamarzniętym jeziorze

Na jeziorze Krzywym w Olsztynie kierowcy stworzyli prowizoryczny tor samochodowy. To nie podoba się okolicznym mieszkańcom, którzy boją się, że komuś w końcu coś się stanie.

Policja o kierowcach jeżdżących po jeziorze wie, ale niewiele może zrobić, bo nie ma przepisu, który pozwoliłby taką osobę ukarać mandatem.

Reklama

- Można jedynie ukarać kierowcę, jeżeli w pobliżu będą osoby trzecie, które będą czuły zagrożenie - mówi sierżant sztabowy Krzysztof Wasyńczuk z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie. - Mandat dostanie również kierowca, który wjechał na jezioro drogą, na której jest zakaz wjazdu albo zakaz ruchu - dodaje.

Okoliczni mieszkańcy narzekają nie tylko na sam fakt wykorzystywania jeziora do wyścigów, ale również na pozostawiane tam śmieci. - Mogą sobie jeździć, ale niech potem zabiorą te opony - komentuje mieszkaniec olsztyńskiego Gutkowa. - Stare opony, jakieś skrzynki wytyczają tutaj trasę, a potem pewnie wylądują w jeziorze, kiedy już nie będzie lodu - dodaje.

"Lodowi" kierowcy tłumaczą, że nikomu krzywdy nie robią, chcą tylko w miejscu, gdzie nie poruszają się ludzie, doskonalić swoje umiejętności jazdy. - W Finlandii taka jazda po tafli jeziora jest codziennością - mówi jeden z kierowców. - Dzięki temu na drogach jest bezpieczniej. My w okolicach Olsztyna nawet nie mamy, gdzie w bezpiecznych warunkach ćwiczyć i doskonalić jazdę - zauważa.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje