Przyzwyczajaj się. Będziesz donosił!

Kontynuujemy rozważania na temat sposobów poprawienia bezpieczeństwa na polskich drogach.

Swoim pomysłem podzielił się jeden z naszych czytelników. Pochodzący od redakcji tytuł może się nieco pejoratywnie kojarzyć, dlatego od razu wyjaśniamy: zgodnie ze słownikiem konfident to tajny, cywilny współpracownik policji.

Reklama

Czy instytucja konfidenta, szerzej wyjaśniona w liście poniżej przyczyniłaby się do poprawy bezpieczeństwa? A może ze względu na przeszłość naszego kraju nie ma szans na prowadzenie jej w życie, bo ciągle jesteśmy my, czyli kierowcy, oraz oni, czyli policja?

Oto list naszego czytelnika:

"Witam serdecznie,

Dość często przeglądam Wasz serwis i czytam opinie internautów na temat szalejących kierowców na drogach. Podzielam ich zdanie, gdyż często takich spotykam. Muszę się jednak też uderzyć w pierś i przyznać, że samemu sporadycznie łamię przepisy i jestem przekonany, że nie ma kierowcy bez winy. Są jednak tacy, których bezmyślność, brawura i przekonanie o ich wyższości przekraczają wszelkie granice.

Internauci zastanawiają się, co zrobić z takimi właśnie delikwentami. Pojawiały się głosy o zabieraniu praw jazdy - to byłoby dobre rozwiązanie, ale znając nasze społeczeństwo taka osoba nadal by jeździła bez uprawnień. Strzelanie do wyprzedzających na ciągłej - skuteczne, ale zbyt drastyczne.

Ja chciałbym dołożyć i swoje trzy grosze. Ponieważ w większości poruszam się po mieście, niemalże codziennie widzę pojazdy łamiące przepisy ruchu drogowego - od ignorowania zielonej strzałki, ograniczenia prędkości, znaków poziomych, do wyprzedzania na przejściu dla pieszych.

Zastanawiałem się, co można by z tym zrobić... i przyszło mi do głowy urządzenie rejestrujące obraz za przednią szybą. Coś podobnego do radarów stosowanych przez drogówkę, ale bez możliwości rejestrowania prędkości (to chyba niezgodne z prawem). Każdy chętny instalowałby sobie taki sprzęt i nagrywał to, co dzieje się na drodze, a przypadki "niewłaściwego" zachowania zgłaszał policji.

Takie nagranie mogłoby wówczas służyć jako dowód, a zgłaszający w nagrodę otrzymałby np. 10% wartości mandatów, jakie dostaliby kierowcy z filmu. Wówczas koszt instalacji szybko by się zwrócił, a i wszyscy jeździli by bezpieczniej i zgodnie z przepisami, wiedząc, że w każdej chwili mogą być filmowani.

Niektórzy mogą pomyśleć, że takie rozwiązanie ogranicza swobody obywatelskie i "pachnie" to zwykłym donosicielstwem. Ale w sumie każdy obywatel ma obowiązek zgłaszania przypadków łamania prawa... Ponadto takie nagranie byłoby również pomocne w rozwiązywaniu sporów dotyczących kolizji drogowych.

Chciałbym zapytać Was i Internautów, co o tym sądzicie? Czy jest to możliwe do wykonania? "

Dowiedz się więcej na temat: kierowcy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje