Maciej Z. nie przyszedł do sądu, proces ruszył

Pod nieobecność oskarżonego dziennikarza Macieja Z. warszawski sąd rozpoczął w środę jego proces.

Prokuratura oskarża Z. o nieumyślne spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Zginął w nim jego kolega, dziennikarz Jarosław Zabiega.

Reklama

Proces toczy się za zamkniętymi drzwiami. Wiadomo, że prokurator odczytał akt oskarżenia. Jak powiedział dziennikarzom reprezentujący rodzinę Zabiegi mec. Tadeusz Wolfowicz, rozprawy będą niejawne na czas składania wyjaśnień przez oskarżonego oraz prezentowania dokumentacji medycznej.

Maciej Z. nie pojawił się w środę w Sądzie Rejonowym Warszawa-Mokotów. Jego obrończyni mec. Grażyna Flis nie chciała zdradzić przyczyn jego nieobecności. Zapewniła, że na kolejnej rozprawie jej klient się pojawi. W środę sąd zdecydował się rozpocząć postępowanie pod jego nieobecność. W zeszłym roku kilkakrotnie rozpoczęcie procesu odraczano, m.in. z powodu braku opinii neurologicznej. Rozpoczęcie procesu pod nieobecność oskarżonego jest możliwe np. kiedy oskarżony jest prawidłowo powiadomiony o terminie rozprawy i złoży wniosek o prowadzenie jej bez niego.

W środę obrona wniosła o to, by wszyscy biegli uzupełnili swe ekspertyzy, jakie składali w całej sprawie. Mediom nie ujawniono, o co miałyby zostać one uzupełnione. Wiadomo, że sąd nie przystał na wniosek obrony.

Mec. Wolfowicz powiedział, że chce, by sąd prawidłowo odtworzył przebieg wypadku i to, kto kierował pojazdem. Jego zdaniem kierującym był Maciej Z. Uczestnicy procesu nie chcieli odpowiedzieć na pytanie, czy jest to kwestionowane przez oskarżonego.

W lutym 2008 r. prowadzone przez dziennikarza zajmującego się motoryzacją Macieja Z. ferrari rozbiło się o filar wiaduktu na warszawskim Mokotowie. Jadący z prędkością 150 km/h samochód rozpadł się i stanął w płomieniach. Na miejscu zginął dziennikarz motoryzacyjny "Super Expressu" Jarosław Zabiega. Maciej Z. został ciężko ranny, długo był w stanie śpiączki.

Na początku września sąd wyłączył jawność rozprawy. Wówczas nie doszło jednak do odczytania aktu oskarżenia. Jak informowali wtedy przedstawiciele stron - obrońca i pełnomocnik pokrzywdzonej, którą jest narzeczona Zabiegi - sąd skierował oskarżonego na ponowne badania. Chciała tego obrona.

Prokuratura wydała postanowienie o postawieniu zarzutów Maciejowi Z. w lipcu 2008 r., ale przez dwa lata biegli uznawali, że Z. nie może ze względu na stan zdrowia brać udziału w jakichkolwiek czynnościach. W związku z tym śledztwo w tej sprawie zostało zawieszone we wrześniu 2008 r. Wznowiono je dopiero w lipcu 2010 r., kiedy biegli uznali, że stan zdrowia pozwala Maciejowi Z. na udział w przesłuchaniu.

Pod koniec września 2010 r. Z. został przesłuchany w obecności obrońcy i przedstawiono mu zarzut naruszenia zasad bezpieczeństwa ruchu przez niedostosowanie się do znaku drogowego (obowiązywało ograniczenie do 50 km/h). "Wyjaśnił, że nie pamięta okoliczności wypadku i odmówił dalszych wyjaśnień" - powiedziała wówczas PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Monika Lewandowska.

Akt oskarżenia prokuratura skierowała do sądu w październiku 2010 r.

Za nieumyślnie spowodowanie wypadku, którego następstwem jest śmierć innej osoby, grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

Dowiedz się więcej na temat: procesy | sady | Nie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje