"Kultura" policjanta, czyli afera o nic

Podstawowe hasło przyświecające amerykańskiej policji to "To serve and protect", czyli służyć i chronić.

Niestety, polskim policjantom czasem zdarza się zapomnieć, że po to właśnie pełnią służbę. Świadczy o tym list naszego czytelnika:

Reklama

"Bardzo często czytam newsy w serwisie Motoryzacja i staram się udzielać w różnych sondach i wypowiadać, ale czegoś takiego, co mnie spotkało, to jeszcze nie przeczytałem.

W moim liście chce ukazać jaką "miłą, kulturalną, a co najważniejsze: uczynną mamy polską policję".

W wyjątkowy dzień Wszystkich Świętych wybrałem się z rodziną na cmentarz Batowice w Krakowie. Ul. 29-tego listopada zakorkowana od estakady na Opolskiej/Lublańskiej w kierunku wylotówki na Warszawę do samego cmentarza, jechałem w kierunku Bibic po znajomą. Kiedy zjechałem z Bibic (tzw. pierwsza góra) i stałem na lewoskręcie (czerwone światło) w kierunku Czerwonego Prądnika (cmentarza Batowice), podszedł policjant (...) kierujący ruchem, że niestety już nie wpuszczają w tamtym kierunku, bo już nie ma miejsc parkingowych.

Po błaganiach typu "panie, proszę, jeszcze tylko ja wjadę, nic się przecież nie stanie itd." policjant uparcie stawiał na swoim, że nie ma wjazdu.

Po czym nerwy wzięły górę i zacząłem się unosić. Wówczas policjant stojąc na wysokości przedniego słupka stwierdził, że najechałem mu na stopę! Ja w szoku, (jak najechałem?), a on stwierdził, że tego nie popuści (czyste, złośliwe zagranie).

Kazał mi zjechać na pobocze, wezwał swojego starszego stopniem kolegę i oznajmił mu, że najechałem mu na stopę i wzywamy grupę powypadkową.

Wysiadłem, podchodzę do policjantów, patrzę, no faktycznie ma ślad na swoich lakierkach. Ale jak to możliwe? Auto na hamulcu, teren płaski, a co najlepsze on stał za kołem od strony drzwi, czyli nawet jakbym ruszył, to bym mu nie najechał na stopę! Ślad na lewym bucie od strony zewnętrznej wskazywał na specjalne podłożenie buta pod oponę, aby powstał ślad.

Jak na mój rozum, chyba są szkoleni, żeby bawić się w superpolicjantów, utrudniać ludziom życie i szukać afer. I afera jest. Po 30 minutach przyjechała grupa powypadkowa - dwóch bardzo miłych policjantów (pozdrawiam ich), goście z doświadczeniem, którzy tłumaczyli mi, że różni policjanci pracują, a my dziś mieliśmy pecha!

Zdjęcia porobione, protokoły spisane, dwie godziny stracone i wezwanie do przesłuchania i sprawa w sądzie grodzkim! Bardzo ciekawy miałem dzień... Ale czy to jest normalne tak ludziom utrudniać żywot, jeszcze w taki dzień, gdy ulice są zatłoczone?

Droga redakcjo, może jesteście w stanie mi to wytłumaczyć lub może spotkaliście się z takich zachowaniem lub listem od czytelników? Niech mój list ukazuje innym kierowcom, że trzeba uważać na naszą policję, bo z niczego mogą koło .... zrobić!

Poinformuję jeszcze, jak ta sprawa się zakończy po czynnościach dochodzeniowych.

Pozdrawiam

Dawid"

Czy spotkaliście się z sytuacjami, w których doświadczyliście złośliwości policjantów?

Dowiedz się więcej na temat: hasło | policja | kultura | afera

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje