Dukty zamiast dróg...

Czasem wydaje nam się, że na polskich drogach nic nas już nie może zaskoczyć. Jednak raz po raz rzeczywistość przechodzi nasze oczekiwania.

Jeden z czytelników przysłał do naszej redakcji klika zdjęć szlaku, którym często podążają samochody. Celowo nie używamy sformułowania droga, bowiem ów szlak ma tyle wspólnego z drogą co maluch z bolidami Formuły 1!

Reklama

Czytelnik wspomina, że kiedyś to była droga o nawierzchni asfaltowej. Teraz to przypomina średniowieczny dukt, po których poruszali się konno jeźdźcy.

Dodajmy jednak, że akcja dzieje się w XXI wieku, w centrum Europy, na Śląsku, a więc w jednym z najbardziej uprzemysłowionych regionów naszego pięknego kraju, w mieście Myszków.

Zainspirowani tymi zdjęciami postanowiliśmy ogłosić konkurs. Czekamy na Wasze fotografie dokumentujące dukty i trakty przeznaczone dla samochodów, które w równie małym lub jeszcze mniejszym stopniu przypominają drogę. Nagród nie przewidujemy, ale obiecujemy, że najlepsze prace znajdą się w naszej galerii polskich dziur.

Czekamy również na komentarze z informacjami, które "drogi" już nie nadają się do użytku, a które przestaną nadawać się wkrótce...

A dla włodarzy miast i wsi mamy propozycję. W Dobrzykowicach koło Wrocława znaleziono sposób na właściwe oznakowanie takich wertepów. Pomysłowi urzędnicy wymyśli tabliczkę z napisem "Brak drogi". A może ten pomysł należałoby podsunąć samemu ministrowi Transportu i Budownictwa? Przy każdym przejściu granicznym można by ustawić znak "Inne niebezpieczeństwa" plus tabliczka, że dotyczy on X tys. kilometrów plus druga tabliczka "Brak drogi"...

Wówczas państwo nie musiałoby wypłacać odszkodowań za przecięte opony, urwane koła i zniszczone zawieszenia. Zawsze winna byłaby prędkość, której kierowca nie dostosował do warunków jazdy.

Aha, tantiem za ten pomysł od ministerstwa nie chcemy. Nie chcemy też, by podawano nas jako autorów tego racjonalizatorskiego projektu...

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje