Ani samochód, ani zielona strzałka

Jednym z bardziej bulwersujących tematów motoryzacyjnych ostatnich miesięcy w Polsce stała się kwestia tzw. zielonych strzałek.

W Warszawie są one demontowane, w innych miastach częściowo demontowane, w jeszcze innych... dokładane.

Reklama

Co ciekawe, punktem wyjścia wszystkich tych działań jest przekonanie władz odpowiedzialnych za oznakowanie dróg i inżynierię ruchu, jakoby Unia Europejska domagała się likwidacji "zielonych strzałek" jako zjawiska w ogóle. Co jest oczywistym kretyństwem, bo każdy, kto kiedykolwiek był w krajach "Starej Unii", rzekomo już wolnych od "zielonych strzałek", nawet nie rozglądając się specjalnie, dostrzeże tych strzałek setki. Są one obecne z bardzo prostego powodu: upłynniają ruch i przeciwdziałają korkowaniu się ulic. To się nazywa "kanalizowanie ruchu".

Owszem, Unia Europejska zasugerowała nieśmiało, że być może dobrze by było zlikwidować STAŁE "zielone strzałki", a więc te zezwalające ZAWSZE na skręt przy czerwonym świetle dla jazdy na wprost. Nie było tam natomiast mowy o strzałkach świetlnych, zapalających się w określonych sytuacjach. Ktoś po prostu nie doczytał do końca zalecenia unijnego, i zaczął drastyczne działania. Pytanie, dlaczego tak chętnie podjęto owe działania.

Mam graniczące z pewnością przekonanie, że w Polsce ludzie odpowiedzialni za organizację ruchu drogowego są patologicznymi zawistnikami i nienawidzą motoryzacji. Przy czym przez motoryzację rozumiem tu wszelkie jej przejawy, w tym komunikację miejską. Bo inżynierowie ruchu szykanują tramwaje i autobusy równie uparcie i natarczywie, jak samochody osobowe i ciężarowe. Nie synchronizujmy świateł, nie twórzmy "zielonych linii", zlikwidujmy "zielone strzałki", postawmy jeszcze kilka, jeszcze bardziej idiotycznych ograniczeń prędkości, ufundujmy jeszcze milion fotoradarów, zróbmy jeszcze większe wałki spowalniające, wprowadźmy przepis nakazujący WSZYSTKIM policjantom tylko i wyłącznie czajenie się w krzakach i łapanie tych, którym się udało znaleźć lukę w korku i włączyć trzeci bieg - jak się wszystko zakorkuje totalnie, to będzie... BEZPIECZNIEJ!

Ciąg dalszy na następnej stronie

Dowiedz się więcej na temat: wypadek | samochody

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy