Cinquecento. Też marzyłeś o tym aucie?

16 grudnia większości Polaków kojarzy się wyłącznie z tragicznymi wydarzeniami, do jakich doszło w 1981 roku na terenie katowickiej kopalni "Wujek".

Mało kto wie, że 16 grudnia jest też ważną datą w historii polskiej motoryzacji. Właśnie tego dnia, w 1991 roku, warszawski hotel Victoria był miejscem polskiej premiery auta, które zapewniło pracę tysiącom rodaków i na dobre wpisało się w krajobraz naszych dróg. Właśnie mija dwadzieścia lat od momentu, gdy w kraju nad Wisłą zadebiutował następca popularnego malucha - fiat cinquecento.

Chociaż obecnie może się to wydawać zabawne, w 1991 roku nowe auto z Tychów robiło ogromne wrażenie. Nowoczesna sylwetka, przedni napęd i przestronna - przynajmniej jeśli wziąć pod uwagę niewielkie wymiary karoserii - kabina budziły powszechny szacunek. Pamiętajmy, że w kraju, który podnosił się właśnie ze zgliszcz PRL, najpopularniejszym pojazdem był zaprojektowany w połowie lat siedemdziesiątych "maluch", a poloneza wciąż traktowano jako symbol statusu materialnego.

Reklama

Najpierw FSM, później Fiat

Przez pierwszy rok produkcji auto oferowane było pod marką FSM. Fiatem cinquecento oficjalnie stało się dopiero 28 maja 1992 roku, gdy Fabryka Samochodów Małolitrażowych przeszła we władanie nowej spółki - Fiata Auto Poland.

Samochód można było kupić z jednym z trzech silników. Podstawowym był dwucylindrowy motor o pojemności 704 cm3, który konstrukcyjnie niewiele różnił się od tego, jaki spotkać można było nad tylną osią poczciwego malucha. Nowa jednostka była jednak chłodzona cieczą i rozwijała zdecydowanie większą moc - 30 KM. Osiągi nie były imponujące, ale w porównaniu z fiatem 126p auto można było uznać za "narowiste". Samochód rozpędzał się do 100 km/h w 30 sekund, prędkość maksymalna oscylowała w okolicach 130 km/h. Tylko dźwięk pozostał niemal ten sam co maluchu...

Zdecydowanie lepsze osiągi zapewniał czterocylindrowy silnik o pojemności 903 cm3 (od 1993 roku pojemność wynosiła 899 cm3, zmniejszenie pojemności było "ucieczką" przed wyższymi stawkami podatków) o mocy ok. 40 KM. Autko z tym silnikiem przyspieszało do 100 km/h w 18 sekund i rozpędzało się do przeszło 140 km/h.

W październiku 1994 roku ofertę silnikową cinquecento uzupełniła pożądana zwłaszcza przez młodych kierowców odmiana sporting. Wyposażone w czterocylindrowy silnik o pojemności 1,1 l auta dostępne były wyłącznie w pięciu kolorach: żółtym, czerwonym, czarnym, srebrnym i niebieskim. Cinquecento sporting napędzane było motorem serii fire rozwijającym moc 54 KM. Jednostka pozwalała przyspieszać do 100 km/h w 13,8 s, prędkość maksymalna dochodziła do 150 km/h. Wśród młodych kierowców o zacięciu sportowym auto robiło furorę, samochód często widywany był na trasach rajdowych, chętnie poddawano go tuningowi.

Wyłącznie z Tychów

Przez cały czas swej rynkowej kariery, cinguecento wytwarzane było wyłącznie w polskiej fabryce w Tychach. Samochód przetrwał w produkcji aż do października 1998 roku, kiedy to z linii montażowej zjeżdżać zaczęły fiaty seicento.

Rok wcześniej - 16 lipca 1997 - świętowano wyprodukowanie milionowego egzemplarza cinquecento. Przez wiele lat model był najchętniej kupowanym nowym samochodem na polskim rynku. Dzięki imprezom sportowym z cyklu puchar cinnquecento, za kierownicą auta stawiało też pierwsze kroki wielu wspaniałych polskich kierowców wyścigowych i rajdowych. Do dziś to właśnie cinquecento niepodzielnie panuje na trasach wszelkiej maści organizowanych w całym kraju KJS-ów.

Obecnie - w równe dwadzieścia lat od debiutu auta - za przyzwoicie utrzymany model z końcówki produkcji zapłacić trzeba około 2 tys. zł.

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama