Tajemnicze kropki na oponach. Co oznaczają?

Powracamy do tematu tajemnic współczesnych samochodów. Niedawno poruszaliśmy problem zagadkowych kropek i kwadratów - czyli fotochromatycznych wskaźników zużycia - jakie spotkać można na markowych wycieraczkach.

Przy okazji pojawiło się też sporo pytań dotyczących podobnych oznaczeń występujących na nowych oponach. Wyprzedzając kolejne - uspokajamy. Żółta, biała, pomarańczowa lub czerwona kropka na boku fabrycznie nowej opony NIE MA NIC WSPÓLNEGO ze wskaźnikami stosowanymi przez producentów wycieraczek. W tym przypadku również mamy do czynienia z fabrycznymi oznaczeniami, ale pełnią one zupełnie inną rolę! Jaką?

Reklama

Po wyjęciu z formy każda fabrycznie nowa opona przechodzi kontrolę jakości. By dopuszczono je do użytku ogumienie przejść musi szereg testów polegających m.in. na badaniu centryczności opony i sprawdzeniu wyważenia. Tajemnicze kropki traktować można więc w kategorii certyfikatu jakościowego potwierdzającego, że dana opona pomyślnie przeszła fabryczne testy. Na tym jednak rola znaczników się nie kończy!

Ponieważ nie wypracowano jednego standardu oznakowania (zależy m.in. od wymogów producenta auta), różni wytwórcy opon stosują rożne oznaczenia. Spotkaliśmy się już z żółtymi, białymi, pomarańczowymi czy czerwonymi kropkami. Mało kto wie jednak, że miejsce na oponie (przeważnie zewnętrzny bok), w którym nabito kropkę nie jest przypadkowe. Określa ono tzw. "punkt wyważenia".

Najczęściej (w zależności od wymogów producenta auta, który stosuje dane ogumienie na tzw. "pierwszy montaż") kropka oznacza miejsce, w którym dana opona wymaga niewielkiego "doważenia". To wskazówka dla wulkanizatora, w którym miejscu opony przypadać powinien wentyl. U niektórych producentów (patrz zdjęcie) kropka powinna pokrywać się z podobnym oznaczeniem stosowanym przez wytwórcę obręczy (te również nie są nigdy idealnie równe).

Mówiąc prościej - w większości przypadków - nabita na boku opony kropka powinna pokrywać się z miejscem umiejscowienia wentyla w obręczy. To, przynajmniej w teorii, pomóc ma w procesie wyważania. Chodzi o zminimalizowanie potrzeby naklejania/nabijania na obręcz dodatkowych ołowianych ciężarków.

Oczywiście jeśli wulkanizator założył wasze opony w inny sposób (tak, że znacznik nie pokrywa się z wentylem), nie macie najmniejszych powodów do obaw. W żadnym stopniu nie wpływa to na bezpieczeństwo jazdy. Wyważenie takiego koła pochłania po prostu więcej czasu (i ołowianych ciężarków).

Trzeba też mieć na uwadze, że technika kropki i wentyla sprawdza się głównie w przypadku fabrycznie nowych pojazdów, których obręcze kół są stosunkowo "proste". W starszych samochodach, których felgi niejedno już przeszły, przestaje to mieć większe znaczenie. Źródłem "bicia" jest tu bowiem sama obręcz, a nie tylko założona na nią opona.

Paweł Rygas

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama