Skąd się bierze fenomen używanego VW Passata?

Im starszy, tym droższy od... swoich rówieśników. Solidne zabezpieczenie antykorozyjne i szerokie zaplecze tanich części zamiennych to główne czynniki hamujące spadek wartości VW Passata.

W 1996 r. sylwetka Passata była nadzwyczaj nowoczesna. Po 15 latach niewiele się zestarzała. Na zdjęciu model po liftingu (2000 r.).

Reklama

Używany, dziesięcioletni VW Passat kosztuje prawie dwukrotnie więcej niż Ford Mondeo, czy Renault Laguna z tego samego rocznika. W sposób jednoznaczny świadczy to o jakości limuzyny z Wolfsburga, ale też każe przyglądać się jej z wielką uwagą. Najdroższe produkty w swojej klasie trzeba oceniać przecież bez taryfy ulgowej.

Passat B5 zadebiutował w roku 1996. Pod względem technicznym upodobnił się do pozycjonowanego wyżej Audi A4 B5. W roku 2000 na rynku pojawił się model zmodernizowany (B5 FL). Różnice sprowadzają się do kosmetycznych zmian w wyglądzie, bogatszej listy wyposażenia seryjnego i dodatkowego, nieco wyższej jakości wykończenia i nowej gamy silników. Jeśli ktoś ma wystarczający budżet - powinien wybrać nowszy model. Jeśli liczy się z wydawaną gotówką i wybiera pomiędzy starszą generacją w idealnym stanie a nowszą "po przejściach", zdecydowanie lepszym wyborem będzie model sprzed liftingu.

Jakość wykonania nadwozia obu generacji i zabezpieczenie antykorozyjne zasługują na najwyższą notę. Ewentualne rdzawe ślady zawsze świadczą jeśli nie o powypadkowej przeszłości, to przynajmniej o poważnych uszkodzeniach lakieru. Podczas oględzin przed zakupem trzeba także zwracać uwagę na szczeliny między poszczególnymi fragmentami poszycia. Fabrycznie odległości między krawędziami maski, błotników i drzwi są równe i małe. Wszelkie anomalie świadczą o wykonywanych naprawach.

Więcej informacji na temat zakupu używanego Volkswagena Passata V5 (1996-2005) znajdziesz na magazynauto.pl.

Dowiedz się więcej na temat: zabezpieczenie antykorozyjne | passat

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje