Padł akumulator. Zobacz, jak zapalić i nie zepsuć auta!

Wielu kierowców uruchamiając auto awaryjnie robi to źle. Podpowiadamy, jak uniknąć uszkodzeń silnika i elektryki.

Gdy rozrusznik obraca się na tyle powoli, że nie jest w stanie uruchomić silnika - kręcenie aż do pełnego rozładowania akumulatora nie ma sensu. W pewnym momencie trzeba uznać, że nic z tego nie wyjdzie i spróbować uruchomić samochód w inny sposób.

Reklama

Rozruch na kable, poprzez "pożyczenie" prądu z innego auta, będzie praktycznie jedyną metodą w samochodachz automatyczną skrzynią. Przyda się też tam, gdzie pojazdu nie da się holować.

Gdy jednak na niedomagania akumulatora nałożą się kłopoty z rozrusznikiem lub z dopływem paliwa (np. w dieslu po wytrąceniu parafiny z paliwa i demontażu filtra), to najskuteczniejszy okaże się rozruch na hol. Podpowiadamy, jak zrobić to bez szkody dla auta.

Metoda 1. Rozruch na kable

Jest całkowicie bezpiecznym dla silnika sposobem awaryjnego uruchamiania, choć nie zawsze musi być bezpieczny dla samochodowej elektryki. Popełniając kardynalne błędy można nie tylko nie uruchomić auta, ale na przykład uszkodzić alternator w samochodzie dawcy prądu. W ostateczności można też doprowadzić do wybuchu akumulatora.

Aby uruchamianie na kable było skuteczne i bezpieczne, należy wyposażyć się w dobre kable i bezwzględnie zastosować do poniższych zaleceń:

1. Znajdź właściwego dawcę

Samochód dawcy prądu musi mieć akumulator o zbliżonych parametrach do auta biorcy (większy nie zaszkodzi). Nie należy np. próbować odpalać dużego diesla, czerpiąc prąd z Daewoo Tico. Będzie to nieskuteczne, ale też może doprowadzić do unieruchomienia dawcy.

2. Wyłącz silnik

Dla pełnego bezpieczeństwa, w nowszych autach w zasadzie powinno się wyłączyć silnik dawcy przy podpinaniu kabli oraz w trakcie awaryjnego rozruchu. W teorii możliwa jest sytuacja uszkodzenia diod alternatora w samochodzie dawcy, gdyby drugi pojazd spowodował znaczące obniżenie napięcia, gdyż wtedy przez diody popłynie bardzo duży prąd.

Uszkodzenie alternatora dawcy zdarza się bardzo rzadko i to raczej w przypadku modeli, w których miniaturyzacja akumulatora pogarsza odbiór ciepła z diod prostowniczych. W starszych autach (przed rokiem 2000) producenci nie zalecali wyłączania silnika dawcy przy próbie rozruchu (sugeruje się robić to natomiast zawsze na czas podłączania kabli).

3. Zachowaj kolejność łączenia

Kolejność podłączania przewodów rozruchowych powinna być taka, aby uniknąć iskrzenia w okolicy akumulatora dawcy. Teoretycznie może bowiem wybuchnąć wodór wydzielający się z akumulatora. Najpierw łączy się bieguny dodatnie obu akumulatorów, a następnie kabel minusowy podłącza do masy dawcy i dopiero potem do masy biorcy.

4. Podłącz minus do masy

Część producentów zaleca, by kabel minusowy podłączać do metalowego elementu silnika biorcy, a nie do samego zacisku ujemnego akumulatora. Zamknięcie obwodu masy poprzez silnik (a więc i przymocowany do niego rozrusznik) może zmniejszyć straty napięcia, gdyż prąd nie będzie musiał płynąć przez relatywnie niedużej grubości przewód masowy akumulatora.

5. Zachowaj kolejność odłączania

Kable rozruchowe należy rozłączyć bezzwłocznie po uruchomieniu silnika. Kolejność odłączania powinna być odwrotna niż przy podłączaniu - zaczynając od ujemnego bieguna akumulatora biorcy. Tam, przy silnym rozładowaniu, wodór nie zdąży się wydzielić, więc nic nie wybuchnie.

Metoda 2. Rozruch na hol

Jest to metoda teoretycznie bezpieczna dla elektryki, ale za to dość brutalna dla silnika i należy ją stosować w ostateczności. Wielu producentów prewencyjnie zabrania takiego rozruchu diesli, gdyż zbyt brutalne puszczenie sprzęgła i przeskoczenie paska rozrządu kończy się pogięciem zaworów.

Jednak samo ryzyko przeskoczenia paska i w dieslu, i w silniku benzynowym jest podobne. Dłuższa jazda ciągniętym autem z kręcącym się i niepracującym silnikiem jest również szkodliwa dla katalizatora, gdyż dociera do niego szkodliwe, niespalone paliwo, a poza tym mieszanka może się gwałtownie zapalić w wydechu i uszkodzić katalizator.

Oto praktyczne rady, jeżeli zdecydujemy się na rozruch na tzw. zaciąg.

1. Zapewnij sobie miejsce

Należy zapewnić sobie tyle miejsca, aby próba rozruchu mogła odbyć się po osiągnięciu pewnej prędkości (ok. 30 km/h).

2. Odblokuj stacyjkę, umów znak

Już na postoju należy włączyć stacyjkę, aby po ruszeniu nie zablokowała się kierownica. Trzeba też umówić się z kierowcą holującym jaki damy mu znak, aby się zatrzymał.

3. Wrzuć trzeci bieg, nie niższy

Należy wrzucić trzeci bieg i przy prędkości odpowiadającej jeździe z obrotami poniżej 2000 na tym biegu powoli, delikatnie puścić pedał sprzęgła. Gwałtowne puszczenie sprzęgła może doprowadzić do przeskoczenia rozrządu.

4. Gdy odpali, wciśnij sprzęgło

Gdy silnik się uruchomi, trzeba wcisnąć pedał sprzęgła i wrzucić luz, a następnie dać znak do zatrzymania w bezpiecznym miejscu.

5. Jeśli nie zapala - zakończ próby

Jeżeli przez 10 sekund jazdy na biegu silnik nie chce się uruchomić - należy zaprzestać prób i poprosić o pomoc mechanika.

Dobra linka, dobre kable - to podstawa

Jak wybrać dobrą linkę holowniczą: Linka musi być elastyczna - sztywna powoduje szarpnięcia. Uszy muszą być solidne - dobre ucho to szekla wykonana z grubego kawałka stali (koniecznie z zabezpieczeniem), wszelkie zaczepy druciane potrafią się zerwać i np. stłuc szybę. Zwijane są wygodne, ale zwykle słabe - linki samoczynnie zwijające zwykle wykonane są nienajlepiej i szybko się psują.

Jak wybrać dobre kable rozruchowe: Liczy się grubość miedzianej żyły - skrętka miedzianych przewodów nie powinna mieć mniej niż 5 mm średnicy w kablu do auta benzynowego i nie mniej niż 8 mm w przypadku samochodu z dieslem. Odpowiednie mocowanie końcówki - miedziany przewód musi być zagnieciony w krokodylku na długości przynajmniej 2 cm. Długość - dla wygody kable powinny mieć przynajmniej 3 m (ceny od ok. 60 zł).

Dowiedz się więcej na temat: Nie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje