Oszczędzasz swoje auto? To mu nie służy!

Wśród kierowców usłyszeć można wiele "ludowych mądrości". Jedna z nich głosi np., że samochody, które traktowane są bez żadnej taryfy ulgowej jeżdżą lepiej niż te, w stosunku do których użyć można słowa "wychuchane".

Zjawisko, o którym mowa, określane jest często mianem "włoskiego tuningu". Polega ono na tym, że pojazdy, którym właściciele nie szczędzą jazdy na wysokich obrotach, legitymują się lepszymi osiągami i - często - niższym zużyciem paliwa. Chociaż dla motoryzacyjnych laików może się to wydawać dziwne, obiegowa mądrość znajduje potwierdzenie w faktach. Dlaczego tak się dzieje?

Reklama

Przez lata wpajano kierowcom, że jazda na wysokich obrotach drastycznie obniża żywotność jednostki napędowej. Biorąc pod uwagę konstrukcje silników (wały korbowe podparte na trzech łożyskach), kiepskiej jakości środki smarne i konieczność docierania jednostek napędowych po zakupie, w takim twierdzeniu było sporo prawdy.

Czasy się jednak zmieniły i dziś częste korzystanie z pokładów maksymalnej mocy i momentu obrotowego nie musi wcale oznaczać szybszego zużycia silnika. Co więcej, można nawet zaryzykować twierdzenie, że jest dla niego "zdrowsze" niż stosowanie się do niektórych zasad opatrznie rozumianego "ecodrivingu"!

Za wyjątkiem nielicznych przypadków jednostek napędowych zaadaptowanych do samochodów z innych urządzeń (jak np. znany ze starszych Jeepów, wysokoprężny 2,5 l TD konstrukcji VM) samochodowe silniki konstruowane są tak, by wytrzymywały długotrwałą pracę przy obrotach zapewniających maksymalny moment obrotowy lub moc. O ile więc przestrzegamy kilku żelaznych zasad, jak - chociażby  - unikanie "katowania" zimnego silnika - jazda na wysokich obrotach niekoniecznie musi mieć destrukcyjny wpływ na jednostkę napędową. 

Silniki, które często pracują z wysokimi prędkościami obrotowymi z reguły nie mają problemów z osadzaniem się nagaru. Zjawisku sprzyja jazda przy niskich obrotach - z czasem dochodzi do zmniejszenia przepustowości układu wydechowego i zwiększenia tarcia (na styku pierścienia z cylindrem), co skutkuje wolniejszym wkręcaniem się na obroty i zauważalnym spadkiem mocy. W dużej mierze, właśnie temu zjawisku, zawdzięczamy opinię o lepszych osiągach ostro tratowanych jednostek.

W przypadku doładowanych silników osadzanie się nagarów w szybkim czasie doprowadza też do zapieczenia ruchomych elementów kierownicy turbiny o zmiennej geometrii łopatek. Efekt jest podobny - silnik traci moc i zużywa więcej paliwa.

Delikatna eksploatacja nie służy zwłaszcza nowym Dieslom, które wyposażone są w filtr cząstek stałych. By proces wypalenia zgromadzonej w filtrze sadzy przebiegał sprawnie, konieczna jest długotrwała praca na podwyższonych obrotach (dłuższa jazda autostradowa). W przeciwnym wypadku filtr szybko się zapycha, co również powoduje spadek mocy, zwiększenie zużycia paliwa i liczne problemy z elektroniką sterującą jednostką napędową.

Trzeba też wiedzieć, że częsta jazda na niskich obrotach może skutkować kosztownymi usterkami układu korbowo-tłokowego, który - w takich warunkach eksploatacji - poddawany jest ogromnym obciążeniom. Właśnie te siły powodują powstawanie charakterystycznych drgań, które - w większości nowych pojazdów - eliminować ma dwumasowe koło zamachowe. Jazda z prędkościami obrotowymi poniżej 1,5 tys. obr./min potrafi skrócić żywotność tego elementu nawet trzykrotnie! Drgania wpływają również na skrócenie żywotności takich elementów, jak pasek czy łańcuch rozrządu. Problemy z rozciąganiem się tych ostatnich, po części, wynikają właśnie z nieprawidłowej eksploatacji i doboru przełożeń.

Pamiętajmy, że jednostka napędowa charakteryzuje się największą sprawnością w zakresie obrotów, przy których uzyskiwane są maksymalna moc i moment obrotowy. Oznacza to, że biorąc pod uwagę faktycznie dostarczaną moc, silnik zużywa mniej paliwa przy prędkościach obrotowych rzędu 3000 obr./min niż przy 1500 obr./min. Oczywistym jest, że niższe obroty wymagają mniejszej dawki wtrysku, w rzeczywistości jednak spalimy mniej redukując bieg i dynamicznie przyspieszając przed wzniesieniem, niż mozolnie rozpędzając się przed górką na wysokim biegu.

Paweł Rygas

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje